Już niebawem, a konkretnie 11 sierpnia 2026 r., światło dzienne na komputerach PC ujrzy Meat Grinder: Hotdog Simulator. Choć jednym z filarów rozgrywki będzie tu praca w sklepie z hotdogami, tytuł ten ma wyróżniać się wśród symulacyjnych produkcji groteskową grozą i światem o otwartej strukturze. A wszystko to w specyficznej oprawie retro, przywodzącej na myśl grafikę rodem z PlayStation 1.
Projekt ten stanowi owoc prac niezależnego studia Panic Panda z Turcji, a wydawniczą pieczę nad owym tytułem sprawuje polskie Ultimate Games S.A. Gra zapowiadana jest jako swoisty miks symulatora z przygodowymi i horrorowymi pierwiastkami. Jego akcja zostanie zaś osadzona na terenie ponurego miasteczka Grimshore. Tam właśnie otworzymy sklep z hot dogami, którego udane prowadzenie zależeć ma m.in. od zdobywania potrzebnych składników.
Co szczególnie ważne, zaimplementowano tutaj cykl dnia i nocy, rzutujący na bieżące obowiązki gracza. Otóż gdy będzie jasno, zabawa przybierze typowo symulacyjną formę, a tym samym polegać ma na zarządzaniu biznesem, gotowaniu oraz na obsługiwaniu klienteli. Z kolei pora nocna przeznaczona będzie na zaopatrywanie się w składniki do sklepowych przysmaków. A to dlatego, że dopuścimy się niezbyt etycznych – delikatnie mówiąc – działań, skoro szukanie mięsa zawiedzie nas aż do lokalnego cmentarza.
Warto przy tym nadmienić, że Meat Grinder zawiera fabularną kampanię, związaną ze zgłębianiem przeszłości naszego wirtualnego alter ego i sekretów Grimshore. Ponadto eksplorując zakamarki owej mieściny, która – jak już wspomniałam – przypomina wizualnie gry z PS1, będziemy mogli zaliczać misje poboczne. Użytkownicy pecetów, którzy chcieliby więc spróbować swoich sił w takim nietypowym kulinarnym biznesie, znajdą steamową kartę produktu pod tymże adresem. Komputerowa premiera już 11 sierpnia, a przy okazji dodam, iż na późniejszy termin przewidziano debiut edycji konsolowych (XSX/XSS, PS5).



Ten pomysł jest tak dziwny, że aż zaczyna być ciekawy. Symulator prowadzenia budki z hot dogami połączony z horrorem i klimatem PS1 brzmi jak coś, co mogłoby być totalnym absurdem, ale właśnie takie nietypowe połączenia czasem najlepiej zapadają w pamięć. Zastanawia mnie tylko, czy ta groza faktycznie będzie dobrze zbalansowana z częścią „biznesową”, czy po kilku godzinach zostanie głównie chodzenie po cmentarzu po składniki
OdpowiedzUsuńCiekawa. Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuń