piątek, 19 kwietnia 2019

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #151



Kolejny odcinek wieści o grach przygodowych rozpoczynam od wielkanocnych życzeń. Oby ten świąteczny okres upłynął Wam pod znakiem kolorowych i smacznych pisanek, ciepłego uśmiechu oraz spokojnego nastroju. Wszystkiego dobrego!

środa, 17 kwietnia 2019

Łowca Demonów 5: Obecność (PC) - recenzja


Piąty Łowca Demonów serwuje graczom powrót do mroczniejszych klimatów z pierwszych trzech odsłon tej casualowej serii. Skręt ku archeologiczno-przygodowym wątkom, jaki to miał miejsce w części czwartej, okazał się zatem jednorazową – póki co – odskocznią. Jednakże „piątka” pożycza od „czwórki” pomysł, by uczynić główną i grywalną postacią kogoś innego niż czerwonooka Dawn, uchodząca poniekąd za swoistą gwiazdę owego cyklu. Ale co nie mniej ważne, miłośnicy HOPEK mogą liczyć na kolejną dawkę odprężającej rozrywki, do jakich przyzwyczaiły ich prawidła tegoż gatunku.

Pierwsze skrzypce w przedstawionej historii gra tym razem Hector Cole, który, podobnie jak znana ze starszych odsłon Dawn, jest ekspertem od tropienia demonicznych bytów. To zresztą zawodowe doświadczenie protagonisty sprawia, że kontaktuje się z nim Edmund Strange, dyrektor Muzeum Zjawisk Paranormalnych. Mężczyźnie bynajmniej nie chodzi o fachowy wykład dla odwiedzających ani o ocenę wystawianych eksponatów, co można byłoby przypuszczać na podstawie samego charakteru placówki. Mianowicie pan Strange prosi naszego herosa o pomoc w odnalezieniu pewnego turysty, który to wszedł do muzeum, lecz niestety stamtąd nie wyszedł. Zleceniodawcy zależy zarazem na szybkim i dyskretnym rozwiązaniu problemu, gdyż ponoć boi się, że wieść o podejrzanym zniknięciu odstraszy potencjalnych gości, zwłaszcza w obliczu plotek o dziwnych zjawiskach na terenie ośrodka.

sobota, 13 kwietnia 2019

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #150


Niniejszy zestaw wieści o grach przygodowych można by podsumować następującymi hasłami: dowcipne szpiegostwo, nostalgia ze starego kina, muzykalni ludzie nauki, tajemnice mundurowej nieboszczki i magicznie niedomagające dziewczę w mrocznej krainie. A skoro to już 150. odcinek blogowego przeglądu, z okazji tego małego jubileuszu chciałabym serdecznie podziękować wszystkim za odwiedzanie mojego internetowego kącika.


Irony Curtain – premiera w Q2 2019
Katowickie studio Artifex Mundi ogłosiło, że na II kwartał bieżącego roku przewidziano nadejście Irony Curtain: From Matryoshka with Love. Wtedy to ten klasyczny point and click w satyrycznym sosie zadebiutować ma na komputerach z systemami Windows, Mac OS i Linux, a także na konsolach PlayStation 4, Xbox One oraz Nintendo Switch (cena: 19,99 dolarów / 19,99 euro). Co więcej, podanie informacji o dacie debiutu gry zbiegło się z umieszczeniem w sieci nowego materiału video. Na najświeższym trailerze zobaczymy m.in. prezydenta kapitalistycznego kraju, któremu rzuca wyzwanie komunistyczne państwo o nazwie Matryoshka.

czwartek, 11 kwietnia 2019

Chernobylite – Kickstarter i fabularny zwiastun



Polskie studio The Farm 51 z Gliwic uruchomiło na Kickstarterze zapowiadaną jakiś czas temu kampanię, której celem jest zebranie dodatkowych funduszy dla postapokaliptycznego survival horroru o nazwie Chernobylite. Warto zarazem nadmienić, iż rozpoczęcie crowdfundingowej akcji zbiegło się z udostępnieniem fabularnego zwiastuna gry. Co ciekawe, na najnowszym filmiku usłyszymy m.in. głos głównego bohatera, którego to dubbinguje aktor Aleksandr Vilkov, mający na koncie udział w voice actingu przy uznanych seriach S.T.A.L.K.E.R. i Metro.

środa, 10 kwietnia 2019

"Kamieniarz", Camilla Läckberg - recenzja


Zwykłe życie z mniejszymi i większymi problemami, a na dokładkę morderstwo, które bezpardonowo uderza w i tak już nierzadko bolesną codzienność. Zbrodnia porażająca swym okrucieństwem, bo ofiarą pada tutaj dziecko. Dlaczego doszło do takiego potwornego czynu? Tym właśnie pytaniem, a przy okazji również innymi sprawami, zajmuje się Camilla Läckberg w „Kamieniarzu”, trzeciej odsłonie kryminalnej sagi o Fjällbace.

Kolejny tom słynnej skandynawskiej serii, a w konsekwencji nowa przykra tajemnica do wyjaśnienia. Tym razem główna oś intrygi oscyluje wokół szokującego odkrycia, dokonanego przez pewnego rybaka z Fjällbacki. Niejaki Frans Bengtsson, który dorabia sobie do emerytury łowieniem homarów, wyciąga – ku własnemu przerażeniu – martwą dziewczynkę z morza. Nie dość, że sam fakt znalezienia nieżywego dziecka jest wystarczająco tragiczny, to jeszcze wychodzi wkrótce na jaw, iż nie ma mowy o nieszczęśliwym wypadku. Jak bowiem wykazuje sekcja zwłok, ofiara nie wpadła do okolicznych wód przypadkiem, lecz została najpierw utopiona w wannie, a dopiero potem winny zabójstwa pozbył się ciała.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #149


Wynalazcy w opałach, gadające zabawki, zbrodniczy Kuba, malarski spacer i zepsuty miesiąc miodowy – takie właśnie tematy przewijają się w niniejszym odcinku przeglądu wieści o grach przygodowych. Nie przedłużając, zapraszam do lektury.


Modern Tales na konsolach
Casualowe Modern Tales: Age of Invention, które w 2017 roku pojawiło się na komputerach oraz mobilkach, poszerzyło ostatnio swój zasięg o następujące urządzenia: PlayStation 4, Nintendo Switch, Xbox One. Pozycja, jaką sygnują polskie firmy Artifex Mundi i Orchid Games, zabiera odbiorców do początku XX wieku, koncentrując się na perypetiach młodej Emily Patterson. Ta dzielna dziewczyna jest córką jednego z wybitnych naukowców, którzy to przybyli na paryską wystawę wynalazków, lecz zniknęli stamtąd w bardzo podejrzanych okolicznościach. Co zatem zrozumiałe, bohaterka pragnie odnaleźć ojca. Tak oto zostanie równocześnie wmieszana w intrygę, która może zagrozić całemu światu. A jak przystało na tytuł spod znaku HOPA, udaremnianie owego spisku odbędzie się w formie przyjemnego miksu zagadek przedmiotowych, logicznych minigierek i plansz ze sprytnie poukrywanymi obiektami. Konsolowe Modern Tales można nabyć – w zależności od interesującej nas platformy – za pośrednictwem sklepu Microsoftu, PlayStation Store bądź Nintendo eShop.
 
Modern Tales: Age of Invention, screen z wersji PC

piątek, 5 kwietnia 2019

"Manitou", Graham Masterton - recenzja


Powieść „Manitou”, która miała swoją oryginalną premierę w latach 70. XX wieku, wprowadziła Grahama Mastertona na salony literackiego horroru, będąc nie tylko kamieniem milowym w jego pisarskiej karierze, lecz także jednym z ważniejszych reprezentantów grozy. Nic więc dziwnego, że po tytuł ten sięgają kolejne pokolenia czytelników, a wydawcy wypuszczają na rynek wznowienia owej książki. Sam autor też zresztą powracał do tematu, w efekcie czego „Manitou” rozrosło się do kilkuczęściowego cyklu. Przyznać jednak trzeba, iż to zasłużony sukces.

„Manitou” opowiada o pierwszym starciu wróżbity Harry’ego Erskine’a z potężnym szamanem Misquamacusem, który wprawdzie zmarł kilkaset lat przed właściwą akcją utworu, ale zamierza odrodzić się w świecie żywych. Czemu? Po to, by zemścić się na XX-wiecznych mieszkańcach Ameryki za czyny ich przodków wobec rdzennej ludności kontynentu. Ścieżki indiańskiego czarownika i pana Erskine’a krzyżują się natomiast dzięki Karen Tandy, której ciało posłużyć ma Misquamacusowi do urządzenia swoistego comebacku. Ta młoda kobieta zostaje pewnego dnia przyjęta do prywatnej kliniki w Nowym Jorku, a to z powodu nietypowej narośli na karku. Niemniej dziewczyna postanawia też zasięgnąć dodatkowej porady gdzie indziej, składając wizytę Harry’emu. I choć w mężczyźnie więcej talentu do trzepania kasy niż ezoterycznego daru, główny bohater włącza się do całej sprawy. Nie będzie przy tym osamotniony na placu boju, mogąc liczyć na wsparcie ze strony innych osób.