Tytuł jednotomowej mangi „Mój ojciec jest jednorożcem”, za którą stoi Monaka Suzuki, jasno wskazuje, z czym musi oswoić się 16-letni Issei. Gwoli ścisłości, to ojczym chłopaka okazuje się taką właśnie postacią rodem z opowieści fantasy, aczkolwiek potrafi przeistoczyć się w człowieka i mieszka teraz w bloku wśród zwykłych śmiertelników. Iście szalony mamy tu zatem motyw przewodni.
Mało tego, nie dość, że Issei zostaje nagle postawiony przed faktem dokonanym, to na dokładkę, matka chłopaka musi na parę dni wyjechać w sprawach zawodowych i zostawia syna samego ze swoim nowym wybrankiem. Masaru, bo tak nazywa się tytułowy jednorożec, jest zaś specyficznym osobnikiem, co wynika głównie z jego prawdziwej natury. Owszem, ojczym Isseia chce się nauczyć życia wśród ludzi i zaprzestać popełniania takich gaf jak np. karmienie pasierba trawą, czyli przysmakiem wielu zwierząt kopytnych. Jednakże nierzadko częściowo, a niekiedy nawet całkowicie pozostaje pod postacią magicznego konia, tym bardziej narażając się na ewentualne wpadki.
Jak widać, już sam zarys fabularny pokazuje, że powinniśmy spodziewać się humoru w absurdalnym wydaniu. I tak też faktycznie jest na kartach omawianej mangi, która nie skąpi odbiorcom zwariowanych sytuacji, oczywiście z udziałem osobliwego ojczyma. Ale mimo że generalnie otrzymałam lekką i przystępną historię, a do tego jestem otwarta na nieszablonowe koncepcje, nie wszystkie gagi do mnie trafiły. Bywały bowiem momenty, w których fabuła sprawiała wrażenie nadto głupkowatej. Według mnie, problem po części tkwi w sylwetce Masaru, który lawiruje między byciem uroczo nieporadnym a denerwująco przerysowanym. Kopytnemu ojczymowi zdarzało się zaplusować jakąś reakcją, by następnie znów zirytować czymś innym.
Z jednej strony, czasami zastanawiałam się, co w Masaru mogła zobaczyć matka Isseia, obdarzając go gorącym uczuciem. Z drugiej, kobieta też wydała mi się trochę odklejona od rzeczywistości, a poza tym – ponoć miłość nie wybiera. Nie należy również zapominać, iż taki już urok historii ochoczo sięgających po efekty przerysowania i abstrakcje. W każdym razie, do mnie najbardziej przemówiła postać najnormalniejszego w tej rodzince syna. Co prawda Issei niejeden raz denerwuje się przez ojczyma, lecz to dobry chłopak. Bo gdy Masaru jest z jakiegoś powodu podłamany, nastolatek potrafi zaoferować mu pomoc (np. w ogarnięciu podstaw krojenia). Młody protagonista stara się także trzymać rękę na pulsie, gdy jednorożec postępuje nieostrożnie.
Szczególnie spodobało mi się jednak w tej publikacji to, że pod owym płaszczem absurdu mamy zarazem uniwersalną historię o osobach, które muszą odnaleźć się w nowej, wspólnej rzeczywistości. Tutaj mowa konkretnie o ojczymie i synu. O postaciach, które zostały nagle połączone rodzinnymi więzami i spędzają odtąd dużo czasu pod jednym dachem. Jednorożec szuka właściwej drogi do bycia dobrym tatą dla dziecka swej drugiej połówki, podczas gdy Issei staje przed zadaniem zaakceptowania kogoś, kto pełni obecnie funkcje ojcowskie, nie będąc równocześnie jego biologicznym rodzicem. Ponadto w kontekście budującego przesłania, warto jeszcze zwrócić uwagę na poboczny wątek aklimatyzacji Masaru na osiedlu i docierania się z sąsiadami z bloku.
Pod względem wizualnym, manga ta odznacza się całkiem sympatyczną dla oka kreską, która w znacznie większym stopniu pochyla się nad postaciami niż nad oszczędnymi tłami. Rzecz jasna, najbardziej charakterystycznie wygląda Masaru, zdolny przybierać różne formy. Jedna z nich to jednorożec, acz czasem dodatkowo ze skrzydłami typowymi dla pegaza. Druga – pół człowiek, pół koń, a trzecia – na pozór normalny i skądinąd przystojny facet, tyle że trochę jakby z innego świata. W kwestii ilustracji, pozwolę sobie też wspomnieć, że skupienie na sylwetkach zaprocentowało dobrze oddaną mimiką twarzy. Co więcej, na niektórych kadrach widać u Masaru podkręcenie emocji, pasujące do ogólnego klimatu fabuły.
Reasumując, „Mój ojciec jest jednorożcem” to specyficzna historia, która wprawdzie potrafi rozbawić, lecz nie zawsze. Po prostu zawarty w niej humor nie każdego do siebie przekona przez absurdalny kierunek, jakim podążają perypetie Isseia i Masaru. Niemniej prócz warstwy komediowej, na fabularny całokształt składa się jeszcze ważny przekaz, który bardziej do mnie przemówił. Słowem, w ogólnym rozrachunku nie żałuję czasu poświęconego na lekturę, ale to taka manga do przeczytania na raz.
-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Mój ojciec jest jednorożcem
Tytuł oryginalny: Unicorn Otosan
Autor: Monaka Suzuki
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 144



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.