Ludzie często przygarniają koty, psy, chomiki czy inne zwierzęta. Co byłoby jednak w przypadku, gdyby to człowiek stał się pupilem większego od siebie stworzenia? Odpowiedź na takie pytanie proponuje japoński twórca Pieta w mandze „Opieka nad człowiekami… dla opornych”. A robi to w sposób zarówno nieszablonowy, jak i uniwersalny.
Autor przenosi tutaj odbiorców do fantastycznej krainy, gdzie żyją rozmaite potwory. Co więcej, pomimo upiornej aparycji wiele z nich to osobniki o sympatycznym usposobieniu. Takim też dobrodusznym stworem jest główny bohater, który charakteryzuje się nad wyraz wysoką posturą i wielką głową, wzbudzającą lekkie skojarzenia z dynią. Pewnego razu ów protagonista znajduje w lesie człowieka, którego zabiera pod swój dach. Stara się przy tym odpowiedzialnie podejść do zaistniałej sytuacji i zapewnić należytą opiekę oraz warunki dużo mniejszej od siebie istocie (np. dając miniaturowe WC czy domek).
Manga, która bawi…
Przydzielenie człowiekowi roli swego rodzaju zwierzęcia domowego rodzi różne komiczne sytuacje, które przejawiają się chociażby poprzez duże pokłady troskliwości ze strony jego opiekuna. Nasz stwór regularnie bywa wszak rozczulająco zabawny. Czy to wtedy, gdy zajmuje się pupilem, czy gdy – przykładowo – demonstruje zaprzyjaźnionym potworom kolce na swych palcach, wspólnie się nimi zachwycając tak, jakby to były paznokcie zrobione u manikiurzystki. Śmiesznie wypadają też momenty z próbami zrozumienia przez człowieka sposobu, w jaki potworny protagonista się porozumiewa, i vice versa. Warto przy okazji nadmienić, że tutejszy humor w udanym stylu przemyca jednocześnie elementy groteski.
…i mądrze prawi
Ale co szczególnie istotne, komediowa warstwa mangi służy nie tylko wywoływaniu uśmiechu na twarzach czytelników, lecz także uwypukleniu swych uniwersalnych walorów dydaktycznych. Bo takowe jak najbardziej posiada, zaś motywem przewodnim uczyniono tu kwestię odpowiedzialności podczas opieki nad domowymi stworzeniami. Nieważne, czy są to koty, świnki morskie, papugi, czy – jak w przypadku mangi Piety – ludzie, a w zasadzie „człowieki”, stosując nazewnictwo z omawianej publikacji. Ważne, by pamiętać o wizytach u weterynarza, zadbać o odpowiednie jedzenie, zabezpieczyć dostępną dla pupila przestrzeń itp. Ponadto, bardzo dobre uzupełnienie takiej kształcącej i zarazem zabawnej formuły stanowią fragmenty, które wieńczą kolejne rozdziały i stylizowane są na strony z podręcznika zawierającego instrukcje z zakresu zajmowania się „człowiekami”.
Urocza potworność
Patrząc na graficzną warstwę recenzowanego tytułu, w oczy od razu rzuca się fakt, że to manga w kolorze. Co prawda Pieta, który odpowiada również za ilustracje, postawił na dość stonowaną i oszczędną paletę barw, lecz jego propozycja wyróżnia się wśród dominujących na rynku, monochromatycznych mang. I choć nie zaliczyłabym tejże pozycji do najładniejszych azjatyckich komiksów, wizualny całokształt to, według mnie, kolejny atut publikacji Piety. Kreska z powodzeniem łączy bowiem pocieszność ze szczyptą upiorności, a dokładnie taka jest owa historia pod kątem klimatu. Niby przecież akcję osadzono w świecie potworów, lecz nie brak tam swoistego uroku ani ujmujących chwil.
Podsumowanie
Jak więc można się domyślić, czas spędzony z mangą „Opieka nad człowiekami… dla opornych” uważam za udany. To pomysłowa i sympatyczna jednotomówka, której nieskomplikowana fabuła rozśmiesza szeregiem autentycznie zabawnych momentów, równocześnie oferując mądre przesłanie. Bo z jednej strony, Pieta dowcipnie sprowadził człowieka do roli zwierzątka domowego, a z drugiej, autor wykorzystał też takie posunięcie, by przypomnieć nam o tym, że trzeba odpowiedzialnie zajmować się swoimi pupilami.
-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Opieka nad człowiekami… dla opornych
Tytuł oryginalny: Ningen No Kaikata
Autor: Pieta
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 144



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.