Każda znajomość ma swój początek, a „Vaiana. Przyjaźń od pierwszego spojrzenia” uroczo i zarazem treściwie opowiada o narodzinach więzi pomiędzy główną bohaterką popularnej serii animacji i pocieszną świnką Pua.
Omawiany tytuł to małych rozmiarów książeczka z cyklu „Bajka na 1 minutę”, obejmującego publikacje o postaciach, do których prawa ma amerykański koncern Disney. W przypadku tej konkretnej pozycji – jak już pisałam – można spotkać się z bohaterami znanymi z uniwersum „Vaiany”. W ramach ciekawostki dodam, że choć mowa o pobocznej opowiastce spoza głównej linii fabularnej pierwszego filmu, to opiera się ona na usuniętej scenie z debiutanckiej odsłony serii. Równocześnie nie uświadczymy kalki jeden do jednego, gdyż fragment, który słynna wytwórnia udostępniła w formie minimalistycznych konceptów, posłużył tu po prostu za swoistą bazę.
Co równie istotne, fabuła „Przyjaźni od pierwszego spojrzenia” została skonstruowana tak, by bez trudu odnaleźli się w niej nawet ci młodzi czytelnicy, którzy wciąż mają seans przed sobą. Lektura zaczyna się więc od zwięzłego przedstawienia samej Vaiany – młodej córki wodza egzotycznej wyspy Motunui. Miłość dziewczyny do oceanu i wspólne rejsy z ojcem zgrabnie połączono zaś z okolicznościami, w jakich to Pua pojawia się na drodze sympatycznej protagonistki. A skoro mamy do czynienia z historyjką o przyjaźni, na kartach utworu nie zabraknie też szeregu rozczulających obrazków, które z powodzeniem podkreślają siłę relacji nawiązanej pomiędzy Vaianą i jej zwierzęcym kompanem.
Króciutka to opowiastka, lecz zdolna trafić do czytelniczych serc. Kluczowy dla pozytywnego odbioru element stanowią ilustracje, bowiem tekst i obraz elegancko się tutaj uzupełniają. Bogata warstwa graficzna koresponduje ze zwięzłym słowem pisanym, przez co gdy np. ojciec Vaiany opowiada o oceanicznych niebezpieczeństwach, woda staje się na danej ilustracji bardziej wzburzona. Z kolei kiedy czytamy o tym, że dziewczynka karmi świnkę, na obliczu młodocianej bohaterki zobaczymy troskę i entuzjazm względem prosiaczka. Natomiast scenom ich zabaw towarzyszy radość ze wspólnie spędzanego czasu. Co więcej, wypełniające całe strony obrazki stawiają na żywą kolorystykę, a ponadto posiadają swego rodzaju miękkość, bez zarzutu oddając przytulny charakter fabuły oraz egzotyczny klimat miejsca akcji.
Ogółem mówiąc, polecam. Dziecko, czyli docelowy odbiorca tejże publikacji, powinno być zachwycone zarówno przy czytaniu z kimś bliskim w roli lektora, jak też przy próbach samodzielnej lektury, jeśli już potrafi składać literki i przyda mu się coś przystępnego na początek. A za sprawą atrakcyjnej oprawy wizualnej, na którą bardzo miło się patrzy, smyk zapewne jeszcze niejeden raz sięgnie po „Przyjaźń od pierwszego spojrzenia”, wypuszczoną w Polsce nakładem Wydawnictwa Olesiejuk.
Moja córeczka jak na razie jest jeszcze za małą na tego typu publikacje, ale jak podrośnie to na pewno będę jej takie rzeczy podsuwać.
OdpowiedzUsuń