Morderstwo,
którego ofiarą pada komendant komisariatu w pewnej małej miejscowości. Dowody i
świadkowie, którzy jasno wskazują na konkretnych winnych. Skoro więc podejrzani
zostają aresztowani, a do tego osądzeni, takową sprawę można by już śmiało
uznać za definitywnie wyjaśnioną. Jednakże nie według pisarki Hanny Greń ani głównej
bohaterki jej powieści pt. „Wioska kłamców”. Bo dla autorki tegoż utworu to w
zasadzie dopiero początek, mobilizujący książkową protagonistkę do podjęcia stosownych
działań.
Dioniza „Diona” Remańska, która jest właśnie tą pierwszoplanową postacią z kart „Wioski kłamców”, wykazuje żywe zainteresowanie powyższą, oficjalnie zresztą rozwiązaną zagadką, kierując się osobistymi powodami. Piotr Roszak, czyli zabity komendant, to bowiem biologiczny ojciec Diony. Co prawda kobiety nie łączyła z nim tak bliska więź jak z ojczymem, lecz utrzymywali kontakt. Stąd protagonistce tym bardziej zależy na rozwianiu wszelkich wątpliwości, które – jako była policjantka – wychwytuje rozwiniętym zmysłem detektywistycznym. Przekonana, że faktyczny sprawca pozostaje na wolności, odwiedza rodzinną wieś skazańców o nazwie Strzygom, by przeprowadzić prywatne dochodzenie.
