Nigdy nie
zapomnę wspaniałych wrażeń, jakie dostarczyła mi przygodówka pt. The Book of
Unwritten Tales. Ekipa z KING Art Games w kapitalny sposób oprawiła klasyczną
historię o ratowaniu świata w ogromną ilość humoru i udowodniła, że potrafi
zrobić świetnego point and clicka. Nic więc dziwnego, iż cieszyłam się niemalże
jak dziecko mogąc powrócić do baśniowej Aventasii za sprawą The Book of
Unwritten Tales: The Critter Chronicles.
Na
początek przyjrzyjmy się samej fabule. Przede wszystkim, nie mamy do czynienia
z bezpośrednią kontynuacją The Book of Unwritten Tales, lecz z prequelem owej
przygodówki. Przedstawiona tu historia koncentruje się wokół awanturnika Nate’a
Bonnetta oraz kudłatego Zwierzaka. Obaj panowie pojawili się w poprzedniej grze
i stanowili połowę drużyny, której przypadła wówczas misja powstrzymania
podstępnej Armii Cieni. Kto przeszedł TBoUT, ten pamięta, iż już się tam znali.
Od dłuższego czasu zresztą ze sobą podróżowali. Dzięki TCC dowiemy się
natomiast, kiedy narodziła się ich przyjaźń. Ponadto produkcja ta ujawnia m.in.
okoliczności zdobycia statku przez Nate’a, a także zdradza nam co nieco na
temat pochodzenia Zwierzaka, przedstawiając przy okazji pobratymców pociesznego
stwora.
