Gdy ktoś zmaga się z natłokiem obowiązków we własnych czterech ścianach, mówimy czasami, że taka osoba ma cały dom na głowie. Ale co by było, gdyby ludzie dosłownie paradowali z budynkami zastępującymi normalne czerepy? Odpowiedzi udziela Kornel Mikołajczyk na kartach swej powieści grozy pt. „Ziggurat na głowie, a w sercu igloo”.
Co szczególnie istotne, książka ta reprezentuje nie tylko gatunek horrorów, lecz także konwencję bizarro fiction, która, mówiąc krótko, operuje wszelkiego rodzaju dziwnościami. I taką właśnie nie lada osobliwością jest pomysł na ludzi z głowami w kształcie domów. To przeważnie miniaturowe wersje ich miejsca zamieszkania, a tym samym całodobowe wyznaczniki społecznego statusu. Bo już pobieżne spojrzenie wystarczy do odróżnienia Willowców, którzy pławią się w luksusach, od osób z problemami finansowymi. Z kolei pracoholicy dźwigają na karkach chociażby korporacyjne biurowce. Architektoniczna konstrukcja, a konkretnie piramida schodkowa – tytułowy ziggurat, wieńczy też szyję mumii groźnego sumeryjskiego kapłana, który to zostaje wybudzony podczas zorganizowanej nocą, szkolnej wycieczki do muzeum.
Codzienność w sosie osobliwości
Na pierwszy plan niewątpliwie wysuwa się tutaj kreacja świata przedstawionego w duchu bizarro. Autor pieczołowicie potraktował ten aspekt powieści i włożył w to dużo serca oraz pracy, szczegółowo opisując rozmaite głowy-domy, a kolejne rozdziały witają nas nawet małymi grafikami z popiersiami mieszkańców owego uniwersum. Wspomniane też zostają różne funkcjonalności mini budynków czy wpływ na ich wygląd takich czynników jak stres lub choroby. Do tego łącząc dziwność z elementami codzienności, polski pisarz zaserwował odbiorcom alternatywną wersję znanej rzeczywistości, w której istnieje m.in. Pałac Buckingham. Nie zabraknie ponadto nieobcych naszemu światu problemów, w tym szkolnej przemocy, boleśnie doświadczanej przez kluczową bohaterkę utworu – młodą Aleksę Wielgosz, czy narkomanii wśród młodzieży na przykładzie kilku rówieśników dziewczyny.
Bizarro horror
Jednocześnie zaznaczyć muszę, że Kornel Mikołajczyk nie zaniedbał elementów grozy. Po prostu zostały one podporządkowane rządzącej na kartach powieści cudaczności, co dało pisarzowi przestrzeń do wyzwolenia pokładów swojej kreatywności. Autor robi to przy tym w sposób przemyślany, pozwalając sobie na zabawy gatunkowe. W efekcie takie horrorowe tropy jak przebudzenie groźnej, pradawnej istoty, nadprzyrodzone ataki, makabryczne akcenty czy postacie aspirujące do tzw. final girls ze slasherów itp. przefiltrowane zostały przez formułę bizarro. Co zatem zrozumiałe, specyfika budynków na karkach odzywa się też na gruncie grozy. Czy to w przypadku tego, co dzieje się z takimi strukturami po uderzeniach wroga, czy to w kwestii zaopatrzenia owych konstrukcji w potencjalne środki do obrony.
Wyraziste sylwetki
Trzecioosobowa narracja przybliża odbiorcom perspektywę różnych postaci, dając dobry wgląd w ich przemyślenia i osobowość. Przykładowo, autor sugestywnie zarysowuje smutek i ból Aleksy z powodu szkolnych prześladowań, choroby matki oraz zadłużenia ojca. Dla odmiany u Paris Kossak, uczennicy z grona jej dręczycieli, wyczujemy wyniosłość i rozwydrzenie, podczas gdy E-nundi Sag, bo tak zwie się nieumarły kapłan, wyraża się w myślach z fanatyczną emfazą, przejawiając zarazem wyraźne oznaki bycia z minionej epoki. Charaktery bohaterów zostały też bez zarzutu oddane w dialogach. Stąd sposób wypowiedzi osoby pozującej na luzaka odbiega od kogoś przywiązanego do zasad czy emanującego pychą. Poznawaniu wybranych person sprzyjają także sceny z przeszłości, które równocześnie całkiem zgrabnie umotywują pewne wydarzenia z teraźniejszości.
Podsumowanie
„Ziggurat na głowie, a w sercu igloo” to ciekawy horror w konwencji bizarro fiction. Publikacja niewątpliwie specyficzna, lecz mająca na siebie pomysł. W tym zresztą tkwi siła fabuł stawiających na rozmaite osobliwości. Fani takiego rodzaju klimatów powinni być więc ukontentowani. A co z osobami, które nie miały jeszcze styczności z historiami opartymi na owej formule? Sądzę, że pozycja spod pióra Kornela Mikołajczyka nadaje się na początek takiej czytelniczej przygody. Bynajmniej nie tylko dlatego, iż to niedługa książka, bo licząca ok. 250 stron. Ta dziwaczna i upiorna noc w muzeum, która zderza bohaterów z sumeryjską mumią, potrafi wszak zaangażować choćby sprawnym zbrataniem nietuzinkowej idei domów-głów z popularnymi w grozie motywami, a także z bolączkami świata realnego.
-----------------------------
Tytuł: Ziggurat na głowie, a w sercu igloo
Autor: Kornel Mikołajczyk
Wydawnictwo: Planeta Czytelnika
Liczba stron: ok. 250



Bardzo ciekawa propozycja Julito, pozdrawiam. I wątki orientalne są :-) .
OdpowiedzUsuń