„13 powodów” Jaya
Ashera to jeden z takich literackich bestsellerów, który przełożony został na
język filmowy. W tym przypadku pod postacią popularnego serialu, dostępnego na
platformie Netflix. Aktorska wersja, której twórcą jest Brian Yorkey, póki co wciąż
przede mną. Za to sięgnęłam po książkę, a ta, choć nie zalicza się do lekkich tematycznie
pozycji, zaostrzyła mój apetyt na obejrzenie adaptacji z Katherine Langford i
Dylanem Minnette w rolach głównych.
Nastoletni
Clay Jensen dostaje pewnego dnia przesyłkę, wewnątrz której znajduje zestaw
kaset magnetofonowych. Wiedziony ciekawością włącza pierwszą z taśm i doznaje
szoku, słysząc głos Hannah Baker. Szkolnej znajomej, która niedawno popełniła
samobójstwo. W owych nagraniach dziewczyna opowiada zaś o swoim życiu i
przyczynach jego przedwczesnego końca, a konkretnie tytułowych trzynastu
powodach – słuchaczach i zarazem adresatach paczki. Wprawdzie fakt otrzymania
tej swoistej spowiedzi niepokoi Claya, lecz protagonista kontynuuje odtwarzanie
taśm, coraz bardziej angażując się w historię Hannah. Co istotne, chłopak
poznaje dzięki temu nie tylko inny obraz zmarłej koleżanki, ale i pozostałych
ludzi z ich wspólnego otoczenia.