„Coś”, czyli utrzymany w konwencji fantastyczno-naukowej grozy film, za którego reżyserię odpowiada John Carpenter, wciąż robi na mnie ogromne wrażenie. Rozgrywający się wśród antarktycznych scenerii horror z 1982 r. niewątpliwie zasłużył sobie na miano kultowego dzieła. Jednakże to nie temu świetnemu obrazowi zawdzięczamy popkulturowy debiut niebezpiecznego kosmity, zdolnego przybierać formy innych organizmów. Film stanowi bowiem ekranizację opowiadania Johna W. Campbella z 1938 r., które, tak na marginesie, doczekało się pierwszej adaptacji od X muzy już w 1951 r.
