Ogromny sukces,
jaki odniosła przesympatyczna powieść „Był sobie pies”, niewątpliwie podziałał
zachęcająco na autora tego bestsellerowego utworu – W. Bruce’a Camerona.
Dlatego nie ma nic zaskakującego w fakcie, iż amerykański pisarz uraczył potem
czytelników kolejnymi książkami ze zwierzęcymi bohaterami. A jedną z nich jest
właśnie pozycja pt. „O psie, który wrócił do domu” – pełna ciepła historia o
uroczej i poczciwej suczce, która wabi się Bella.
Podobnie
jak „Był sobie pies”, omawiana dziś książka stawia na pierwszoosobową narrację
w wykonaniu czworonożnej istoty – w tym wypadku oczywiście Belli. Fabuła
zostaje więc przedstawiona ze specyficznej i prostodusznej perspektywy,
zdającej się też posiadać coś z dziecięcej wrażliwości. Ba, sposób, w jaki
psinka postrzega otaczającą ją rzeczywistość, pod pewnymi względami pokazywany
jest niekiedy nawet poprzez dialogi. Bo choć zwierzaki nie urządzają na kartach
tej powieści pogawędek, główna bohaterka słyszy przecież przebywających w
pobliżu ludzi, którzy rozmawiają ze sobą lub odzywają się bezpośrednio do
narratorki. Stąd kwestie dialogowe służą nie tylko do rozwoju akcji tudzież
rozszerzania tła, lecz okazjonalnie również jako dowód na to, że Bella nie
rozumie wszystkich rzeczy ze świata człowieka. Czy raczej widzi sporo spraw
inaczej i prościej.
