Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2019

"O psie, który wrócił do domu", W. Bruce Cameron - recenzja


Ogromny sukces, jaki odniosła przesympatyczna powieść „Był sobie pies”, niewątpliwie podziałał zachęcająco na autora tego bestsellerowego utworu – W. Bruce’a Camerona. Dlatego nie ma nic zaskakującego w fakcie, iż amerykański pisarz uraczył potem czytelników kolejnymi książkami ze zwierzęcymi bohaterami. A jedną z nich jest właśnie pozycja pt. „O psie, który wrócił do domu” – pełna ciepła historia o uroczej i poczciwej suczce, która wabi się Bella.

Podobnie jak „Był sobie pies”, omawiana dziś książka stawia na pierwszoosobową narrację w wykonaniu czworonożnej istoty – w tym wypadku oczywiście Belli. Fabuła zostaje więc przedstawiona ze specyficznej i prostodusznej perspektywy, zdającej się też posiadać coś z dziecięcej wrażliwości. Ba, sposób, w jaki psinka postrzega otaczającą ją rzeczywistość, pod pewnymi względami pokazywany jest niekiedy nawet poprzez dialogi. Bo choć zwierzaki nie urządzają na kartach tej powieści pogawędek, główna bohaterka słyszy przecież przebywających w pobliżu ludzi, którzy rozmawiają ze sobą lub odzywają się bezpośrednio do narratorki. Stąd kwestie dialogowe służą nie tylko do rozwoju akcji tudzież rozszerzania tła, lecz okazjonalnie również jako dowód na to, że Bella nie rozumie wszystkich rzeczy ze świata człowieka. Czy raczej widzi sporo spraw inaczej i prościej.

niedziela, 22 lipca 2018

"Był sobie pies", W. Bruce Cameron - recenzja


W. Bruce Cameron nie tylko napisał powieść z psem w roli głównej, ale dosłownie pozwolił czytelnikom spojrzeć na świat oczami takiego czworonoga. Dobrze na tym zresztą wyszedł, gdyż ciepłe przyjęcie utworu nie dość, że zaprocentowało statusem bestsellera, to – na dodatek – powstaniem filmowej adaptacji, wyreżyserowanej przez Lasse Hallströma. W sumie nie dziwię się sukcesowi książki „Był sobie pies”, skoro można ją śmiało nazwać sympatyczną i niegłupią literaturą z kręgu familijnej rozrywki. A przecież takie propozycje jak najbardziej umieją wkraść się w łaski odbiorców, zwłaszcza że ludzie często lubią różnorakie historie o zwierzakach.

Jako że pierwszoosobowym narratorem uczyniono tutaj psa, wszelkie wydarzenia zostały ukazane z tej właśnie nietypowej perspektywy i przefiltrowane przez odczucia takowego stworzenia. Wprawdzie główny bohater ocenia pewne sprawy niemal niczym człowiek, lecz jednocześnie sporo rzeczy postrzega w mniej bądź bardziej odmienny sposób. Nie wspominając o tym, że przykłada znacznie większą wagę do zapachów. Co istotne, punkt widzenia zwierzęcia, dla którego nie wszystko jest w pełni zrozumiałe, nierzadko stanowi źródło zabawnych epizodów bądź komentarzy. Stąd zostaniemy przykładowo poinformowani, że łazienka to taki pokój z białym, fajnie rozwijającym się papierem. Kudłaty protagonista nie zauważa ponadto zbytniej różnicy między tym, czy w domu załatwi wiadome potrzeby na gazecie, czy bezpośrednio na gołej podłodze.