Choroba potrafi
czasem utrudnić człowiekowi funkcjonowanie do tego stopnia, że po prostu trzeba
wziąć dłuższy urlop. Gdy jednak mamy już najgorsze za sobą lub tak się nam przynajmniej
wydaje, chcemy powrócić do normalności zarówno na gruncie prywatnym, jak i
zawodowym. Sęk w tym, iż niekiedy bywa to bardzo problematyczne. Takie właśnie
doświadczenia stają się udziałem głównej bohaterki filmu braci Dardenne pt.
„Dwa dni, jedna noc”. Kobieta planowała bowiem dalej pracować na dotychczasowym
stanowisku, ale napotyka niestety poważne przeszkody.
Kłopoty
zdrowotne, jakie dotknęły Sandrę (w tej roli Marion Cotillard), dotyczą przede
wszystkim sfery psychicznej. Protagonistka zachorowała na depresję i nadal
zmaga się z kryzysem, mimo że otrzymała fachową pomoc medyczną. Dokładniej
rzecz ujmując, winę za aktualne podłamanie ponosi dodatkowo podbramkowa
sytuacja, w jakiej teraz wylądowała. Zamiast żyć odtąd dawnym rytmem, dowiaduje
się, że szefostwo zamierza ją zwolnić. Ba, współpracownikom kobiety kazano
wybierać, czy wolą zatrzymać Sandrę, czy zgarnąć premię równą 1000 euro. Wynik
łatwy do przewidzenia – zdecydowana większość rzuca się na kasę. Niemniej
bohaterka dostaje jeszcze jedną szansę, acz ma przed sobą niełatwe zadanie. W
przeciągu weekendu musi przekonać kolegów i koleżanki z pracy, by zmienili
zdanie, popierając ją podczas powtórnego głosowania.