„Laleczka” w reżyserii Larsa Klevberga to udane przeniesienie jednej z ikonicznych postaci kina grozy – Chucky’ego – do XXI w. Słowem, do świata, w którym człowiek ochoczo rzuca się na wszechobecne nowinki technologiczne. Za sprawą tytułowej zabawki, film pokazuje nam też przy okazji, jak można przejechać się na takim nadmiernym i niekiedy niefrasobliwym przywiązaniu do elektronicznych gadżetów.
Choć cykl o diabolicznej lalce Chucky, którego to pierwsza odsłona miała premierę pod koniec lat 80. XX w., doczekał się korowodu sequeli, obraz z 2019 r. nie jest kolejną kontynuacją, lecz rebootem, opowiadającym znaną wcześniej historię od nowa i po swojemu. Bo o ile pierwowzór raczył nas pomysłem o uwięzionej w zabawkowym ciałku duszy seryjnego zabójcy, tak omawiana tu nowa wersja stawia na zaawansowaną sztuczną inteligencję, w jakiej obudzą się iście mordercze instynkty.



















