Ze względu na swój indywidualizm, koty często określane są słowami typu „pan” i „władca”. Cóż jednak za panisko byłoby z kocura, który mógłby okazać się swoistą inkarnacją samego Cthulhu – bóstwa z mitologii wykreowanej przez H.P. Lovecrafta? Właśnie to wyobraził sobie poniekąd autor o pseudonimie Pandania, w efekcie czego powstała jednotomowa manga „Kothulhu”.
Amerykański pisarz H.P. Lovecraft stanowi źródło nieustannej inspiracji dla wszelkiej maści twórców, w tym książek i gier. „Kothulhu” to z kolei japoński komiks, bazujący na pomyśle dowcipnego połączenia mitologii Cthulhu z kotami. Przedstawione wydarzenia skupiają się zaś na pewnym chłopaku, którego lokum jest zarazem domem dla dwóch mruczków. Niemniej o ile jeden z nich – biały Ul – wygląda zwyczajnie, acz uroczo, tak drugi – Cthulhu – ma iście osobliwą aparycję, bo nie dość, że zielony, to na dokładkę, ze swego rodzaju mackami przy pyszczku.
Młody opiekun tych kotków rozbroił mnie na dzień dobry swoją nieświadomością wobec Cthulhu, twierdząc na początkowych kadrach, iż zielony pupil jest tylko „trochę dziwny”. Owszem, owa istota ma chociażby słabość do typowo kocich smaczków, lecz niemal we wszystkim mocno odbiega od normy, również jeśli chodzi o tak prozaiczne czynności jak np. wypluwanie kłaczków. Nie zabraknie więc na kartach tej mangi chociażby humoru przerabiającego na upiorną modłę zachowania charakterystyczne dla miauczących stworzeń.
W związku z powyższym, mamy tu do czynienia z sutą dawką komizmu sytuacyjnego, który dodatkowo okraszono nutami absurdu. Równocześnie zaznaczyć muszę, że takowy humor obejmuje też reakcje ludzi w obliczu okolicznych niesamowitości. Wprawdzie w kolejnych rozdziałach główny bohater nie pozostanie zupełnie obojętny na nadnaturalne zjawiska wokół niego, lecz stara się wieść normalną egzystencję w tej niecodziennej rzeczywistości. Ba, niejeden mieszkaniec jego rodzinnych stron żyje jak gdyby nic albo wręcz daje porwać się owemu szaleństwu, co pokazuje np. fanatyczne zachowanie kolegi protagonisty pod wpływem kontaktu z Cthulhu i innymi mrocznymi zjawiskami.
Recenzowana przeze mnie manga ma formę rozmaitych epizodów z dziwacznej codzienności mieściny, w której osadzona została akcja tej jednotomówki. Całość spaja jednak koci Cthulhu i pozostałe, narastające oznaki aktywności Przedwiecznych oraz ich wyznawców, podane oczywiście z mocnym przymrużeniem oka. I mimo że nie jest to lektura, w której mogłabym przepaść niczym zbłąkany wędrowiec na saharyjskich piaskach, perypetie komiksowych postaci wypadają w ogólnym rozrachunku sympatycznie, często rozbawiając absurdalnym charakterem. Ponadto osoby, które są z twórczością H.P. Lovecrafta za pan brat, ucieszą się z licznych nawiązań do literackiej mitologii Amerykanina, w tym m.in. do sekty zwanej Kościołem Gwiezdnej Mądrości czy bogini Shub-Niggurath.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, przyznam, że przez ten aspekt początkowo trochę się wahałam przed sięgnięciem po „Kothulhu”. Bynajmniej nie dlatego, że obrazki odrzuciły mnie na 10 km. Zwyczajnie nie byłam zbytnio przekonana do takiego uproszczonego stylu, aczkolwiek publikacja Pandanii wyróżnia się na tle wielu mang obecnością kolorów. Po lekturze wciąż zresztą uważam, że ów tytuł posiada specyficzną kreskę, ale nie zaprzeczę temu, że, w połączeniu z narracją, ma osobliwy urok i pasuje do klimatu śledzonych wydarzeń. Podobnie jak stonowana paleta barw, włącznie ze zgniłozielonym tłem, na którym umieszczono kadry z poszczególnymi scenami i które to poniekąd przypomina o horrorowych korzeniach komiksu. Sam Cthulhu wygląda zaś bardziej na wiecznie nadąsanego niż złowrogiego, ale właśnie przez swoistego focha na mordce czasami chciałoby się go przekornie przytulić.
Słowem podsumowania, „Kothulhu” to pomysłowa, jednotomowa historia, a w zasadzie zbiór pomniejszych scenek z życia kociego Cthulhu oraz jego młodocianego opiekuna. Tytuł generalnie przyjemny i lekki w odbiorze, który posiada rysy własnej tożsamości. W tym konkretnym przypadku – oparte na komediowym ujęciu różnych elementów zaczerpniętych z dzieł H.P. Lovecrafta, a także na przystrojeniu ich kocimi motywami. Co prawda owa manga nie serwuje nam wizualnych fajerwerków, lecz za to konsekwentnie trzyma się obranej przez siebie humorystycznej drogi i zdaje egzamin jako lektura na umilenie wolnego czasu.
---------------------------------------------------
Tytuł polski: Kothulhu
Tytuł oryginalny: Neko No Cthulhu
Autor: Pandania
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: ok. 130



Ja niedawno kupiłem książkę Cthulu H P Lovercrafta. W końcu się dowiem, co to tak naprawdę jest.
OdpowiedzUsuń