niedziela, 28 czerwca 2026

"Dyniowy król. Miasteczko Halloween" - recenzja

 

Dyniowy król Miasteczko Halloween

Nie wszystkie przyjaźnie są na zawsze. Bywa, iż czyjeś drogi rozchodzą się ot tak, bez większego żalu. A i zdarza się, że za zerwaniem więzi stoi czynnik przekształcający ją dodatkowo w ewidentnie negatywne nastawienie z obu stron lub przynajmniej u jednej z nich. Tak jak to ma miejsce w przypadku głównych bohaterów komiksu „Dyniowy król. Miasteczko Halloween”, będącego prequelem słynnej animacji z 1993 r.


Jack Szkieleton i Babojagołak. Kto oglądał film animowany „Miasteczko Halloween”, ten wie, że mowa o takich protagonistach owego obrazu, którzy stoją po przeciwnych stronach barykady. Jak jednak dowiadujemy się z kart omawianego komiksu, ich znajomość w dawnych latach miała przyjacielski charakter. Obaj bohaterowie lubili się bowiem za młodu, regularnie spędzając czas na wspólnych zabawach (np. wyścigi czy siłowanie się). Równocześnie jednotomowa publikacja, która jest owocem współpracy kilku twórców i trafiła do Polski nakładem Egmontu, skupia się na tym, jak doszło do zerwania owej więzi.


Pewnego dnia Edgar, panujący akurat Dyniowy Król o aparycji w sam raz na takie stanowisko, bo z głową w formie wielkiej dyni, ogłasza rychłe przejście na emeryturę i gotowość udzielenia pomocy w wyborze nowego władcy oraz służenia następcy radą. Dlatego też ogłasza zawody pomiędzy dwoma kandydatami, za których nominowanie odpowiada lokalna społeczność. Tak oto wskazani zostają Jack i Łak – obaj chętni do rywalizacji, acz łączy ich jeszcze wcześniej wspomniana przyjaźń. Niestety, konkurs szybko kładzie się cieniem na relacji bohaterów, a ich współzawodnictwo nabiera negatywnego charakteru. Głównie za sprawą Babojagołaka, którego coraz bardziej omamia żądza wygranej i władzy.

Dyniowy król Miasteczko Halloween


Jako że mamy do czynienia z pozycją przeznaczoną również dla młodszych odbiorców, nie uświadczymy tu niewiadomo jak zniuansowanej psychologii, aczkolwiek pierwsze sceny delikatnie sugerują, że skłonny do psikusów Łak wykazuje predyspozycje do zmiany na gorsze. W trakcie zawodów prędko daje się on z kolei podpuścić jeszcze panującemu Edgarowi, który skrycie snuje własne plany i w rzeczywistości chce dalej wszystkim rządzić, tyle że zza kulis. Tym samym komiks zyskuje więc też poważniejszy wydźwięk, odwołujący się do polityków i innych przedstawicieli wyższych szczebli, którzy usuwają się w cień tylko oficjalnie, by – niczym szara eminencja – sterować wyznaczonymi przez siebie pionkami. Niemniej najważniejsza rzecz, jaką autorzy pragną przekazać czytelnikom, to po prostu ogólne potępienie oszustw na przykładzie występków Łaka oraz Edgara.


Generalnie „Dyniowy król” to lekka i przyjemna w odbiorze historia. Do tego Jack, który – w przeciwieństwie do Babojagołaka – pełni rolę zdecydowanie pozytywnego bohatera, bez trudu potrafi wzbudzić sympatię. Szkieleton wyraźnie martwi się postawą kumpla, który robi się względem niego opryskliwy i nie omieszkuje sięgnąć po nieuczciwe zagrywki. Owszem, kościany protagonista ucieszyłby się z ewentualnego wygrania zawodów, lecz jednocześnie bardzo mu zależy na utrzymaniu przyjacielskich stosunków z Łakiem.


Jeśli chodzi o graficzną szatę komiksu, ten aspekt publikacji stanowi jej niezaprzeczalną zaletę. Poszczególne kadry raczą nas nasyconymi barwami, choć zarazem zachowują należyty mrok i groteskowość. Słowem, jest na bogato, w odróżnieniu od czarno-białej mangi „Miasteczko Halloween”, którą miałam kiedyś okazję zrecenzować. Wizualna strona „Dyniowego króla” bardzo zatem pasuje swym klimatem do filmowego pierwowzoru. Ponadto doceniam takie smaczki jak – przykładowo – widok ikonicznego, dla fanów oryginału, wzgórza na tle Księżyca czy podkreślenie halloweenowej otoczki, która towarzyszy konkursowym zmaganiom.

Dyniowy król Miasteczko Halloween


Podsumowując, „Dyniowy król. Miasteczko Halloween” to solidna i sympatyczna pozycja, która powinna dostarczyć niezłej rozrywki zarówno młodocianym odbiorcom, jak i starszym miłośnikom kultowej animacji. Co więcej, tytuł ten wypada lepiej niż przywołana wyżej manga o przygodach Szkieletona nie tylko przez ładniejszą warstwę graficzną, lecz także dzięki fabule. Scenariusz komiksu dostarcza nam wszak nowych i ciekawych informacji o uniwersum „Miasteczka Halloween”, całkiem udanie rozszerzając świat znany z animowanego obrazu. Warto wobec tego rzucić okiem na ów zeszyt.



-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Dyniowy król. Miasteczko Halloween
Tytuł oryginalny: Disney Tim Burton’s The Nightmare Before Christmas: The Battle for Pumpkin King – The Graphic Novel
Twórcy: Shaun McLaughlin, D. J. Milky, Dan Conner, Deborah Allo, Roberto Scalia
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 128

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.