Antonina
Kasprzak zdecydowaną ręką sięgnęła po motyw rodem z historii fantasy, by
wykorzystać go do przyrządzenia obyczajowej opowieści dla młodych czytelników.
Niesamowitość w służbie prozy życia i okiem dziecka – na bazie takiego właśnie
przepisu zrodziła się „Wiłka smocza dziewczynka”.
Gwoli
ścisłości, fabuła książki koncentruje się nie tylko na perypetiach tytułowej
Wiłki, lecz także innych małolat – siostrzanego duetu tworzonego przez Polę i
Bułeczkę Adamczyk. Te dwie, spokrewnione ze sobą dziewczynki poznamy zresztą
jako pierwsze na kartach omawianej pozycji. Starsza Pola jest rozsądniejszą i
grzeczniejszą z sióstr, acz młodsza, rozbrykana Bułeczka, która ma zarazem duże
skłonności do gubienia rozmaitych rzeczy, to również poczciwa dusza. Wiłka
pojawi się zaś na ich drodze niejako przypadkiem, choć może i akurat przeznaczenie
stwierdza, że powinno dojść do skrzyżowania ścieżek tych bohaterek. W każdym
razie, pewną pomoc losowi przynosi też detektywistyczny zmysł inteligentnej
Poli, którą to zaintryguje przelotny widok tajemniczej dziewczynki. A niedługo
potem obie siostrzyczki będą mogły się z nią bliżej zapoznać, co wywrze
niebagatelny wpływ na egzystencję wszystkich trzech protagonistek. Bynajmniej
nie chodzi przy tym wyłącznie o sam fakt, że w żyłach nowej koleżanki panien
Adamczyk płynie krew istot zwanych wiłami.