Trzeci tom serii
o komisarzu Andersie Knutasie bierze to, co dobre ze swoich poprzedników. Ale
też zawiera pewne elementy, które w moim odczuciu uchodzą za słabsze aspekty
pierwszych dwóch części. W ogólnym rozrachunku dostajemy jednak jak najbardziej
przyzwoity kryminał, tradycyjnie dla prozy Mari Jungstedt wzbogacony o wątki
obyczajowe.
„We
własnym gronie” ponownie zaprasza czytelników na szwedzką wyspę Gotlandię. Tym
razem wybierzemy się tam latem, kiedy to dla wielu ludzi nastaje czas
realizacji wakacyjnych postanowień. Niemniej licho, a właściwie zbrodniczy
umysł, nie śpi. Dwie dziewczynki udają się na plażę i dokonują po drodze
makabrycznego odkrycia, dostrzegając brutalnie okaleczone zwłoki kucyka. Co
więcej, będą kolejne trupy, włącznie z ofiarami w ludziach. Kto zabija? Policja
rozpatruje różne opcje, acz dużo poszlak kręci się wokół prac wykopaliskowych,
mających miejsce na zachodnim wybrzeżu bałtyckiej wyspy. W miejscowości Fröjel
trwa bowiem akurat międzynarodowe szkolenie archeologiczne, którego uczestnicy
poszukują rozmaitych pozostałości z epoki wikingów. Jedną z kursantek jest zaś młoda
Holenderka. A raczej była, bo to m.in. tej studentki ciało zostanie na kartach
utworu znalezione.

