Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Stelmaszyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Stelmaszyk. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2022

Dzień Dziecka 2022 ze zwierzakami i archeologiczną przygodą

 

Dziś 1 czerwca, czyli Dzień Dziecka. Z tej okazji postanowiłam poświęcić na blogu parę słów kilku książkom dla młodych czytelników, które miałam przyjemność jakiś czas temu przeczytać. A fabuła poszczególnych pozycji koncentruje się odpowiednio na pewnym płochliwym króliczku, archeologicznym śledztwie w greckiej scenerii i samotności małego rysia.

 

„Jaś i fiu fiu”, David Bedford

„Jaś i fiu fiu” autorstwa Davida Bedforda to krótka, acz całkiem sympatyczna książeczka dla kilkuletnich czytelników, która porusza problem lęków wraz z wątkiem ewentualnego ich pokonywania. Centralne miejsce w tej historyjce zajmuje dziki królik o imieniu Jaś. Młody protagonista boi się hałasu, w zamian odczuwając spokój i błogość dzięki ciszy. Niestety, ciężko mu uniknąć nadmiernego gwaru z uwagi na liczne, a do tego głośne rodzeństwo, którego wszędzie pełno.

 


środa, 17 lutego 2021

"Wesołe przypadki kociej gromadki", Agnieszka Stelmaszyk - recenzja

 


„Wesołe przypadki kociej gromadki” to udana komedia familijna, której autorka – Agnieszka Stelmaszyk – doprawia konwencję historii o zwierzętach nutami dowcipnej fantastyki. Tytułowe koty potrafią bowiem mówić, a na dokładkę, mają głowy pełne szalonych pomysłów. I choć perypetie ekscentrycznych mruczków zostały stworzone głównie z myślą o dzieciach, nie tylko one mogą tutaj liczyć na miłą zabawę.

 

wtorek, 21 kwietnia 2020

"Tajemnica klejnotu Nefertiti", Agnieszka Stelmaszyk - recenzja


Agnieszka Stelmaszyk rozpala w I tomie „Kronik Archeo” zew archeologicznej przygody, za którym to ochoczo podążyłyby młodociane wersje takich postaci jak Indiana Jones czy Lara Croft. Podkreślić przy tym trzeba, że „Tajemnica klejnotu Nefertiti”, bo tak właśnie zatytułowano otwierającą serię książkę, nadzwyczaj zgrabnie brata literacką rozrywkę z porcją wartościowych treści na temat starożytnego Egiptu.

Ania i Bartek to dzieci pary archeologów – państwa Ostrowskich, które jednocześnie same pasjonują się historycznymi zagadkami. Nie zalewają się zatem łzami, gdy czeka ich nagła podróż do Egiptu, by dołączyć do uprzednio tam wezwanych rodziców. Do tego protagoniści spotykają na miejscu zaprzyjaźnione dzieciaki z Anglii – Mary Jane, Jima i Martina Gardnerów, których ojciec pracuje jako egiptolog, a matka jest z zawodu konserwatorką zabytków. Cała wyprawa ma zaś związek ze znalezieniem nieznanego dotąd grobowca w Amarnie. Zanim jednak Ostrowscy stawiają się wraz z Gardnerami na terenie tamtejszego obozu archeologicznego, obie familie zaliczają wpierw przystanek w kairskim hotelu, gdzie na drodze dziatwy z Polski i Anglii pojawi się pewna starsza pani – lady Ginevra Carnavorn. To zresztą za jej sprawą młodzi bohaterowie przystąpią do poszukiwań tytułowego klejnotu Nefertiti, kiedy będą już w rejonie wiadomych prac wykopaliskowych. I jak łatwo przewidzieć, w przedstawionej tutaj opowieści nie zabraknie też zachłannych niemilców, pragnących położyć łapska na starożytnych skarbach.

wtorek, 1 października 2019

"Andzia i duch pana Baryłki", Agnieszka Stelmaszyk - recenzja


„Andzia i duch pana Baryłki” to krótka historia, która wykorzystuje motyw nawiedzonego domu, należycie dostosowując ten temat do potrzeb docelowej grupy odbiorców. Agnieszka Stelmaszyk, autorka owej książeczki, z powodzeniem stawia tu bowiem na lekką atmosferę oraz taki sposób podania przygotowanych treści, żeby bez problemu przyswoili je kilkuletni czytelnicy. Nie zapomina też oczywiście o zapewnieniu smykom przyjemnej rozrywki.

Długie weekendy majowe często służą ludziom jako dobry pretekst do urządzania różnych wypadów, choć jednocześnie nie brak takich osób, które to preferują spokojny wypoczynek we własnych czterech ścianach. Rodzina Andzi reprezentuje jednak tę pierwszą grupę, wyjeżdżając na majówkę do prababci głównej bohaterki. Pod dachem babuni, bo tak małoletnia protagonistka nazywa pieszczotliwie starszą panią, zjawiają się nie tylko Andzia, jej mama i tata, lecz także wujostwo ze swoimi pociechami – Dorotką oraz Pawełkiem. Dzieci lubią spędzać wspólnie wolny czas, acz beztroski relaks zakłóca im pewnego dnia ostrzeżenie przed tytułowym panem Baryłką, którego duch ponoć straszy w prababcinych włościach.