Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PC. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2025

Kimchi: A Stars in the Trash Story (PC) - recenzja

 

kimchi stars in trash story

Słodkie kociątko w roli głównej, a także grafika, która wzbudza przyjemne i nostalgiczne skojarzenia z klasycznymi, dwuwymiarowymi animacjami. To właśnie skłoniło mnie do sprawdzenia darmowej gry Kimchi: A Stars in the Trash Story, co okazało się słuszną decyzją.

niedziela, 27 grudnia 2015

Mgła (PC) - recenzja

Gdybyśmy zapytali grupę graczy, z jaką produkcją kojarzy im się mgła, wśród odpowiedzi zapewne niejeden raz zostałaby wymieniona seria Silent Hill. Prawdopodobnie zabrakłoby natomiast pozycji wydanej przez firmę Alawar, mimo że obnosi się z tym zjawiskiem atmosferycznym w tytule. I to nie tylko dlatego, że casualowe gry nie zyskują rozgłosu równego projektom głównego nurtu. Mgła jest bowiem jedną z takich produkcji, która dostarcza raczej letnich emocji. A szkoda, bo nie można jej odmówić pewnego potencjału.

Przedstawiona w grze historia zaczyna się całkiem obiecująco. Susan Wild, którą pokierujemy w trakcie zabawy, jedzie samochodem wraz z córką Rachel mało uczęszczaną trasą. Późna godzina, nienajlepsza pogoda, a także inne, bardziej dobitne sygnały ostrzegają odbiorców, że bohaterki może lada moment spotkać coś niezbyt miłego. I faktycznie tak się staje – pani Wild wjeżdża na kolce rozciągnięte w poprzek drogi, a następnie traci kontrolę nad pojazdem. Kiedy kobieta odzyskuje przytomność, dociera do niej, że rozbite auto stanowi w tej chwili najmniejszy problem. O ile Susan wyszła z wypadku bez większego uszczerbku na zdrowiu, tak nie wiadomo co z Rachel, której nie ma nawet w pobliżu samochodu. Zdenerwowana matka szybko wyrusza zatem na poszukiwania latorośli, docierając w końcu do pewnego domostwa.

piątek, 24 lipca 2015

Calm Waters - zapowiedź

Ludzie zazwyczaj chętnie korzystają z urlopu, aczkolwiek mają do niego różne nastawienie. Dla jednych to czas beztroskiego leniuchowania tudzież szalonej zabawy z dala od rodzinnego miasta. Z kolei inni traktują wakacyjny wyjazd jako próbę uporania się z bolesną przeszłością i rozpoczęcia życia od nowa. Główny bohater gry przygodowej pt. Calm Waters należy właśnie do tej drugiej grupy. Nie podjął jednak najlepszej decyzji przy wyborze idealnego miejsca na wypoczynek.

Thriller, którego opracowaniem zajmuje się niezależne Tayanna Studios, przybliży nam losy niejakiego Petera Taylora. Mężczyzna cierpi po stracie żony, ale najgorsze chwile już minęły. W związku z tym pan Taylor postanawia spędzić tydzień w pewnym miasteczku, które leży  na odludnej greckiej wysepce. Niestety, nie zazna spokoju rodem z tybetańskiego klasztoru, mimo że portowej mieściny nie nawiedzają tłumy turystów. Szykują mu się za to dość mocne wrażenia. Peter dowiaduje się, iż znikają tam zarówno przyjezdni, jak i miejscowi. Co ciekawe, policja nie wykazuje należytego zainteresowania regularnymi zaginięciami, a żyjący w okolicy ludzie zdają się skrywać jakąś tajemnicę Być może istnieje związek pomiędzy owymi zdarzeniami i inną, sąsiednią wyspą, skąd ponoć dochodzą w nocy złowieszcze krzyki. Niemniej wszelkie pytania na ten temat zostają szybko ucinane.

sobota, 28 lutego 2015

Mroczne Anioły: Maskarada cieni (PC) - recenzja




Wojowniczki to popularne zjawisko w świecie elektronicznej rozrywki. Męską część graczy najczęściej interesują nie tyle zdolności wirtualnych kobiet we władaniu orężem, co ich pobudzające wyobraźnię stroje oraz zaokrąglenia w strategicznych miejscach. Jak natomiast takie bohaterki wypadają w oczach pań, które spędzają wolny czas z padem lub myszką w dłoni?

Jeśli chodzi o mnie, z oczywistych powodów prędzej utożsamię się z walczącą niewiastą niż osiłkiem na sterydach bądź starym czarownikiem z sumiastym wąsem. Ponadto lubię, kiedy dzielna heroina prowadzi również bardziej zwyczajną działalność, poza wymachiwaniem bronią czy ciskaniem magicznymi zaklęciami. Związek z realnym życiem sprawia, iż jeszcze łatwiej jest mi wskoczyć w wirtualne fatałaszki. Twórcy casualowej produkcji Mroczne Anioły: Maskarada cieni najwyraźniej doszli do wniosku, że tego rodzaju upodobania ma niejedna kobieta. Prawdopodobnie ich uwadze nie uszła też popularność powieści, których protagonistki przebywają w centrum nadnaturalnych wydarzeń (np. cykl „Dary Anioła” Cassandry Clare). Maskarada cieni wpisuje się w taki właśnie nurt historii, lubianych zarówno przez nastolatki, jak i dorosłe panie. Co prawda scenariusz gry nie zawiera wątku romansowego, ale zjawiska nadprzyrodzone stanowią tutaj główną oś fabuły.

piątek, 30 stycznia 2015

Zbłąkane dusze: Skradzione wspomnienia (PC) - recenzja



Klaun niekoniecznie musi kojarzyć się z pociesznym osobnikiem, którego zadanie polega na rozbawianiu publiczności. Swego czasu Stephen King zaprezentował zgoła odmienny wizerunek owego jegomościa. W powieści „To” autorstwa amerykańskiego pisarza, mieliśmy bowiem do czynienia z klaunem, który wolał odbierać ludzkie życie zamiast je uprzyjemniać. Podobne „hobby” wybrał sobie również błazen, pełniący rolę głównego czarnego charakteru w casualowej grze Zbłąkane dusze: Skradzione wspomnienia.

Delikwent z produkcji rosyjskiego studia Alawar Friday’s Games jest mniej wybredny od potwora z książki Kinga, ponieważ gustuje zarówno w dzieciach, jak i dorosłych. Osoby, które wpadną w jego łapska, muszą zaś liczyć się z utratą duszy oraz przemianą w drewnianą lalkę. Zanim jednak na scenę wkroczy ów wypacykowany złoczyńca, twórcy przybliżają nam inne postaci ze Skradzionych wspomnień. Otóż fabuła rozpoczyna się w domu niejakiej Rose Carter. Kobietę poznajemy w dniu urodzin córki o imieniu Julie. Obie bohaterki starają się zachować uśmiech na twarzy, mimo że Brian, mąż pani Carter, zniknął jakiś czas temu bez słowa.

środa, 21 stycznia 2015

Nihilumbra (PC) - recenzja



Wśród gier niezależnych, pieszczotliwie zwanych „indykami”, nie brakuje produkcji z wyraźnie artystycznym zacięciem. Twórcy owych tytułów często pragną zaserwować odbiorcom nie tylko zwykłą zabawę, lecz również skłonić ich do różnych przemyśleń. Czasem jednak pogoń za artyzmem powoduje, że takiemu projektowi bliżej do czegoś w rodzaju ciekawego eksperymentu niż do pełnoprawnej gry. Na szczęście Nihilumbra to zarówno źródło udanej rozrywki, jak i małe dzieło sztuki.

Projekt niewielkiego studia BeautiFun Games z Hiszpanii początkowo zawitał wyłącznie na urządzenia przenośne z systemem iOS. Sukces na platformach mobilnych sprawił, iż kwestią czasu stało się powstanie wersji na komputery PC. Do czynników, które przesądziły o powodzeniu Nihilumbry, śmiało można zaliczyć fabułę. Chociaż scenariusz nie jest zbyt rozbudowany, niesie on ze sobą silny ładunek emocjonalny, a także pozostawia odbiorcy szerokie pole do interpretacji. Przedstawiona w grze historia koncentruje się wokół losów niejakiego Borna. Już samo imię owej istoty nie zostało wybrane przypadkowo, gdyż kontrolę nad postacią przejmujemy tuż po jej narodzinach. Przydomek ten w pewnym sensie odnosi się również do przebudzenia świadomości bohatera. Nasz protagonista powstaje bowiem z nicości, w której nie ma miejsca na takie pojęcia jak samodzielność, indywidualizm czy uczucia. Tymczasem Born wyróżnia się na tle swoich pobratymców, bezmyślnie podporządkowanych macierzystej Pustce.