Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Rollins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Rollins. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 lipca 2021

"Amazonia", James Rollins - recenzja

 


Południowoamerykańska dżungla, która skrywa w sobie nie tylko wyjaśnienie pewnego cudu medycznego, lecz również masę niebezpieczeństw. I właśnie tym zagrożeniom trzeba stawić czoła, by móc dotrzeć do pożądanych niezwykłości. Oto co oferuje nam pełna akcji i podnoszącej adrenalinę przygody powieść pt. „Amazonia”, która wyszła spod pióra Jamesa Rollinsa.

 

wtorek, 28 maja 2019

"Podziemny labirynt", James Rollins - recenzja


„Podziemny labirynt” udziela poniekąd czytelnikom odpowiedzi na pytanie, co mogłoby wyjść z podlania twórczości Juliusza Verne’a estetyką rodem z letnich blockbusterów à la Hollywood. Co więcej, James Rollins, autor tej swoistej, współczesnej wariacji na temat francuskiego klasyka i jego słynnej „Podróży do wnętrza Ziemi”, bardzo dobrze wie, jak przyrządzić przyjemną rozrywkę dla fanów przygody.

Centralne miejsce w fabule powieści zajmuje odkrycie, jakiego dokonano pod wulkanem Erebusem na Antarktydzie. Trafiono tam bowiem na rozległą sieć tuneli i jaskiń, a ponadto znaleziono ślady, które dobitnie wskazują, że ten podziemny teren zamieszkiwała niegdyś tajemnicza cywilizacja. Kim dokładnie mogli być członkowie owej pradawnej społeczności? Dlaczego zniknęli? I jakie jeszcze sekrety skrywają obejmujące wiele kilometrów korytarze? Jeśli chodzi o wyjaśnienie powyższych kwestii, eksploracja niezwykłego obszaru, a także przeprowadzenie stosownych badań, spadną oczywiście na barki zespołu fachowców. Pierwszoplanowe role w tej wykwalifikowanej drużynie przydzielono zaś amerykańskiej antropolożce Ashley Carter oraz australijskiemu jaskinioznawcy Benowi Brustowi.

piątek, 9 listopada 2018

"Ekspedycja", James Rollins - recenzja


Dla jednych niezwykłe odkrycia to nie tylko droga ku zyskaniu większego prestiżu w naukowej branży, lecz także okazja, by po prostu dołożyć swoją cegiełkę na rzecz poszerzania ludzkiej wiedzy. Drudzy mogą widzieć zaś w tym szansę na realizację mniej bądź bardziej szemranych planów, niekiedy nazbyt gorliwie kierując się zasadą „po trupach do celu”. A skoro fabuła „Ekspedycji” kręci się wokół zadziwiających rezultatów prac archeologicznych, nie zabraknie tu zatem reprezentantów powyższych postaw. Oczywiście nie obędzie się bez dużego zamieszania, o które szczególnie zadbają ci z najbardziej bojowym podejściem. Słowem, intensywne wrażenia gwarantowane!

Twórczość Jamesa Rollinsa zaskarbiła sobie moją sympatię dzięki przeczytaniu kilku powieści z flagowego cyklu autora o nazwie „SIGMA Force”. Wprawdzie „Ekspedycja” nie wchodzi w skład tej serii, ale też zalicza się do sensacyjno-przygodowych historii, stanowiących specjalność owego pisarza. Fabułę utworu otwiera dramatyczny prolog, osadzony w roku 1538, na terenie peruwiańskich And. Pewien zdesperowany mnich ucieka wtedy przed inkaskimi myśliwymi, acz praktycznie stracił już nadzieję, że wyjdzie z opałów bez szwanku. Niemniej główna akcja toczy się współcześnie, więc szybko przeskakujemy do bliższych nam czasów. Profesora Henry’ego Conklina absorbują zabalsamowane zwłoki, które to znalazł we wcześniej wymienionych górach i przywiózł do USA, by przeprowadzić badania na uniwersytecie w Baltimore. Co istotne, równolegle śledzimy wydarzenia w sercu peruwiańskiej dżungli. Ekipa archeologiczna, której szeregi zasila m.in. bratanek pana Henryka – Sam Conklin, zajmuje się tam starożytnymi ruinami, ulokowanymi pomiędzy dwoma górskimi szczytami.

środa, 8 lipca 2015

"Czarny zakon", James Rollins - recenzja


James Rollins potrafi zadbać o to, by bohaterowie jego cyklu „SIGMA Force” zbytnio się nie obijali. Bardzo dobrze również wie, w jaki sposób przyciągnąć i podtrzymać zainteresowanie czytelników. W „Czarnym zakonie” cały czas coś się dzieje – nie zabraknie ani niebezpiecznych wydarzeń, ani mrożących krew w żyłach tajemnic. I tak być powinno w historii, gdzie pierwsze skrzypce grają świetnie przeszkoleni agenci z elitarnej grupy pracującej dla rządu USA.

„Czarny zakon” to trzeci tom serii poświęconej członkom fikcyjnego oddziału, którego zadanie polega na zdobywaniu i ochronie różnych technologii. Akcja powieści została osadzona w czasach współczesnych, lecz otwierający książkę prolog cofa nas do jednego z ostatnich dni oblężenia Wrocławia, przypadającego na końcowy okres II wojny światowej. Grupa esesmanów ucieka akurat z miasta po uprzednim wymordowaniu kilkudziesięciu naukowców, którzy prowadzali badania dla nazistów. Egzekucja odbyła się zaś w ramach szeroko zakrojonych działań, mających na celu zabezpieczyć wszelkie dane o tajnych projektach III Rzeszy, nawet za cenę całkowitego ich zniszczenia. Wszystko oczywiście po to, żeby inne kraje nie poznały szczegółów na temat owych badań, a tym samym nie położyły rąk na nieznanych im wcześniej technologiach itp.

środa, 17 czerwca 2015

"Mapa Trzech Mędrców", James Rollins - recenzja

Wraz z „Mapą Trzech Mędrców” James Rollins powraca do zadań, jakimi trudni się specjalny oddział SIGMA Force, działający na usługach amerykańskiego rządu. Co prawda w teren zostaną tym razem wysłani inni agenci i przyjdzie im oczywiście wykonać zupełnie nową misję, lecz zmianie nie uległa najważniejsza rzecz. Nadal mamy bowiem do czynienia z udaną literaturą rozrywkową.

Powieść wita czytelników prologiem rozłożonym na dwie płaszczyzny czasowe. W pierwszej kolejności wybierzemy się do dosyć odległej przeszłości, bo aż do roku 1162. Wtedy to będziemy świadkami dramatycznej ucieczki zakonników, próbujących ochronić kości biblijnych Trzech Króli. Następnie przenosimy się do współczesności, ale nie myślcie, że akcja teraz przystopuje. No może na chwilę, gdyż wylądujemy w scenerii sprzyjającej duchowej kontemplacji, a mianowicie przed katedrą w Kolonii oraz we wnętrzu tego budynku. Odbywające się tam nabożeństwo zostaje jednak zakłócone przez mnichów, którzy, w przeciwieństwie do średniowiecznych uciekinierów, przywdziali habity w ramach kamuflażu. Na dodatek, zamierzają ukraść relikwie, nie pozostawiając przy tym żadnych świadków.

wtorek, 5 maja 2015

"Burza piaskowa", James Rollins - recenzja

Niejedna tajemnica w pustynnych piaskach drzemie, a próby odkrycia owych sekretów nierzadko bywają ryzykownymi przedsięwzięciami. Niemniej znajdują się śmiałkowie, którzy z różnych powodów podejmują się kuszących i zarazem niebezpiecznych wyzwań. Do takich właśnie osób należą bohaterowie książki „Burza piaskowa”, ruszający na poszukiwania legendarnego miasta Ubar.

Autorem wyżej wymienionej powieści jest amerykański pisarz polskiego pochodzenia – James Rollins, który naprawdę nazywa się James Paul Czajkowski. Co ciekawe, początkowo robił karierę w zupełnie innej branży, a konkretnie w weterynarii. Odebrał zresztą gruntowne wykształcenie w tej dziedzinie, przypieczętowując edukację zdobyciem doktoratu. I chociaż własną praktykę otworzył zaraz po studiach, hobbystyczne chwytanie za pióro stawało się dla niego coraz ważniejsze. W końcu nadszedł więc moment, gdy zdecydował się na pełnoetatowe pisarstwo, publikując swoje utwory jako James Rollins lub James Clemens.