Każdy jakoś zaczynał, co w popkulturze zostało potwierdzone przez niejedną historię typu „origin”. Brytyjski autor Matt Haig dorzucił zaś do tego nurtu własną wersję początków samego Świętego Mikołaja. W snutej przez siebie opowieści cofnął się do takich czasów, kiedy to słynnemu jegomościowi od rozdawania prezentów daleko było jeszcze do wizerunku poczciwego starca z bujną, białą brodą. Nic dziwnego, skoro książka pt. „Chłopiec zwany Gwiazdką” skupia się na jego dzieciństwie.
