środa, 5 sierpnia 2015

Bonded - zapowiedź

Nie samym Falloutem postapokalipsa w grach żyje, tym bardziej że takie klimaty lubi nie tylko wirtualna branża. Dlatego więc nie brakuje tytułów, które prezentują różne wizje świata zniszczonego na skutek jednego lub większej liczby kataklizmów. W ów fatalistyczny trend wpisuje się również trójwymiarowa przygodówka Bonded, opracowywana przez niezależne Arkavi Studios z Portugalii.

O tym, że chętnie polegamy na technologiach, wiadomo nie od dziś. Kiedyś więcej dzieci bawiło się na podwórkach, zaś obecnie tendencja uległa odwróceniu i współczesna dziatwa przeważnie woli nołlajfić przed komputerem lub konsolą. Dorośli też nie lepsi, bo iluż to przesiaduje przed monitorem, przeglądając ulubione strony internetowe. Tym właśnie tropem podążyli twórcy Bonded, wymyślając dosyć prawdopodobną wizję przyszłości, w której ludzie aż nadto uzależnią się od zdobyczy technologicznych i nie potrafią wyobrazić sobie życia bez obdarzonych sztuczną inteligencją robotów. Jak łatwo zgadnąć, takie podejście nie wyjdzie im na zdrowie, acz póki wszystko jest w porządku, póty maszyny siedzą sobie grzecznie.

Sytuacja ulegnie jednak diametralnej zmianie wraz z nadejściem pewnej katastrofy, w obliczu której ludzkość poczuje się niczym stadko bezbronnych owieczek. Maszynom z kolei zdecydowanie łatwiej przyjdzie ogarnąć się w zdewastowanym środowisku. Niestety, w międzyczasie najwyraźniej dojdą do wniosku, że ich stwórcy nie są żadnymi kozakami. Nie dość, iż wypną na ludzi swoje cztery elektroniczne litery, to jeszcze każdego człowieka zaczną traktować jako cel do zlikwidowania. Zamiast zatem próbować wrócić do normalności, trzeba będzie brać nogi za pas i chować się przed agresywnymi robotami.


Tak oto dochodzimy do właściwej akcji gry, która zostanie osadzona wiele lat po nieszczęsnym kataklizmie. Prosperujące dawniej miasta obrastają roślinki, po powierzchni Ziemi pałętają się inteligentne maszyny, a liczba ludności uległa drastycznemu skurczeniu. Jednym z niedobitków jest mała dziewczynka o imieniu Mira, mieszkająca wraz z pozostałymi ocalałymi w ogromnym bunkrze. Gdy w schronieniu wybuchnie groźna epidemia, rodzice protagonistki wyruszą na poszukiwanie leku, lecz nie wracają z owej wyprawy. W związku z tym Mira postanawia opuścić bunkier, by spróbować odnaleźć swoich najbliższych. Na szczęście, nie będzie osamotniona w tej niebezpiecznej podróży, gdyż towarzystwa dotrzyma jej wierny i zarazem nietypowy, jak na panujące warunki, kompan – stary domowy robot Bao.

Wprowadzenie postaci robota nie posłuży tu wyłącznie opowiedzeniu historii o przyjaźni, która wydaje się niemożliwa w świecie zdominowanym przez wrogie ludziom maszyny. Zarówno Mira, jak i Bao będą grywalnymi bohaterami, pomiędzy którymi przełączymy się w dowolnym momencie rozgrywki. Jeśli chodzi o mechanikę, gameplay ma bazować na przemierzaniu różnorodnych lokacji, zbieraniu i używaniu przedmiotów, a także rozwiązywaniu zagadek logicznych. Wśród przyszykowanych przez deweloperów zadań prawdopodobnie napotkamy również takie, gdzie niezbędna okaże się współpraca naszych podopiecznych.


Jak pokazują opublikowane w sieci screeny, trójwymiarowe środowisko Bonded nie zaserwuje bogactwa detali na miarę pieczołowitej grafiki z Enslaved: Odyssey to the West, gdzie zwiedzaliśmy zbliżone klimatycznie uniwersum (nieprzyjazne maszyny oraz natura odzyskująca panowanie nad miejscami, w których niegdyś rządziła cywilizacja). Widać, że ekipa z Arkavi Studios dysponuje dużo mniejszym budżetem niż zespół z Ninja Theory. Nie obraziłabym się jednak, gdyby twórcy dodali statyczne cut-scenki w stylu udostępnionych artworków. Polecam zresztą zerknąć na nie okiem – są naprawdę bardzo ładne.

Na koniec chciałabym wyróżnić art, który przedstawia robota Bao trzymającego małą Mirę za rękę. Obrazek ten jest szczególnie piękny i nastrojowy, a co więcej, pozwala liczyć na obecność wzruszających momentów w historii, jaką opowiedzą autorzy Bonded. Mam nadzieję, że fabuła rzeczywiście chwyci mnie za serce, skoro zostanie tam wyeksponowany wątek prawdziwej przyjaźni. Zwrotów akcji ponoć też nie powinno zabraknąć, ale na finalny efekt trzeba poczekać do czwartego kwartału bieżącego roku. Na ten okres przewidziano bowiem premierę portugalskiego projektu, a jego wydaniem zajmie się holenderska firma Iceberg Interactive. Platformy, na jakie zawita postapokaliptyczna przygodówka, to komputery PC oraz konsole Xbox One i PlayStation 4.


-----------------------------------------------------

Pod tym linkiem znajduje się profil gry Bonded na Facebooku. Można tam m.in. obejrzeć kilka screenów oraz artworków:
https://www.facebook.com/pages/Bonded/923919021004029

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz