piątek, 16 grudnia 2016

Endless Fables: Klątwa Minotaura (PC) - recenzja i konkurs

Arttifex Mundi nie próżnuje, wzbogacając producencko-wydawnicze portfolio o kolejną udaną pozycję dla fanów gatunku HOPA. Tym razem polska firma proponuje odbiorcom projekt autorstwa zewnętrznego studia Sunward Games z Węgier. A mowa o grze Endless Fables: Klątwa Minotaura, która, jak słusznie sygnalizuje tytuł, sięga po zasoby greckiej mitologii.

Ściślej rzecz ujmując, deweloperzy biorą na tapetę opowieść o Minotaurze, aby pokusić się o reinterpretację tej historii oraz próbę dopowiedzenia ciągu dalszego. Właściwa akcja produkcji startuje w paryskim muzeum, a stan pobliskiej Wieży Eiffela, która jest akurat w trakcie budowy, wskazuje, iż mamy końcówkę XIX wieku. Tam bowiem zastajemy główną bohaterkę gry – Pamelę Cavendish. Naszą protagonistkę poznajemy w momencie, kiedy prowadzi prezentację na temat odkrycia, dokonanego przez swojego kolegę – dr Roberta MacNamarę. Znalezisko nie byle jakie, bo chodzi o Nić Ariadny. Autentyczność takiego rekwizytu może solidnie wstrząsnąć archeologicznym światkiem, gdyż automatycznie nasuwa przypuszczenie, że pozostałe elementy słynnego mitu również są czymś więcej niż jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni.

Gracz kontra ci źli

Tak się niestety składa, że w dniu prelekcji na terenie muzeum przebywa także grupa podejrzanych, zakapturzonych typów. To członkowie tajemniczej sekty, którzy, owszem, wierzą w prawdziwość mitycznych podań. Zważywszy jednak na ich zamiary, byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby nie zawracali sobie głowy tego rodzaju sprawami. Jak się okazuje, pragną przywrócić Minotaura do pełni sił witalnych, dzięki czemu potwór mógłby swobodnie hasać po ziemskim padole. Na dokładkę, rozglądają się za potomkami Ariadny, co też nie wróży nic dobrego. Wszak podstępnej organizacji raczej nie jest na rękę obecność ludzi, w gronie których figuruje Wybraniec, zdolny pokonać rogatego stwora. Bynajmniej nie popsuję nikomu niespodzianki, zdradzając tożsamość owej osoby. I to nie tylko dlatego, że scenariusz odsłania przed nami stosowne karty już po paru minutach zabawy. Nietrudno przecież zgadnąć, iż rola ta spadnie na barki grywalnej postaci, czyli panny Cavendish.


Fabuła Endless Fables wpisuje się w dobre casualowe tradycje, przez które rozumiem wykorzystanie popularnych wątków do opowiedzenia ciekawej i przyjemnej w odbiorze historii. Jako że w dzieciństwie zaczytywałam się „Mitami starożytnej Grecji” Roberta Gravesa, spory atut stanowi dla mnie czerpanie z wierzeń dawnych Greków. Wiadomo – nie uświadczymy stricte encyklopedycznych informacji, lecz dostaniemy swoistą wariację, która pozwoli sympatykom takiej tematyki wychwycić różne znajome akcenty. Sam początek wzbudza natomiast lekkie skojarzenia z awanturniczo-archeologiczną przygodą, ponieważ francuski incydent skutkuje brawurową podróżą w miejsce wykopalisk na Krecie. Niemniej wkrótce potem perypetie Pameli skręcają bardziej w rejony fantasy, czego nie uważam za złe posunięcie. Otóż twórcy zgrabnie przenoszą nas na pewną magiczną wyspę, która, skryta przed niepożądanymi oczami, jest domem dla takich istot jak np. syreny, Meduza czy boski kowal Hefajstos.

Zadania Wybranki

Co się tyczy mechaniki, postawiono na sprawdzone pożenienie point and clicka z wyszukiwaniem ukrytych obiektów, które powinno starczyć na około 3,5 godziny rozgrywki (wynik obejmuje też bonusowy rozdział z edycji kolekcjonerskiej). Nie zabraknie zatem rozmaitych zagadek logicznych i ekwipunkowych. Podobnie jak w niejednej tegorocznej HOPCE, do naszego inwentarza regularnie trafiają graty, które można oglądać z bliska lub/i łączyć ze sobą. Sceny hidden object pojawiają się tu w kilku wariantach, nie usiłując przy tym zdominować reszty aspektów zabawy. Warto równocześnie nadmienić, iż niektóre z owych wstawek można zastąpić partyjką mahjonga. A jakimi odmianami scen HO zostaniemy w ogóle uraczeni? Zasadniczo wyodrębniłabym klasyczne listy przedmiotów do wypatrzenia, fragmentaryczne plansze z częściami większego obiektu oraz takie, które w najsilniejszym stopniu bazują na interakcjach pomiędzy widocznymi szpargałami.


Klątwa Minotaura posiada ponadto całkiem interesujący patent, poniekąd wyróżniający grę wśród licznego grona krewnych. Mianowicie Nić Ariadny nie pełni wyłącznie czysto narracyjnej funkcji, ale i jest jednym z kluczowych elementów gameplayu. Kiedy Pamela otworzy urnę, w środku której schowano artefakt, ten wskaże kobietę jako Wybrankę, zarazem przyzwalając jej na robienie użytku ze swoich magicznych atrybutów. Rekwizyt oferuje łącznie 3 sukcesywnie odblokowywane moce, w tym choćby taką, co umożliwia stopienie złota. Rzecz jasna nie wysługujemy się nimi non stop, lecz są naprawdę fajnym dodatkiem. Szczególnie dobrze wypada fragment z wędrówką po labiryncie Minotaura, która występuje pod koniec podstawowej przygody i polega na pomysłowym zastosowaniu wszystkich właściwości Nici.

Wrażenia z wojaży

Audiowizualna oprawa produkcji dotrzymuje kroku gatunkowym kanonom, a co za tym idzie – daje się zapamiętać przede wszystkim w pozytywnym świetle. Muzyka, którą skomponowano na potrzeby projektu, jest odpowiednio nastrojowa i dopasowana do przedstawionych wydarzeń. Klimatu nie można odmówić również lokacjom, jak zwykle wykonanym z przywiązaniem do detali oraz szerokiej palety barw. Na osobne pochwały zasługuje potraktowanie zaklętej wyspy, gdzie zabawimy najdłużej, zwłaszcza że ów ląd jest jedynym miejscem akcji w dodatkowym wątku fabularnym. Bonus, który rozgrywa się tuż po finale „podstawki”, oscyluje wokół działań, jakie nasza podopieczna przeprowadza w celu odnalezienia Pegaza. Mimo że wyprawa tropem skrzydlatego konia sprzyjała recyklingowi scenerii, deweloperzy nie poszli po najmniejszej linii oporu. Zamiast tego przerzucili graczy do niezbadanego wcześniej regionu wyspy, przygotowując pakiet nowych (i obowiązkowo bardzo ładnych) plansz. A co z wyglądem postaci? W sumie nieźle, aczkolwiek gdzieniegdzie napatoczyły się słabsze animacje.


Reasumując, Endless Fables: Klątwa Minotaura (The Minotaur’s Curse) to solidnej jakości pozycja, która powinna bez problemu zyskać przychylność wielbicieli gier Hidden Object Puzzle Adventure. Produkcja generalnie nie wymyśla na nowo koła, ale co najistotniejsze, potrafi wciągnąć zarówno od strony scenariusza, jak i mechanizmów rozgrywki. Nie ukrywam, że sporo frajdy sprawiło mi przywdzianie wirtualnych szat Pameli Cavendish, a poświęcony temu tytułowi czas minął bardzo szybko. Jeżeli więc utożsamiacie niedzielne granie z dobrą rozrywką i przy okazji interesujecie się grecką mitologią, radziłabym nie przegapić owocu prac ekipy z Sunward Games.




Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawcy – Artifex Mundi.


-----------------------------------------------------------------


KONKURS!


Zgodnie z tytułem blogowego wpisu, recenzji towarzyszy dziś mały konkurs, zorganizowany dzięki uprzejmości firmy Artifex Mundi. Do wygrania mam 3 kody do Endless Fables: Klątwa Minotaura (klucze Steam). Aby zdobyć jedną z gier, należy rozwiązać poniższe zadanie konkursowe:


Napisz, jakim tytułem wyprodukowanym lub/i wydanym przez Artifex Mundi umilił(a)byś sobie bożonarodzeniowe święta i dlaczego akurat ta konkretna gra?


Odpowiedź należy wysłać pod adres crouschynca[małpa]gmail.com tytułując swojego maila „Konkurs Endless Fables”. W treści wiadomości, prócz rozwiązania zadania konkursowego, należy podpisać się jeszcze np. jakąś ksywką lub imieniem, które podam w przypadku ewentualnej wygranej przy ogłoszeniu wyników. Nagrody trafią do 3 osób, które napiszą najciekawsze moim zdaniem wypowiedzi.

Konkurs trwa do 21 grudnia 2016 r., do godziny 19.00.



Regulamin konkursu:
1. Konkurs trwa od 16.12.2016 r. do 21.12.2016 r., do godziny 19.00
2. Prace konkursowe należy wysyłać drogą mailową zgodnie z warunkami uczestnictwa, pod podany w treści konkursu adres (crouschynca[małpa]gmail.com), do dnia 21.12.2016 r., do godziny 19.00.
3. Aby wziąć udział w konkursie, należy udzielić odpowiedzi na pytanie konkursowe, a następnie wysłać ją mailem. W treści wiadomości należy dodatkowo zawrzeć np. imię lub ksywkę, która będzie podana wraz z ujawnieniem zwycięskich prac. Mail musi być natomiast odpowiednio zatytułowany.
4. Zgłoszenia, które zostaną wysłane po zakończeniu konkursu (po upływie podanej daty i godziny) nie będą brane pod uwagę.
5. Każdy uczestnik może wysłać 1 zgłoszenie.
6. Nagrody, które zostały na potrzeby tego konkursu dostarczone przez wydawcę gry, nie ulegają wymianie.
7. Wyniki zostaną ogłoszone w oddzielnym wpisie na łamach tego bloga.
8. Zwycięzcy zostaną wyłonieni na podstawie oceny nadesłanych wypowiedzi konkursowych poprzez wybranie najciekawszych prac.
9. Mailowe adresy, z których przyjdą zgłoszenia, nie zostaną nigdzie udostępnione. Służą jedynie celom konkursowym i zostaną wykasowane po zamknięciu konkursu.



5 komentarzy:

  1. A ja właśnie jestem w trakcie przechodzenia tej gry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej zabawy w takim razie życzę :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, ale proszę o podesłanie tej odpowiedzi na adres mailowy podany w treści konkursu, zgodnie z warunkami uczestnictwa. Tak, bym mogła uznać Twoją odpowiedź. Mail musi mieć taki tytuł, jaki napisałam w warunkach („Konkurs Endless Fables”). W samej treści, poza odp. na pyt, wymagane jest też podpisanie się, że to od Ciebie wiadomość. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Konkurs zakończony, lista laureatów dostępna tutaj: http://crouschynca.blogspot.com/2016/12/endless-fables-klatwa-minotaura-wyniki.html

    OdpowiedzUsuń