
Klątwa
Wron pozwala wcielić się w postać młodego Gerona, jednego z mieszkańców
królestwa Andergast. Wychowywany przez tutejszego łapacza ptaków zajmuje się
profesją opiekuna. Egzystencja naszego protagonisty daleka jest od ideału, ponieważ
społeczeństwo traktuje go jako lokalnego wyrzutka. Niektórzy odnoszą się do
chłopaka z jawną wręcz niechęcią. Wszystko zaczęło się od zdarzenia, na jakie biedak
nie miał zbytniego wpływu. Otóż przed kilkunastoma laty w Andergaście spalono
na stosie pewnego wróża. Wśród obserwującego egzekucję tłumu znajdował się
Geron, wówczas jeszcze mały brzdąc. Obecność dziecka nie uszła uwadze skazanego
mężczyzny, który przed śmiercią zdążył wygłosić złowieszczą przepowiednię pod
adresem głównego bohatera. Skoro nawet we współczesnym świecie zdarza się nam
zetknąć z zabobonami, łatwo domyślić się jak takie proroctwo odebrała ludność
fikcyjnej krainy, gdzie rzeczywiście istnieje magia wraz z nimfami, orkami i
innymi fantastycznymi stworzeniami.
Młodzieniec
żyje zatem z łatką chodzącego źródła nieszczęść. Na dokładkę, dysponuje magiczną
umiejętnością niszczenia przedmiotów, co tylko pogarsza jego sytuację. Pomimo
tego Geron nie załamuje się totalnie. Wierzy, że w końcu ludzie pójdą po rozum
do głowy i zmienią swoje nastawienie. Ba, marzy, że kiedyś zostanie należycie
doceniony. Idealną szansą na polepszenie wizerunku wydaje się wygranie
zorganizowanego przez władcę konkursu. Jednocześnie nad królestwem zbiera się
coraz więcej ciemnych chmur. Andergast zmaga się z chmarą wron, a ponadto zły
los dotyka osoby odpowiedzialne za pochwycenie wróża. Czyżby to zemsta z zaświatów?
A może nie chodzi wyłącznie o wyrównanie rachunków? Bez wnikania w nadmierne
szczegóły, powiem krótko, iż świat stanie w obliczu olbrzymiego
niebezpieczeństwa. Powstrzymanie zagłady spada oczywiście na barki dzielnego ptaszołapa.
No cóż, faktycznie będzie musiał się wykazać, aczkolwiek czeka go znacznie trudniejsze
zadanie niż początkowo zakładał.
Piękna mroczna
baśń

Myszka pracuje
Sterowanie
w The Dark Eye nie odbiega od tego, z czym mamy do czynienia w innych
tradycyjnych przygodówkach. Gerona i Nuri wesprzemy więc dłonią spoczywającą na
myszce. Lewy przycisk przyczynia się do takich działań jak przemieszczanie
bohatera, rozmawianie, podnoszenie oraz używanie przedmiotów. Prawy uaktywnia
zaś komentarze odnośnie badanych obiektów, które wraz z dialogami często służą
za źródło cennych wskazówek. W dolnej części ekranu umiejscowiono ekwipunek,
lecz do jego zawartości dostaniemy się też poprzez kręcenie rolką gryzonia. Co do
samego poruszania się, bohaterowie poprzednich gier Daedalic Entertainment
cierpieli na brak umiejętności biegania. Niemieccy deweloperzy ograniczali się
wcześniej do opcji szybkiego opuszczania lokacji za pomocą podwójnego
kliknięcia. Klątwa Wron przynosi poprawę w tej materii, gdyż Geron potrafi
ruszyć żwawszym krokiem pod wpływem dwukliku. Wprawdzie bieg, a raczej trucht, nie
działa na małych przestrzeniach, ale nie jesteśmy skazani na nigdzie nie
spieszącą się postać.
Logika z nutką
abstrakcji

Z
inwentarzówkami związane są poniekąd zaklęcia magiczne, całkiem ciekawie
zresztą pomyślane. W celu popchnięcia fabuły do przodu, należy czasem coś
popsuć przy pomocy niszczycielskiego talentu Gerona. Prócz tego,
niejednokrotnie sięgniemy po odwrotny czar, a konkretnie naprawczą zdolność
Nuri. Mimo że nimfa nie jest grywalną postacią, istnieje możliwość skorzystania
z jej magii, odkąd zacznie towarzyszyć chłopakowi. Aby czary dziewczyny odniosły
pozytywny skutek, musimy najpierw zgromadzić wszystkie części konkretnego przedmiotu.
W The Dark Eye znalazło się ponadto miejsce dla kilku łamigłówek (np. szukanie
właściwej drogi według wytycznych szyfru). Nie są one zbyt łatwe ani przesadnie
trudne, dzięki czemu nikt nie poczuje się rozczarowany. Za satysfakcjonujący
uważam także czas potrzebny na ukończenie produkcji, wynoszący 12 godzin.
Jeszcze dłużej nad przygodówką posiedzą zapewne łowcy achievementów, którzy przejdą
grę ponownie dla odblokowania kompletu dostępnych osiągnięć. Klątwa Wron
nagradza tzw. aczikami za zaliczanie kolejnych partii opowieści oraz za
różnorodne działania, jak chociażby sposób poprowadzenia rozmowy czy
wielokrotne powtórzenie danej czynności.
Diament z małą
skazą

Wyżej
wspomnianym cut-scenkom towarzyszy ciepły głos narratora, wzmacniający wrażenie
uczestnictwa w fascynującej baśni. Co się tyczy reszty angielskich lektorów, nie
wszyscy stanęli na wysokości zadania. Ci, którym przypadły najważniejsze role
(Nuri i Gerona), nie zawodzą. Parę pozytywnych przykładów znajdziemy również
wśród reszty indywiduów. Mnie osobiście do gustu przypadli gadający kruk,
straganiarka Hilda oraz spotkany w mieście przemytników Jarre. Na dalszym
planie nie brakuje jednak zupełnie bezbarwnych czy wręcz irytujących głosów. Na
szczęście, na tym kończą się niedoróbki dźwiękowej strony przygodówki. Odgłosy
otoczenia to robota pierwszej klasy. Mijając świńskie koryto, zostaniemy
uraczeni chrząkaniem prosiaków, w pobliżu kryjówki nimfy usłyszymy huk
wodospadu, a w zaśnieżonych lokacjach powiew zimnego powietrza. Soundtrack nie
obfituje w wiele ścieżek i cechuje się oszczędnym charakterem, lecz znakomicie uzupełnia
się z grafiką za sprawą umiejętnego budowania klimatu. W groźniejszych
momentach muzyka wywołuje lekki niepokój, natomiast kiedy indziej do naszych
uszu dolecą nostalgiczne nuty.
Niech żyje
Daedalic!
Czy
niemieckiemu deweloperowi udało się po raz kolejny zadowolić przygodową brać?
Jak najbardziej tak! W konstrukcji zagadek zdołano osiągnąć złoty środek, co przyciągnie
zarówno starych wyjadaczy, jak i mniej obytych z tym gatunkiem odbiorców. Miłośników
wciągającej narracji ukontentuje dobrze poprowadzony scenariusz, a poszukiwacze
pozytywnych doznań estetycznych generalnie nie powinni narzekać na oprawę
audio-wizualną The Dark Eye. Jako że zaobserwowane wady stanowią drobną plamkę
w porównaniu z korowodem zalet produkcji, gorąco namawiam do sięgnięcia po
Klątwę Wron.
Ocena:
9/10
Plusy:
+
wciągająca, poruszająca i zarazem mroczna historia
+
sympatyczna para głównych bohaterów
+
wygodne sterowanie
+
bohater potrafi czasem podbiec
+
wyważony poziom trudności
+
ciekawe zadania
+
solidny czas rozgrywki
+
achievementy
+
piękna i bogata w detale grafika
+
nastrojowa muzyka
+
realistyczne odgłosy otoczenia
Minusy:
-
sztuczna mimika bohaterów podczas rozmów
-
niektóre głosy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.