Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dan Brown. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dan Brown. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

"Zwodniczy punkt", Dan Brown - recenzja

Twórczość Dana Browna nie zamyka się na serii o Robercie Langdonie, acz to za sprawą „Kodu Leonarda da Vinci” wybuchł swego czasu szał na prozę amerykańskiego pisarza. Ba, autor do dziś cieszy się dużą popularnością, czego dowodzi choćby szykowana na tegoroczną jesień ekranizacja „Inferna”, czyli czwartej książki o przygodach harvardzkiego wykładowcy i zarazem speca od symboli. Jednakże Brown ma też w swoim dorobku inne powieści. Co prawda jest ich mniej i nie zyskały porównywalnego rozgłosu, lecz zasługują na uwagę fanów literatury rozrywkowej, ze szczególnym uwzględnieniem zwolenników twórcy „Kodu…”. „Zwodniczy punkt”, przy którym umilałam sobie ostatnio czas, jest właśnie jednym z takich utworów.

Zaznajomione z piórem Browna osoby już na samym początku lektury powinny poczuć się jak w domu. Przedstawioną tutaj historię otwiera bowiem krótki i równocześnie dość mocny prolog, opisujący czytelnikom kłopoty, w jakich znalazł się pewien naukowiec. Dramatyczny epizod z powodzeniem buduje klimat dla późniejszej lawiny wydarzeń, mimo że korzenie całej intrygi sięgają tak na marginesie nieco głębiej. Ów wstęp nie tylko zapowiada komplikacje typowe dla sensacji oraz thrillerów, ale i zaszczepia w odbiorcach chęć dowiedzenia się, o co w tym wszystkim chodzi.

piątek, 26 czerwca 2015

"Inferno", Dan Brown - recenzja

Twórczość Dana Browna to pod pewnymi względami literacki odpowiednik gier z serii Call of Duty. Amerykański autor pisze swoje powieści według ustalonego szablonu i nie kwapi się do gruntownych zmian w stosunku do poprzednich utworów. A kiedy ukończona książka trafi już na sklepowe półki, z radością patrzy, jak jego konto powiększa się o kolejne zera.

Uśmiech na twarzy Browna z pewnością wywołała też jego najnowsza powieść pt. „Inferno”, która rozeszła się w liczbie 9 milionów egzemplarzy w przeciągu 3 tygodni od światowej premiery. Pozycja ta jest czwartą odsłoną cyklu opowiadającego o perypetiach Roberta Langdona, harvardzkiego wykładowcy ikonografii i historii sztuki, a także wybitnego specjalisty od symboli. Wymyślenie owej postaci okazało się dla amerykańskiego pisarza strzałem w dziesiątkę, zaś dwie powieści z udziałem uniwersyteckiego profesora („Kod Leonarda da Vinci” oraz „Anioły i Demony”) doczekały się adaptacji filmowych w reżyserii Rona Howarda i z Tomem Hanksem w roli głównej. Nic więc dziwnego, że autor nie chce odsyłać popularnego bohatera na emeryturę. I to nawet mimo stopniowego zmęczenia materiału, które można było zauważyć już w „Zaginionym symbolu”, trzeciej części losów Roberta.