Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felieton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felieton. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2022

Sylwestrowa impreza z bohaterami gier

 


W ostatnim wpisie, jaki publikuję na moim blogu w 2022 r., chciałabym najpierw życzyć Wam miło spędzonego sylwestra i mnóstwa pomyślności, radości, spełnienia marzeń oraz dużo zdrowia na Nowy Rok. A udostępniony dziś tekst to efekt chęci napisania czegoś z lekkim przymrużeniem oka. Do tego akurat w sam raz na 31 grudnia. Jako fanka wirtualnej rozrywki, rozmyślałam bowiem ostatnio, kogo można by zaprosić na sylwestrową imprezę, jeśli chodzi o postacie z gier video. Oto kilka moich propozycji.

niedziela, 6 listopada 2016

Szok i potrzeba kontrastu, czyli przemyślenia po pierwszych dwóch odcinkach 7. sezonu "The Walking Dead"


Siódmy sezon serialu „The Walking Dead” rozpoczął się w taki sposób, że nie byłoby przesadą nazwanie pierwszego odcinka jednym z najmocniejszych otwarć w historii telewizji. Po szokującej petardzie twórcy obrali jednak zgoła odmienny kierunek i zaproponowali widzom epizod o zdecydowanie spokojniejszym charakterze. Czy zaistniały rozdźwięk okazał się dobrym posunięciem? Według mnie jak najbardziej. Ale po kolei. Tylko uprzedzam, że trafi się troszeczkę spoilerów, choć przy wielkim rozgłosie serii trudno ich uniknąć, zwłaszcza żyjąc w dobie internetu.

Nie ukrywam, uzależniłam się od telewizyjnych zombiaków, no i oczywiście od ekipy Ricka Grimesa. Moje zainteresowanie „The Walking Dead” udzieliło się ponadto reszcie domowników, w efekcie czego oglądanie serialu przybrało formę rodzinnego zwyczaju. Pamiętam, jak z coraz większym napięciem śledziliśmy wydarzenia z finałowego odcinka poprzedniego, szóstego sezonu. Ten zaś zakończył się potężnym, lecz wzbudzającym różne emocje odczucia. Mowa o kontrowersyjnym cliffhangerze, bowiem pojawiały się głosy psioczące na taki zabieg. Z jednej strony, wymowa ostatnich minut była odpowiednio dosadna, z drugiej – seans pozostawił w umysłach wielu fanów ogromny znak zapytania. Nie wspominając już o konieczności czekania kilku miesięcy, by zobaczyć ciąg dalszy i definitywne rozwiać pewne wątpliwości.

środa, 31 sierpnia 2016

Kruszynkowe przemyślenia: Bohemian Killing i detale

Oceniając książkę, grę czy film, biorę pod uwagę ogólne wrażenia, jakie dostarcza mi dana rzecz. Ale nie tylko, bo jednocześnie staram się wyłuszczyć różne detale, które nierzadko w mniejszym lub większym stopniu wpływają na odbiór całokształtu. Z recenzenckiego obowiązku wypada zresztą pofatygować się po tę swoistą lupę, by dokładniej przeanalizować to i owo. Ba, niekiedy właśnie drobne niuanse odgrywają wręcz kardynalną rolę. Wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Dobrym przykładem jest tutaj przypadek gry Bohemian Killing.

Wyżej wymieniony tytuł, który miał swoją premierę w czasie tegorocznych wakacji (21 lipca 2016 r.), wydany został przez polską firmę IQ Publishing, a opracowany przez rodzime studio The Moonwalls pod wodzą Marcina Makaja. O produkcji wspominałam już na łamach mojego bloga, lecz teraz postanowiłam wrócić do tematu, aczkolwiek nie w formie tradycyjnej recenzji (taki artykuł opublikowałam zaś przed kilkoma tygodniami w jednym z serwisów, z jakimi współpracuję – jeśli go jeszcze nie czytaliście, na końcu wpisu znajdziecie stosowny link). Tym razem chciałabym natomiast podzielić się z Wami paroma przemyśleniami, które dotyczą przywiązania autora projektu do detali.

niedziela, 13 marca 2016

Kruszynkowe przemyślenia: Puzzle - tradycyjne czy elektroniczne?

Źródło ilustr.: pixabay.com
Któż nie lubi puzzli? Nieśmiało przypuszczam, iż grono antyfanów nie byłoby nadzwyczaj liczne. Z kolei wiele osób zapewne miało z układankami styczność już w dzieciństwie. No właśnie, doceniam puzzle za ich uniwersalizm. Jako dziecięca zabawka nadają się zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców, w przeciwieństwie choćby do Barbie czy przeróżnych samochodzików. Oczywiście trafiają się przypadki, gdzie układamy ilustracje dopasowane pod konkretną płeć dziecka, przedstawiające dla przykładu słynne lalki od firmy Mattel. Niemniej ogólnie widzę w nich rozrywkę dla każdego. I to bez względu na wiek. Mimo że wyrosłam z typowych zabawek, lubię czasem sięgnąć po jakąś układankę, acz w nieco innej formie niż wcześniej. Dawniej częściej siedziałam nad tradycyjnymi puzzlami, natomiast teraz ustąpiły one miejsca wersjom elektronicznym. Dlaczego tak się stało?

niedziela, 17 stycznia 2016

Kruszynkowe przemyślenia: Czasami lubię być casualem

Źródło ilustr.: pixabay.com
Nie stronię od gier, które wymagają od odbiorcy trochę wysiłku. Niemniej nie uważam się za ortodoksyjnego hardcora, osiągającego spełnienie wyłącznie przy najtrudniejszych produkcjach. A to dlatego, że bardzo chętnie sięgam też po tytuły skierowane do tzw. niedzielniaków. Co najistotniejsze, potrafię czerpać z nich dużo przyjemności.

Sporo ludzi, włącznie z moją osobą, instaluje takie gry właśnie ze względu na ich specyfikę. Pozycje, które reprezentują casualowy segment rozrywki, mają przecież za zadanie zapewnić odbiorcom maksymalnie przystępną zabawę, pomagającą odprężyć się po ciężkim dniu w pracy lub szkole. Owszem, istnieje ryzyko trafienia na produkcję, gdzie relaks okaże się kwestią dyskusyjną. Podobnie jak w przypadku bardziej skomplikowanych rzeczy, wśród tytułów dla niedzielnych graczy można napotkać mniej udane projekty. Zamiast jednak oddzielać ziarno od plew, skupię się dziś na pozytywach.

sobota, 31 października 2015

Horror - film a gra. Jak to na mnie działa

Lubimy się bać. No może nie wszyscy, ale na pewno bardzo dużo osób, bo inaczej nie powstawałoby tyle horrorów. A tych, jak wiadomo, nie brakuje. Czy jednak film grozy potrafi przestraszyć w równym stopniu co reprezentująca ten gatunek gra? Dawniej, gdy wirtualna branża jeszcze nie istniała bądź dopiero raczkowała, takie pytanie nie wchodziło oczywiście w rachubę. Teraz zaś jak najbardziej ma ono rację bytu.

Nie będę owijać w bawełnę i od razu zdradzę, co częściej potrafi mnie przerazić. Osobiście bardziej skłaniam się ku grom, aczkolwiek wcale nie odmawiam filmom umiejętności straszenia. Co zatem sprawia, iż silniej oddziałuje na mnie groza wiejąca z komputera bądź konsoli? W tym miejscu muszę odwołać się do zjawiska immersji w grach. Wykreowane przez deweloperów światy posiadają taki atut, że bezpośrednio angażują odbiorców, stawiając przed koniecznością interakcji z wirtualnym otoczeniem.

piątek, 16 października 2015

Kruszynkowe przemyślenia: Gracz kontra choróbsko

Smutno, chłodno i wietrznie teraz na dworze, a taka pogoda nie uprzyjemnia spacerów na świeżym powietrzu. Potrafi też solidnie uprzykrzyć życie nawet wtedy, gdy akurat chcemy odpocząć w domu, dla przykładu zasiadając przed komputerem lub konsolą.

Co prawda równie dobrze można doczepić się do tropikalnych upałów, ale jesień wraz z zimą nie mają w zwyczaju sprawiać, że czujemy się jak pieczone na grillu kiełbaski. Za to przyciągają rozmaite przeziębienia, przez które człowiek cierpi srodze. Ostatnio dopadło mnie właśnie takie choróbsko, stąd m.in. mniejsza aktywność w pisaniu tekstów podczas minionych dni. Ba, granie także coś mocno straciło na znaczeniu. Tym samym przekonałam się, że wszelkie grypopodobne stwory to groźna rzecz dla fanów wirtualnej rozrywki.