środa, 22 lutego 2017

"Przeklęty grobowiec", Christian Jacq - recenzja

Odkąd sięgam pamięcią, fascynowała mnie starożytność. Egipt zaś, ze swoimi piramidami i pustynnymi piaskami, był jedną z tych dawnych cywilizacji, które obdarzyłam szczególnym zainteresowaniem. Dlatego też twórczość Christiana Jacqa bez problemu zaskarbiła sobie niegdyś moją przychylność. Nie dość, że tematyka egipska odgrywa najważniejszą rolę w portfolio francuskiego autora, to na dokładkę można śmiało liczyć tu na przyjemny i wciągający styl. „Przeklęty grobowiec”, który otwiera cykl „Śledztw księcia Setny”, nie stanowi na szczęście niechlubnego wyjątku od reguły. To również dobra wiadomość dla samego autora, bo przecież pierwsza część danej serii powinna sprawiać, że ma się ochotę na więcej.

„Śledztwa księcia Setny” przenoszą czytelników do starożytnego Egiptu za panowania faraona Ramzesa II. Pod rządami potężnego i mądrego władcy, państwo przeżywa okres rozkwitu, lecz niestety zaczynają się nad nim zbierać ciemne chmury. Ktoś ośmiela się bowiem skraść dzban Ozyrysa, przy czym nie chodzi o pospolitego złodziejaszka. Nie wspominając o tym, że pierwszy lepszy rzezimieszek nie zdołałby przywłaszczyć sobie rekwizytu obdarzonego tak potężną i niebezpieczną mocą. Już na początku debiutanckiego tomu stajemy się zresztą świadkami włamania do tytułowego przeklętego grobowca, obserwując ów incydent z perspektywy naocznego świadka, który śledzi całe zajście z ukrycia. Dzięki temu szybko zostajemy uświadomieni, że to nie przelewki, a za grabież odpowiada prawdziwy spec od czarnej magii.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #39


Pogoda póki co oszczędza mi nazbyt niskich temperatur, a z pozostałymi sprawami bywało różnie. Owszem, zdarzały się momenty w miarę sympatyczne, lecz nadciągnęły także dość stresujące chwile. Przejdźmy jednak do meritum, bo przygodówki, którym poświęcam dzisiejszy przegląd, zaczną mnie jeszcze trącać swymi wirtualnymi łapkami ze zniecierpliwienia.


Little Kite na Greenlight
Little Kite, za które odpowiada niezależne Anate Studio z Ukrainy, nie zaoferuje graczom lekkiej historii. I to właśnie taka tematyka sprawiła, że zwróciłam na ten tytuł uwagę wśród wielu projektów na Steam Greenlight. Deweloper przybliży nam opowieść, która będzie twardo trzymać się rzeczywistości, lecz niestety zawędruje w zdecydowanie smutne jej rejony, poruszając problem rodzinnych patologii. Chociaż tego rodzaju scenariusze nie wzbudzają odruchowych skojarzeń z wirtualnym medium, gry niejednokrotnie udowodniły, iż potrafią zabrać głos w trudnych kwestiach. Mam zatem nadzieję, że ukraiński point and click okaże się kolejnym dobrym tego przykładem.

piątek, 17 lutego 2017

Longest Night (PC) - recenzja



Choć premiera Night in the Woods niejednokrotnie ulegała przesunięciu, ów fakt nie oznacza, iż w międzyczasie twórcy ograniczali się do informowania o kolejnych obsuwach. Ba, pozwolili całkiem namacalnie doświadczyć wymyślonego na potrzeby swojej gry uniwersum, a to za sprawą dwóch pomniejszych produkcji – Longest Night oraz Lost Constellation.

Omawiane dziś Longest Night ujrzało światło dzienne w grudniu 2013 roku, czyli krótko po zakończeniu kickstarterowej zbiórki na rzecz głównego projektu niezależnego studia Infinite Fall. Swoją drogą, nazwanie tej kampanii udaną to zbyt mało powiedziane. Akcja na Kickstarterze okazała się olbrzymim sukcesem, albowiem zaintrygowani Night in the Woods darczyńcy dosłownie zasypali deweloperów pieniędzmi! W efekcie uskładano ponad 200 tysięcy dolarów przy niezbędnym minimum wynoszącym 50 tysiaków. Wypuszczenie Longest Night można zatem potraktować jako swego rodzaju docenienie zaufania fanów. Co ciekawe, ta niewielka gierka doczekała się w 2015 roku aktualizacji, która wzbogaciła ją o nowe kwestie dialogowe.

środa, 15 lutego 2017

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #38


Atak mrozu w ostatnim czasie sprawił, że dopadło mnie solidne przeziębienie, a tym samym gwałtowny spadek sił. Cóż poradzić, trzeba jakoś przecierpieć, no i wziąć odpowiednie lekarstwa. Powolutku jednak wracam do formy, acz walka jeszcze się nie skończyła. Z kolei przygodówkowej branży pierwsze dni lutego przyniosły nowinę o oficjalnej, konkretnej dacie premiery Syberii 3. Ściślej rzecz ujmując, mowa o dwóch terminach, bo do Europy gra zawita 20 kwietnia bieżącego roku, a do Ameryki Północnej 25 dnia tego miesiąca. Oczywiście nie oznacza to, iż zabrakło innych interesujących wieści.


Cyberpunkowa przygodówka Ama’s Lullaby na Kickstarterze
Niezależny francuski deweloper, który działa pod szyldem Mercy Ground Creations, uruchomił kickstarterową kampanię w celu zdobycia zastrzyku gotówki dla swojego projektu Ama’s Lullaby – Prologue. Przygodówka ta będzie utrzymana w klimatach cyberpunku i nawiąże do słynnego Blade Runnera od Westwood Studios z 1997 roku, powstałego na bazie kultowego filmu Ridleya Scotta (1982) oraz książki Philipa K. Dicka – „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” (1968). Zgodnie z dopiskiem w nazwie gry, mamy do czynienia ze swoistym wprowadzeniem do uniwersum Ama’s Lullaby, ale nie musimy obawiać się, że dostaniemy urwaną opowieść. Prolog zostanie na szczęście skonstruowany w taki sposób, by zarazem stanowić samodzielną całość i z powodzeniem bronić się jako kompletny produkt. Premierę zaplanowano na wiosnę 2019 roku (Windows, Mac Os, Linux).

poniedziałek, 13 lutego 2017

Królewskie Opowieści 2: Mistrzyni Alchemii (PC) - recenzja



Zarówno baśnie, jak i kryminalne intrygi to bliskie mojemu sercu historie. Dlatego Królewskie Opowieści 2 już na starcie otrzymały plus za osadzenie akcji w fantastycznej krainie oraz za wątek pewnego morderstwa. Nie była to zresztą jedyna zachęta do grania, skoro tytuł ten wydała polska firma Artifex Mundi. Nie od dziś wiadomo, że rodzima ekipa zdecydowanie woli rozpieszczać odbiorców zamiast ich rozczarowywać. Za opracowanie projektu odpowiada natomiast serbskie studio Brave Giant, mające na koncie m.in. serię Łowca Demonów, której trzecią część niedawno testowałam i dobrze się wtedy bawiłam. Z tym większą przyjemnością więc oświadczam, iż omawiana teraz produkcja nie zawiodła moich oczekiwań.

czwartek, 9 lutego 2017

The Frostrune (PC) - recenzja

Lubię, kiedy za danym projektem stoi autentyczna pasja, zamiast jedynie chłodnej kalkulacji potencjalnych zysków. A jeszcze bardziej cieszą mnie sytuacje, gdy takie owoce deweloperskiej miłości okazują się rzeczywiście wartościowymi kawałkami kodu. Wiadomo – zawsze lepiej, jeśli serce idzie w parze z talentem. I dokładnie tak jest w przypadku The Frostrune, gry zrobionej przez ludzi zdolnych, którzy połączyli pracę z przyjemnością.

Producentami wyżej wymienionego tytułu są niezależni twórcy z norweskiego Grimnir Media, a w skład owej ekipy wchodzą prawdziwi zapaleńcy. Nie dość, że interesują się grami, to na dokładkę wprost uwielbiają epokę wikingów i nordycką kulturę. Dlatego więc postanowili wyrazić swoje fascynacje za pośrednictwem wirtualnej rozrywki, by jednocześnie zarazić historycznym bakcylem odbiorców. Stąd pomysł na przygodówkę osadzoną w czasach świetności skandynawskich wojów, a także obficie czerpiącą z lokalnego folkloru.

wtorek, 7 lutego 2017

"Trollhunters. Łowcy trolli", Guillermo del Toro, Daniel Kraus - recenzja

Zdawało się Wam kiedyś, że widzicie przez chwilę coś dziwnego? Ot choćby jakiś przemykający kształt? Sama, jeszcze za czasów dzieciństwa, zauważyłam raz na przykład coś niedużego i ciemnego w leśnych krzakach. Być może zobaczyłam wtedy zwykłego ptaka czy inne zwierzę, lecz lubiłam potem snuć w wyobraźni wersję o istocie rodem z baśni. Osobliwe rzeczy dostrzega też wokół siebie młody Jim, główny bohater powieści „Trollhunters. Łowcy trolli”. Chłopak ma szczęście w nieszczęściu, bo, mimo rozważania takiej opcji, nie stracił zmysłów. Na własnej skórze przekonuje się jednak, że nadnaturalne stworzenia rzeczywiście istnieją, a co gorsza, niektórymi kierują bardzo złe zamiary.

„Łowcy trolli” narodzili się dzięki piórom meksykańskiego filmowca Guillermo del Toro oraz amerykańskiego autora Daniela Krausa. Jeśli chodzi o drugiego z wymienionych twórców, jego nazwisko nie jest aż tak znane jak w przypadku światowej sławy reżysera, scenarzysty i producenta. Omawiany tytuł stanowi dla polskich czytelników bodajże pierwsze spotkanie z literaturą Krausa, lecz książki owego pisarza zdobyły pewną popularność i otrzymały parę wyróżnień, a on sam stanął także za kamerą kilku filmów. Z kolei twórczość Guillermo del Toro od dawna darzę dużym uznaniem, chętnie oglądając sygnowane przez niego produkcje. Ba, liczę, że doczekam się wreszcie trzeciej części kinowego „Hellboya” w interpretacji tego pana. Ponadto do dziś nie mogę odżałować anulowania gry Sillent Hills, na potrzeby której połączył siły z Hideo Kojimą. Co istotne, „Łowcy trolli” nie są literackim debiutem del Toro, gdyż wcześniej napisał wraz Chuckiem Hoganem wampiryczną trylogię „Wirus”, przeniesioną na telewizyjne ekrany w formie serialu.