niedziela, 6 grudnia 2015

Sandra and Woo in the Cursed Adventure - zapowiedź

Nie zamierzam zbytnio wnikać, jakie to podejrzane strony oglądała w sieci Sandra, lecz wyjątkowo dziwny wirus w jej komputerze raczej nie wziął się z niczego. Cóż, przynajmniej nadarzyła się okazja, by dziewczyna przeżyła pakiet oryginalnych przygód. W sumie to i dobrze, bo gracz powinien się przy tym całkiem nieźle bawić.

Produkcja, za którą stoi niezależne studio Feline Fuelled Games z Niemiec, bazuje na popularnym internetowym komiksie „Sandra and Woo”, tworzonym przez Olivera Knörzera (fabuła) i Puri "Powree" Andini (ilustracje). Warto jednocześnie dodać, iż to pierwsze wcielenie serii w postaci gry. Tytułowi bohaterowie projektu, czyli wspomniana we wstępie dziewczynka oraz jej gadający szop Woo, żyją sobie w miarę normalnie na przedmieściach, acz nie stronią od towarzystwa oryginalnych przyjaciół, np. artystycznie uzdolnionej piromanki Larisy. Wątpliwe jednak, by spodziewali się, co może spotkać ich z powodu netbooka, a właściwie świństwa, które skądś się przyplątało i zagnieździło w systemie.

Komputerowy wirus, jaki staje się przyczyną kłopotów w przygodówce Sandra and Woo in the Cursed Adventure, przeniesie naszych protagonistów do pewnej gry. Z jednej strony, nietuzinkowy duet dozna w ten sposób wrażeń, przy których wymiękają wszelkie Oculusy czy inne sprzęty do wirtualnej rzeczywistości. Z drugiej natomiast, bohaterowie nie mają ochoty spędzić tam reszty życia, tym bardziej że nie wylądowali w bezpiecznym miejscu. Trudno zresztą myśleć o jakiejkolwiek sielance w oblężonym zamku i ze smoczyskami latającymi nad głową. Niemniej trzeba przyznać, że taka wyprawa daje twórcom pretekst do zaserwowania odbiorcom zakręconej historii z udziałem całej galerii mniej bądź bardziej osobliwych postaci. I choć na horyzoncie zamajaczy naprawdę poważne zagrożenie, zapewne niejednokrotnie przyjdzie nam się też uśmiechnąć.


Sandra Woo in the Cursed Adventure to klasyczny point and click, rozpisany na sześć rozdziałów. Według oficjalnych informacji, przejście całości powinno zająć przynajmniej 10 godzin, co stanowi jak najbardziej solidny czas rozgrywki. Twórcy zapowiadają zróżnicowany gameplay, gdzie obok zmuszających do myślenia zagadek pojawią się rozmaitego sortu minigierki. Osobiście liczę jednak, że nie otrzymam natłoku frustrujących czasówek i zręcznościówek. W każdym razie, udostępnione przez deweloperów demo daje nadzieję na solidną rozrywkę dla fanów przygodówek, bez zbędnych udziwnień. Oby więc pełna wersja również poszła w tym kierunku, a obiecywane minigierki nie zbaczały zbytnio od tego, co lubię w moim ukochanym gatunku.

Jeśli chodzi o grafikę, ekipa z Feline Fuelled Games postawiła na oprawę wizualną w stylu 2,5D. Tak więc dwa wymiary będą rządzić w dziedzinie teł, zaś 3D przypada modelom postaci, które zawdzięczają kreskówkowy wygląd cel-shadingowej technice renderowania. Tak na marginesie, przy projektowaniu gry wykorzystano silnik Visionaire Studio, napędzający m.in. trylogię Deponia, The Whispered World czy The Night of the Rabbit. Dlaczego o tym piszę? Bo akurat perypetie Sandry i Woo nie dorównują pod względem wizualnym ślicznym produkcjom ze stajni Daedalic Entertainment. Gwoli ścisłości, nie jest źle, tylko znacznie skromniej, a sylwetki ludzi reprezentują po prostu przeciętny poziom. Większych zastrzeżeń nie mam z kolei do wyglądu zwierzątek, włącznie z uroczym szopem.


Premiera gry powinna nastąpić lada moment, gdyż zapowiedziano ją na tegoroczną zimę (PC, Mac). Wprawdzie nie widzę w Sandra and Woo kandydata na przygodówkę roku, lecz bynajmniej nie skreślam niemieckiej propozycji. Wydaje mi się, że otrzymamy na tyle sympatycznego i solidnego point and clicka, by miło spędzić czas, pomagając bohaterom wykaraskać się z kłopotów. Prędzej czy później spróbuję zatem zaznajomić się z pełną wersją losów Sandry oraz jej włochatego kompana.


-----------------------------------------------------
Demo gry dostępne pod poniższym adresem:
http://felinefuelledgames.itch.io/the-cursed-adventure

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz