Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kubuś Puchatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kubuś Puchatek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2019

"Zabawa w piratów", Małgorzata Strzałkowska - recenzja


Dzieci często bawią się w udawanie różnych postaci, wyobrażając sobie wtedy, iż są przykładowo policjantami, kowbojami, rycerzami lub piratami. Co istotne, to nie tylko dobry pomysł na przyjemną rozrywkę, ale też mnóstwo możliwości, by zademonstrować swoją kreatywność. I dokładnie o tym opowiada „Zabawa w piratów”, druga książeczka z cyklu „Kubuś i Przyjaciele”, która ukazuje mieszkańców Stuwiekowego Lasu jako poszukujących skarbu wilków morskich.

Kolejny numer kolekcji od wydawnictwa Hachette serwuje małoletnim czytelnikom historyjkę z udziałem Krzysia, Kubusia Puchatka, Tygryska, Prosiaczka i Maleństwa. Wyżej wymienieni bohaterowie postanawiają pewnego dnia odgrywać role wodnych rozbójników, do czego mobilizuje ich znaleziona w lesie mapa. Przesympatyczna drużyna zgodnie bowiem stwierdza, że zawarte tam wskazówki prowadzić muszą do miejsca ukrycia skarbu. Stąd – by jak najlepiej poczuć zew morza i przygody – przebierają się za piratów, aktywnie przy tym korzystając z pokładów własnej fantazji.

czwartek, 15 sierpnia 2019

"Kubuś i Tygrys", Małgorzata Strzałkowska - recenzja


Sympatyczna historia ze ślicznymi obrazkami i bohaterami, których po prostu nie da się nie lubić. Taka właśnie jest skierowana do młodych czytelników książeczka pt. „Kubuś i Tygrys”, czyli pierwszy numer kolekcji od wydawnictwa Hachette Polska – „Kubuś i Przyjaciele”. Słowem, świetna rzecz dla maluchów.

Seria, którą to otwiera omawiana dziś pozycja, powstała w ramach silnej marki, jaką niewątpliwie jest „Puchatkowe” uniwersum pod szyldem Disneya. Firmy słusznie uchodzącej za naczelnego interpretatora literackiego pierwowzoru od A.A. Milne. Co do debiutanckiego tomu kolekcji, w jego tytule wymieniono dwie postacie niczym równorzędnych, pierwszoplanowych bohaterów. Uściślić jednak trzeba, iż na kartach tej konkretnej pozycji prym wiedzie Tygrysek. Owszem, pocieszny amator miodu o małym rozumku także odgrywa tu kluczową rolę, tyle że – podobnie jak inni jego kompani – na własnej skórze odczuje efekty nieustannego fikania w wykonaniu wcześniej wspomnianego protagonisty.

piątek, 1 czerwca 2018

"Kubuś i przyjaciele" - recenzja


Któż nie kojarzy słynnego misia o małym rozumku, ale za to z ogromną i nieustanną chrapką na miód? Przyznam, że i dla mnie Kubuś Puchatek stanowi istotną część dziecięcych wspomnień. Wśród lektur, z jakimi miałam styczność w czasach fascynacji lalkami, nie zabrakło zatem książek autorstwa brytyjskiego pisarza A.A. Milne. Sentymentem darzę również interpretacje spod szyldu Disneya, przy czym myślę tutaj o produkcjach reprezentujących tradycyjne podejście do animacji. Ba, nawet dziś potrafię na nie z przyjemnością popatrzeć, a przykładem tego jest pełen wewnętrznego ciepła film „Kubuś i przyjaciele”.

Fabuła obrazu, który powstał na bazie historii spod pióra pana Milne, skupia się niejako wokół podwójnych poszukiwań. Bo – po pierwsze – osioł będzie potrzebował nowego ogona, a – po drugie – w międzyczasie zniknie Krzyś. Zacznijmy od początku, czyli od zguby Kłapouchego. Kubuś i jego towarzysze oczywiście nie zostawiają smutnego druha w kłopocie. Pada więc pomysł z ogłoszeniami dotyczącymi zastępczego ogona, a także zostaje zorganizowany specjalny konkurs. Sytuacja ta posłużyła zaś do zaserwowania widzom coraz bardziej absurdalnych propozycji, które, choć bawią, nie są w stanie zrekompensować osiołkowi doświadczonej straty. Ten humorystyczny kierunek kontynuuje kolejny problem, przed jakim stają bohaterowie. Oto bowiem zostaje wkrótce znaleziona wiadomość, która według Sowy oznacza, że Krzysia uprowadził potwór o imieniu Bendezar. Straszliwa ponoć natura niemilca nie zniechęca jednak zwierzątek do podjęcia misji ratunkowej, acz zdecydowanie więcej w tym komizmu niż godnej komandosów skuteczności.