Chociaż wielu
graczy żyło wówczas trzecim Wiedźminem, nie zapominajmy, że rok 2015 przyniósł
nam inną głośną premierę, reprezentującą segment AAA i opracowaną przez
polskich deweloperów. Mowa oczywiście o Dying Light od Techlandu. Ten tytuł
również wzbudził ogromne zainteresowanie, rozchodząc się niczym świeże
bułeczki. Sama zresztą chętnie od razu wybrałabym się do wirtualnego Harranu,
lecz mogłam to zrobić dopiero po modernizacji komputera. Nic jednak nie stanęło
na przeszkodzie, abym już wtedy przeczytała osadzoną w uniwersum gry powieść.
Książka
„Dying Light. Aleja koszmarów” wyszła spod pióra Raymonda Bensona, dla którego
nie jest to pierwsze spotkanie z wirtualną rozrywką. Amerykański pisarz ma też
na swoim koncie powieści na bazie takich cykli jak np. Metal Gear Solid czy
Hitman (wydany w Polsce „Hitman: Potępienie”, będący prequelem piątej odsłony o
podtytule Absolution). Ba, jego związki z branżą sięgają jeszcze głębiej,
bowiem w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku pracował przy
tworzeniu gier komputerowych (m.in. Stephen King’s The Mist, Return of the
Phantom, Dark Seed II). Co do literackiego portfolio Bensona, jest on ponadto
jednym z autorów, którym przypadło pisanie książek o Jamesie Bondzie po śmierci
Iana Fleminga, twórcy najsłynniejszej szpiegowskiej serii świata.