poniedziałek, 9 stycznia 2017

Co tam słychać w przygodówkowym świecie? #34


Styczeń prywatnie zaczął się dla mnie dość ospale, a potem zafundował troszkę nerwówki. Cóż, tak bywa, iż na horyzoncie pojawiają się mniej przyjemne sprawy. Najbardziej w kość dał atak zimy. Wprawdzie generalnie wolę chłodniejsze temperatury i nie lubię tropikalnych upałów, lecz przesada w drugą stronę też nie jest dobra. Nie dość, że mróz, to na dodatek lód, który grozi upadkiem i solidnym obiciem pośladków. A co z przygodówkami? Tym razem przyszykowałam dla Was informacje dotyczące poniższych tytułów.


Watch Over Christmas na Indiegogo
Chociaż Boże Narodzenie już za nami, kto komu zabroni zajmować się okolicznościowymi produktami? Zwłaszcza jeśli chodzi o produkcję świątecznych gier, bo przecież trzeba zdążyć z domknięciem prac przed kolejną Gwiazdką. To jak najbardziej logiczne i zrozumiałe, a ja piszę o tym nie bez powodu. Tak się składa, że niewielkie studio Liberal Points z Grecji zajęte jest obecnie tworzeniem tradycyjnej, dwuwymiarowej przygodówki o wymownym tytule Watch Over Christmas. Deweloperzy zamierzają wydać swój projekt pod koniec grudnia 2017 roku, czyli akurat na następne święta. Niemniej do realizacji wszystkich planów potrzeba jeszcze odpowiedniego zastrzyku gotówki, w czym pomóc ma zbiórka na Indiegogo. No i oczywiście hojność ewentualnych darczyńców.

Przedstawiona w grze historia skupi się na perypetiach dwunastoletniego Cisco, który 24 grudnia odbiera przez radio pilną prośbę o wsparcie. Chłopiec pozytywnie reaguje na alarmujący apel, co skutkuje wplątaniem się w aferę nie byle jakiego kalibru. Otóż ktoś porwał Świętego Mikołaja, a tym samym trzeba ratować nie tylko brodacza w czerwieni, lecz równie całe Boże Narodzenie. Kierując poczynaniami młodzieńca, przyjdzie nam rozwiązać szereg zagadek logicznych. Według obietnic autorów, którzy wychowali się na przygodówkach z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, Watch Over Christmas będzie hołdem dla gatunku, ze szczególnym uwzględnieniem złotej ery point and clicków, kiedy królowała twórczość LucasArtsu i Sierry. Producenci chcieliby wypuścić swoje dziecko na różnych platformach (sprzęt mobilny, komputery z systemami Windows, Mac Os i Linux), co zależy od wyników kampanii crowdfundingowej. Jeżeli macie ochotę dorzucić trochę pieniędzy od siebie, witryna gry na Indiegogo mieści się pod tym adresem. Przy okazji dodam, iż dostępne jest też przeglądarkowe demo, a znajdziecie je tutaj.




A Tale of Caos: Overture na Steamie
Skoro przed chwilą pisałam o świętach i kłanianiu się klasykom gatunku, pozwolę sobie na małe cofnięcie w czasie, bo do dnia w zasadzie tuż przed minioną Gwiazdką, a konkretnie do 21 grudnia 2016 roku. Mianowicie ofertę Steama zasiliła wtedy komediowa przygodówka, która co prawda nie opowiada o bożonarodzeniowym okresie, lecz za to spogląda czule w stronę pobratymców z dawnych lat. Fabuła tejże produkcji przybliża graczom losy niesamowicie uzdolnionej, acz równie mocno zakręconej wynalazczyni Terry oraz jej najlepszego przyjaciela Heimlicha – mechanicznej sowy, którą nasza protagonistka sama zaprojektowała. Dzielny duet podróżuje u boku potężnego i zagadkowego Albiona McMastera, gdyż ten przyjmuje dziewczynę do siebie na praktyki, zabierając na wspólne poszukiwania pewnego artefaktu.


Przygodówka od dwuosobowej ekipy z Włoch, która działa pod szyldem Expera Game Studio, zapowiada się całkiem sympatycznie, więc prędzej czy później będę chciała się z nią bliżej zapoznać. A Tale of Caos: Overture zakupimy na Steamie, gdzie kosztuje 8,99 euro. Produkcja składa się z trzech aktów i na razie wyszedł jedynie pierwszy, przy czym należy podkreślić, że powyższa kwota obejmuje komplet wszystkich rozdziałów (następne mają być wypuszczane w kilkumiesięcznych odstępach). Wracając do samego Expera Game Studio, ten mały zespół deweloperski posiada swoją stronę na Patreonie, za pośrednictwem którego można dodatkowo wesprzeć twórców, pomagając im jednocześnie zachować niezależność.


Profound Red w sprzedaży
Zapowiedź styczniowej premiery Profound Red nie oznaczała przykładowo czekania do końcówki miesiąca, ponieważ gra zaliczyła już swój sprzedażowy debiut. W ramach przypomnienia – to pierwszoosobowy point and click z grafiką bazującą na fotografiach, a także z akcją umiejscowioną na terenie Skandynawii. Tam właśnie mieszka główna bohaterka w osobie brytyjskiej pani detektyw Carol Reed. Profound Red jest dwunastą z kolei odsłoną cyklu, opowiadającego o perypetiach tejże kobiety. Zainteresowani zakupem mogą dokonać transakcji bezpośrednio u producenta – niezależnego MDNA Games. Przygodówka jest dostępna na oficjalnej witrynie serii, gdzie za cenę 12 dolarów staniemy się posiadaczami cyfrowej kopii zarówno w wersji na PC, jak i Mac.


Milkmaid of the Milky Way – premiera gry
Skandynawskie klimaty, acz o zgoła odmiennym charakterze, serwuje nam również deweloper Mattis Folkestad. Na początku stycznia ukazał się bowiem projekt jego autorstwa pt. Milkmaid of the Milky Way. Gra reprezentuje nurt klasycznych przygodówek, których oprawa wizualna utrzymana jest w stylu pixel art. Fabuła gry zabiera zaś odbiorców do Norwegii lat dwudziestych minionego stulecia. W takich oto czasach żyje młoda kobieta o imieniu Ruth, prowadząc samotnie gospodarstwo. Pewnego dnia jej egzystencja ulega jednak totalnej zmianie, co dzieje się za sprawą przelatującego w okolicy statku kosmicznego. Myślicie, że gra wyróżnia się wyłącznie wątkiem rolniczki, stającej oko w oko z międzygwiezdnym pojazdem? A nie, bo na dokładkę mamy do czynienia z historią wierszem pisaną – wszelkie teksty, włącznie z dialogami, zostały przedstawione w formie rymowanej. Ten nietuzinkowy point and click nabędziecie na Steamie (PC, Mac) oraz na App Store (edycja mobilna, dla urządzeń z systemem iOS).



Lamplight City na nowym obrazku
Francisco Gonzales to niezależny twórca, który prowadzi studio Grundislav Games i ma w swoim portfolio m.in. darmowe epizody z cyklu Ben Jordan: Paranormal Investigator czy komercyjne A Golden Wake. Deweloper ujawnił ostatnio na oficjalnym twitterowym koncie nowy screen z przygodówki, jaką od pewnego czasu się zajmuje. Lamplight City, bo taką nazwę nosi produkcja, odmaluje odbiorcom alternatywną, steampunkową wizję epoki wiktoriańskiej, w której odczujemy ponadto silną inspirację dziełami Edgara Allana Poe i Charlesa Dickensa. Akcja gry zostanie osadzona w fikcyjnym, tytułowym mieście portowym, gdzie rozwojowi przemysłowemu towarzyszą zbrodnie, ubóstwo oraz konflikty wynikłe z nierówności klasowych.


Wcielimy się w prywatnego detektywa Milesa Fordhama, którego zdrowie psychiczne jest w nienajlepszym, delikatnie mówiąc, stanie. Mężczyzna słyszy głos dawnego partnera zawodowego i nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie jeden „drobny” szkopuł – były wspólnik nie żyje. W trakcie rozgrywki staniemy zatem przed misją wytropienia zabójcy kolegi Milesa, ale nie tylko. Łącznie mamy otrzymać pięć zagadek kryminalnych do rozwiązania, w których nie zabraknie wielu potencjalnych podejrzanych, fałszywych tropów oraz konsekwencji naszych posunięć. Co ciekawe, tradycyjny przygodówkowy ekwipunek zostanie tutaj zastąpiony zbieraniem wskazówek, a te natomiast trafią do teczki z aktami. Ów point and click z grafiką retro powinien ujrzeć światło dzienne przypuszczalnie w 2017 roku, aczkolwiek nie jest znany konkretny termin premiery. Warto zajrzeć na witrynę dewelopera, gdyż sekcja poświęcona Lamplight City zawiera więcej obrazków. Tak na marginesie, klimatycznych i starannie wykonanych, a screen, który prezentuje portrety rozmówców, wzbudza nostalgiczne skojarzenia z pierwszą częścią kultowej serii Gabriel Knight.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz