piątek, 24 lutego 2017

Grim Legends: The Forsaken Bride (PS4) - zapowiedź


Grim Legends to, obok Enigmatis, moja druga ulubiona seria gier HOPA, zarówno jeśli chodzi o sam katalog Artifex Mundi, jak i ogół tytułów z tego gatunku. Zasłużoną renomę owej marki już wkrótce docenią zaś posiadacze konsol PlayStation 4, albowiem 28 lutego pierwsza część cyklu będzie miała swoją premierę w wersji dedykowanej sprzętowi firmy Sony.

Odpalając Grim Legends: The Forsaken Bride, wybierzemy się w rejony wioski o nazwie Kruczy Potok, gdzie wielka radość ustępuje pola łzom oraz przerażeniu. Mianowicie członkowie tej społeczności planowali balować na całego z okazji ślubu miejscowej dziewczyny, lecz nie jest im niestety dane beztrosko tańcować i tankować aż do świtu. Nowożeńcy nie zdążą natomiast wymknąć się cichaczem na noc poślubną, acz, szczerze powiedziawszy, panna młoda faktycznie zniknie weselnikom z zasięgu wzroku. Na dokładkę, w iście widowiskowym stylu. Sęk jednak w tym, iż nie ucieknie z własnej woli ani w towarzystwie oficjalnego oblubieńca. Czyżby uroczystość popsuł jakiś wzgardzony kochanek lub psychofan, który, nie mogąc znieść odrzucenia, postanowił wziąć biedną białogłowę siłą? Raczej nie, skoro kobieta została uprowadzona przez ogromnego i kudłatego niedźwiedzia…


Jako bliźniacza siostra porwanej, ruszymy tropem dzikiego zwierza, aby uratować nieboraczkę z opałów. Zadanie niełatwe, bo osadnicy nie bez powodu są przesądni i pełni wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Niemniej czego się nie robi dla najbliższych? Pod względem fabularnym, gracze otrzymują za to ciekawą i pełnokrwistą baśń, w której nie zabraknie magii ani mrocznych sekretów z przeszłości. Warto przy tym podkreślić, że scenariusz The Forsaken Bride zgrabnie czerpie z twórczości braci Grimm. Jak najbardziej powinni zatem być zadowoleni ci, którzy w dzieciństwie zaczytywali się klasycznymi historiami tego typu (nie tylko w ujęciu wyżej wymienionych autorów).

Gdy swego czasu ogrywałam pierwsze Grim Legends na PC, od początku do końca nie odstępował mnie charakterystyczny dla takich opowieści klimat, w czym duża też zasługa urokliwej oprawy audiowizualnej. Z jednej strony, pechowej panny młodej szukamy pod osłoną nocy, a takie warunki mogą odruchowo kojarzyć się z ponurą scenerią. Z drugiej, polscy deweloperzy udowadniają, że wcale tak być nie musi. Malownicze lokacje ochoczo częstują nasze oczy żywymi, intensywnymi kolorami, co w połączeniu z późną porą oraz księżycem na niebie daje kapitalny efekt. Innymi słowy, wylądujemy w zaklętym regionie, który kusi pięknem i zarazem przypuszczalnie skrywa w sobie coś niepokojącego. Poza tym, debiut produkcji na sprzęcie od Sony zaoferować ma wsparcie dla PlayStation 4 Pro, pozwalając nacieszyć się grafiką w rozdzielczości 4K.


I wreszcie nie powinniśmy zapominać o gameplayu, który w HOPKACH obejmuje zadania zaczerpnięte z point and clicków oraz wstawki polegające na szukaniu ukrytych obiektów. Co do tych ostatnich, twórcy nie poprzestaną na jednym rodzaju scen HO. Ponadto, przeważnie da się je zastąpić alternatywną minigierką, a w przypadku GL1 funkcja takiego zamiennika przypadnie partyjkom domina. Z kolei przygodówkowe aspekty rozgrywki zafundują odbiorcom szeroki wachlarz łamigłówek i zagadek ekwipunkowych, które wprawdzie nie rewolucjonizują gatunku, lecz sprawią mnóstwo frajdy fanom relaksującej zabawy. Dodać trzeba, iż sterowanie w konsolowej edycji zostanie oczywiście podporządkowane możliwościom pada, podobnie zresztą jak widoczny na ekranie interfejs użytkownika. Pociągnie to za sobą m.in. ulokowanie pod krzyżakiem ślicznego rudego kociątka, który towarzyszy głównej bohaterce, niejednokrotnie służąc jej z pomocą. Ba, na wielbicieli tych wspaniałych zwierząt czeka nawet krótka sekwencja z łapaniem światełka.

Grim Legends: The Forsaken Bride nie jest pierwszym podejściem rodzimego studia do rynku bieżącej generacji konsol. Co się tyczy konkretnie PlayStation 4, to już czwarta pozycja, jaką przeniesiono na owe urządzenia, po debiutanckiej odsłonie Nightmares from the Deep, Clockwork Tales i Enigmatis 1. Mam również nadzieję, że nie ostatnia, zważywszy na wysoką jakość gier od ekipy z Artifex Mundi oraz dostarczaną przez te produkcje przyjemność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz