piątek, 17 lutego 2017

Longest Night (PC) - recenzja



Choć premiera Night in the Woods niejednokrotnie ulegała przesunięciu, ów fakt nie oznacza, iż w międzyczasie twórcy ograniczali się do informowania o kolejnych obsuwach. Ba, pozwolili całkiem namacalnie doświadczyć wymyślonego na potrzeby swojej gry uniwersum, a to za sprawą dwóch pomniejszych produkcji – Longest Night oraz Lost Constellation.

Omawiane dziś Longest Night ujrzało światło dzienne w grudniu 2013 roku, czyli krótko po zakończeniu kickstarterowej zbiórki na rzecz głównego projektu niezależnego studia Infinite Fall. Swoją drogą, nazwanie tej kampanii udaną to zbyt mało powiedziane. Akcja na Kickstarterze okazała się olbrzymim sukcesem, albowiem zaintrygowani Night in the Woods darczyńcy dosłownie zasypali deweloperów pieniędzmi! W efekcie uskładano ponad 200 tysięcy dolarów przy niezbędnym minimum wynoszącym 50 tysiaków. Wypuszczenie Longest Night można zatem potraktować jako swego rodzaju docenienie zaufania fanów. Co ciekawe, ta niewielka gierka doczekała się w 2015 roku aktualizacji, która wzbogaciła ją o nowe kwestie dialogowe.

Odpalając ową produkcję, zobaczymy tu główną i zarazem grywalną postać z Night in the Woods – kotkę Mae. Ale nie tylko, bo protagonistka spotyka się przy ognisku z paczką przyjaciół w składzie takich oto antropomorficznych zwierzaków: lisa Gregga, niedźwiedzia Angusa oraz panny aligator o imieniu Bea. Mae siedzi wyraźnie znudzona, w związku z czym gadzia koleżanka proponuje wspólne szukanie konstelacji na niebie. Pora jak najbardziej zresztą ku temu odpowiednia, skoro panuje akurat noc. Z braku bardziej interesujących pomysłów na rozrywkę, dorośli obecnie bohaterowie przystępują więc do wypatrywania gwiazd, co ostatni raz robili mając kilka lat.

Mechanika jest bardzo prościutka, wymagając od gracza wyłapania kilkunastu gwiazdozbiorów. Samo wlepianie oczu w jasne punkty nie zapewni nam jednak sukcesu, gdyż – siedząc po drugiej stronie monitora – do dyspozycji mamy jeszcze myszkę. Dlatego też jeździmy kursorem po nieboskłonie, a dźwięki, jakie wydają wskazywane gwiazdki, pomagają ustalić prawdopodobne wzory. Każdy zestaw złożony jest ze skupiska kropek o takiej samej muzycznej tonacji, lecz w zasadzie poradzilibyśmy sobie nawet przy wyciszonym komputerze, chwytając się metody prób i błędów. Jak łatwo przewidzieć, pojedyncze elementy trzeba poprawnie połączyć, co również nie nastręczy nikomu trudności. W przypadku, gdy powiążemy dobre punkty, powstanie między nimi linia, natomiast ewentualna pomyłka nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji.

Należy przy tym podkreślić, iż powyższa zabawa służy równocześnie rozbudowaniu warstwy narracyjnej. Otóż w momencie, kiedy znajdziemy kompletny wzór, na dany wielokąt zostaje nałożona ilustracja, przeważnie przedstawiająca całą sylwetkę jakiejś postaci. Owe figury pochodzą z kart odległej historii i legend, które znane są społeczności Possum Springs – rodzinnego miasteczka Mae oraz jej towarzyszy. Bohaterowie dzielą się zaś swoją wiedzą na temat konstelacyjnych figur, co z powodzeniem kształtuje mitologię świata Night in the Woods. Oprócz tego, czteroosobowa kompania nie omieszkuje przy okazji przemycić rozmaitych wspomnień z własnej przeszłości. Przyznam, że takie anegdotki nadają produkcji dodatkowego kolorytu i dorzucają swoje trzy grosze do klimatu rodem z ogniskowych pogaduch.

Wszystko to zostało oprawione przyjemną muzyką, a także prostą, dwuwymiarową grafiką, która ma swój niezaprzeczalny urok i wzbudza pewne skojarzenia z kreskówkami dla dzieciaków. W Longest Night szczególnie wyróżnia się ponadto sceneria, ponieważ bohaterów otacza jedynie przestrzeń kosmiczna. Nie zdradzając nazbyt wiele, dodam, iż takie tło nie pełni wyłącznie kosmetycznych funkcji. Co i jak? Zachęcam do samodzielnego sprawdzenia, zwłaszcza że gra nie zabierze nam dużo czasu, trwając około 20 minut. Sympatyczne uzupełnienie do Night in the Woods możecie pobrać za pośrednictwem serwisu itch.io, gdzie zostało udostępnione za darmo, acz istnieje też opcja wsparcia autorów poprzez wpłacenie dowolnej kwoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz