wtorek, 18 marca 2025

"Dylemat", B.A. Paris - recenzja

 


Pisarka B.A. Paris ma na swoim koncie m.in. wyśmienity thriller psychologiczny „Za zamkniętymi drzwiami”, za sprawą którego podbiła serca wielu czytelników.  A czy jej „Dylemat” również jest wartą uwagi książką? Cóż, to zdecydowanie słabszy kaliber. Nie znajdziecie tutaj dreszczowca ani wciągającej jak magnes historii, mimo że powieść ta posiada pewne plusy.


Fabułę „Dylematu” poznajemy dzięki dwójce pierwszoosobowych narratorów, a kolejne rozdziały serwują nam naprzemiennie perspektywę każdej z owych postaci. Mowa o małżeństwie – Livii i Adamie Harman. Ona obchodzi akurat 40. urodziny i marzy, aby zorganizowane z tej okazji przyjęcie było jak najbardziej udane. Niestety, na przeszkodzie stają pewne problemy, na czele z sekretem, którym kobieta boi się podzielić z mężem. Z kolei Adamowi zależy na usatysfakcjonowaniu żony wyborną imprezą, a w ramach niespodzianki zaplanował ściągnąć do domu ich przebywającą za granicą córkę o imieniu Marnie. Sęk w tym, że dochodzi do katastrofy samolotu, którym to dziewczyna być może leciała. Mężczyzna także zatem głowi się, czy i jak powiedzieć swojej drugiej połówce o dręczących go obawach.


Początek zapowiadał się dość obiecująco. Akcja pierwszych stron toczy się bowiem weekendowej nocy z soboty na niedzielę, kiedy Livię martwi to, czy małżonka zbytnio przez kogoś nie poniosło. Autorka podrzuca dosłownie malusieńki strzępek przypuszczalnie mrocznej tajemnicy, a czytelnicy wiedzą jedynie tyle, że coś jest na rzeczy. Po chwili głos zostaje udzielony zdenerwowanemu Adamowi, którego ściga policja za szybką jazdę motocyklem. Dzięki zaistniałej sytuacji dostajemy więc następny trop, że coś ewidentnie zburzyło spokój ogniska domowego, lecz pytanie brzmi: „o co dokładnie chodzi?”. W efekcie zaintrygowana kontynuowałam śledzenie tej historii, która po owym wstępie cofa się do sobotniego poranka, chwilowo zmniejszając wpierw skalę problemu i tymczasowo tonując emocje bohaterów, by potem ponownie zacząć je podkręcać.


Szkoda tylko, że rzucona poniekąd na dzień dobry obietnica nie została spełniona. Ale zanim wyjaśnię, dlaczego, zwrócę uwagę na pewne pozytywy. Chwilowe ograniczenie bolączek Adama do tego, czy przyjęcie urodzinowe wypali, oceniam jako dobry pomysł pod względem kontrastu ze wstępnymi fragmentami. Z kolei w marzeniach Livii o idealnej imprezie zdają się subtelnie odzywać echa „Za zamkniętymi drzwiami”. W tamtej powieści hasło „ideał” było takim słowem – kluczem, aczkolwiek diametralnie oddalonym od właściwego znaczenia. Co prawda w „Dylemacie” mamy inny kontekst, lecz też dostajemy sygnały, że perfekcja pozostaje w sferze iluzji. Autorka bynajmniej nie kopiuje przy tym swoich wcześniejszych rozwiązań fabularnych, a wręcz przeciwnie – stara się szukać nowych, choć z przykrością muszę zaznaczyć, że nie uświadczymy siły przebicia na miarę jej największego hitu.


Co wobec tego nie zagrało? Przede wszystkim to nie jest thriller! A owa powieść generalnie jest klasyfikowana właśnie jako psychologiczny wariant takowego gatunku lub po prostu ogólnie jako rzecz z półki zarezerwowanej dla dreszczowców, kryminałów i książek sensacyjnych. Umieszczanie tej pozycji w powyższych kategoriach zwiększa zaś ryzyko rozczarowania potencjalnego odbiorcy. Za to jak najbardziej można nazwać „Dylemat” dramatem psychologicznym. Historią o mniej bądź bardziej zatajonych urazach i niewygodnych prawdach. Pod takim czysto psychologicznym kątem powieść wypada trochę lepiej, acz takie spojrzenie na książkę nie czyni ją nagle publikacją pozbawioną wad. Regularne podrzucanie co jakiś czas skrawka informacji o tym i owym sekrecie okazało się wszak na dłuższą metę nużące, zwłaszcza że fabuła zawiera również sporo wypełniaczy, teoretycznie mających chyba usprawiedliwiać różne niedopowiedzenia.


Wbrew moim utyskiwaniom muszę jednak przyznać, że książka posiada tytuł, który trafnie oddaje jej treść. Bohaterowie praktycznie ciągle biją się z myślami, rozważając różne za i przeciw. Przykładowo, Livia zastanawia się w pewnym momencie, czy – jak tymczasowo przemilczy istotny szczegół – nie wyjdzie na egoistkę, która za wszelką cenę chciała mieć perfekcyjne urodziny. Słowem, dylematów mamy pod dostatkiem, a nawet raczej aż za dużo. Niemniej nie zmienia to tego, że omawiana powieść jest w ogólnym rozrachunku średniakiem.



--------------------------------
Tytuł polski: Dylemat
Tytuł oryginalny: The Dilemma
Autor: B.A. Paris
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352

6 komentarzy:

  1. Nie wykluczam, że sięgnę, mimo że średniak, z podobnych bym Ci polecił Julito "Nikt się nie dowie" Barbary Delinsky. Pozdrowienia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze najlepiej samemu się przekonać, bo może akurat Tobie bardziej przypadnie ta książka do gustu. Dziękuję za polecenie "Nikt się nie dowie" - nie słyszałam o tej książce, więc zapisałam sobie nazwisko autorki i tytuł. Może będzie w którejś z bibliotek. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Niestety są tytuły, które często są niedopasowane do określonego gatunku. Czasem nawet są dobre, ale trafiają na nieodpowiednich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bywa. Z filmami również się tak zdarza. :(

      Usuń
  3. Czytałam 2 książki autorki, jak dla mnie ok, ale bez efektu wow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych, które przeczytałam, "Dylemat" najsłabszy. Za to "Za zamkniętymi drzwiami" według mnie świetne. :)

      Usuń

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.