Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Kuszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Kuszewski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 grudnia 2019

"Płomienie Imoren", Michał Kuszewski - recenzja


„Tchnienie Kaim”, które otworzyło trylogię o przygodach rudowłosej złodziejki Alyn, zaostrzyło mój apetyt na spotkania z prozą Michała Kuszewskiego. Kontynuacja nie zawodzi zaś pokładanych w tym cyklu nadziei, serwując czytelnikom kreatywne rozwinięcie wcześniej zaprezentowanej wizji. „Płomienie Imoren” skutecznie bowiem przekonują, że poprzednia odsłona owej serii, będąca zarazem powieściopisarskim debiutem autora, nie okazała się wyłącznie pojedynczym przebłyskiem, lecz wprowadzeniem nowego i zacnego gracza na polską scenę literatury fantastycznej.

Dalszy ciąg losów Alyn przybliża nam wydarzenia, do jakich dochodzi po opuszczeniu wyspy Kaim. Główna bohaterka pragnie powrócić ze swoim bratem Torynem do Zakkanu, płynąc na pokładzie „Boskiego Wiatru”, statku znanego już z kart pierwszego tomu. Niestety, rodzeństwu nie jest dane zaznać wtedy chwil wytchnienia. Bynajmniej nie tylko dlatego, że młody mężczyzna mocno niedomaga przez dziwną chorobę, a i samej dziewczynie nie dopisuje zbytnio zdrowie. Wkrótce też oboje w burzliwych okolicznościach żegnają się z łajbą oraz jej załogą, ale to nie koniec problemów, przed jakimi zostanie postawiona Alyn. Ba, liczne utrudnienia wyskoczą właśnie na drodze ku potencjalnemu rozwiązaniu tychże kwestii, które najbardziej trapią naszą protagonistkę (z wyżej wspomnianym choróbskiem włącznie). W trakcie niełatwej, bo obfitującej w pustynne tereny podróży do miejsca zwanego Sercem Imoren.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

"Tchnienie Kaim", Michał Kuszewski - recenzja


Dziennikarskie pióro Michała Kuszewskiego zdążyłam dobrze poznać za sprawą rzetelnych i przyjemnych w odbiorze artykułów, publikowanych na łamach popularnego czasopisma o grach CD-Action. Tym bardziej byłam więc ciekawa, jak „enki”, bo takiego pseudonimu ów redaktor używa w prasie, wypadł na nowym dla siebie gruncie beletrystycznym. W ramach książkowego debiutu autor zmierzył się zaś z fantastyką i uraczył czytelników „Tchnieniem Kaim”. Historią, po przeczytaniu której wiem, iż po drodze mu z powieściopisarskim fachem.

Fabuła utworu koncentruje się na burzliwych perypetiach młodej i rudowłosej złodziejki o imieniu Alyn. Na dzień dobry będziemy tu świadkami jej brawurowego włamu do pewnej willi, która to stanowi własność szefa gildii kupców – Hanso Trzeciego. Przyjąwszy zlecenie od niejakiego Silvestriego, dziewczyna wykrada stamtąd tajemniczy zwój, a potem dyskretnie ulatnia się z zakkańskiego miasta Saahi, by swoim zwyczajem przeczekać ewentualną wrzawę wokół grabieży. Jednakże tym razem będzie musiała zniknąć na dłużej niż przy okazji poprzednich skoków. Hanso, człowiek nie tylko zamożny, ale też bezwzględny i pamiętliwy, nie szczędzi bowiem środków na ujęcie bandytki. W efekcie Alyn odbędzie rejs do wyspiarskiego księstwa Kaim, gdzie ponoć przebywa jej zaginiony brat Toryn. Tak oto dostanie szansę upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu – ucieczki i odnalezienia krewnego, acz tytułowy ląd nie poskąpi także protagonistce niespodziewanych komplikacji.