Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2020

"Spójrz na mnie", Nicholas Sparks - recenzja


Prawniczka i facet, który niejednokrotnie był na bakier z prawem. Czy taka para ma szansę na stworzenie szczęśliwego związku? Cóż, nie da się zaprzeczyć temu, iż miłość potrafi połączyć takie połówki, które zdają się pochodzić z kompletnie różnych światów. Ale prawdziwe uczucie nie oznacza automatycznego usunięcia wszelkich komplikacji, zwłaszcza że te mogą przecież wystąpić nawet w życiu zakochanych o podobnych do siebie życiorysach. Bądź co bądź, Marii i Colina, czyli głównych bohaterów powieści „Spójrz na mnie” Nicholasa Sparksa, nie ominą duże zmartwienia, aczkolwiek swoje trzy grosze dołoży tutaj tajemniczy prześladowca kobiety.

O pojawieniu się największych kłopotów na drodze protagonistów wiadomo zresztą od razu. I to zanim nabiorą najpoważniejszych kształtów, kiedy już przypuszczą bezpośredni szturm. Nie chodzi mi akurat o sam opis z okładki książki, który ewentualnie można wszak sobie odpuścić. Mianowicie autor otwiera powieść krótkim prologiem, gdzie trzecioosobowa narracja przyjmuje perspektywę sprawcy owego najgorszego zamieszania, zdradzając co nieco z jego planów. Niemniej chwilę potem amerykański pisarz kieruje swoją historię na charakterystyczne dla siebie, romantyczno-obyczajowe tory. Przybliżając dwójkę pierwszoplanowych postaci, początek i rozwój ich relacji, Sparks przeplata odtąd rozdziały z punktu widzenia Colina fragmentami, które skupiają się na Marii.

niedziela, 4 sierpnia 2019

"Anioł stróż", Nicholas Sparks - recenzja


„Anioł stróż” to powieść z jednej strony wierna elementom klasycznego repertuaru Nicholasa Sparksa. Z drugiej, pod pewnymi względami wyróżnia się w twórczości popularnego amerykańskiego pisarza, który ma na koncie takie pozycje jak dla przykładu „Pamiętnik”, „List w butelce” czy „Jesienna miłość”. A to dlatego, że romantyczno-obyczajowa konwencja została tu znacząco doprawiona formułą thrillera. Co najważniejsze, taka gatunkowa komitywa bardzo dobrze się autorowi udała.

W centrum przedstawionej historii figuruje postać Julie Barenson, która straciła męża mając zaledwie 25 lat. Główną bohaterkę poznajemy akurat w momencie, kiedy jest jeszcze całkiem świeżo po przedwczesnej śmierci ukochanego Jima. Wtedy też młoda wdowa dostaje zaskakujący pakunek, którego to wysłanie zlecił jej małżonek, nim definitywnie przegrał walkę z ciężką chorobą. Jak się okazuje, w środku jest nie tylko wzruszający list pożegnalny, lecz także sympatyczny szczeniak. Po tym krótkim i melancholijnym prologu, akcja przeskakuje zaś o 4 lata do przodu. Julie oczywiście nie zamierza zapominać o Jimie, ale zdążyła dojść do siebie, w czym pomogło wsparcie psa. Śpiewak, bo tak wabi się pupil protagonistki, dawno już zresztą wyrósł na pokaźnego zwierza – w końcu to dog niemiecki. Z kolei pani Barenson, choć kilka lat minęło, wciąż wiekowo bliżej do matury niż emerytury. Tym bardziej nie dziwi zatem fakt, że kobieta jest aktualnie gotowa do otwarcia nowego, miłosnego rozdziału i umawia się od pewnego czasu na randki.

sobota, 14 października 2017

"Prawdziwy cud", Nicholas Sparks - recenzja


Motyw duchów nie jest zarezerwowany wyłącznie dla opowieści grozy – czy to krwawych horrorów, czy ich subtelniejszych krewniaków, które stawiają na sugestywny klimat. Przypomina o tym chociażby Nicholas Sparks, wykorzystując taki wątek w swoim spécialité de la maison, czyli romantyczno-obyczajowej historii. Ogólna tematyka „Prawdziwego cudu” nie odbiega bowiem od innych książek słynnego autora, za sprawą których amerykański pisarz cieszy się sympatią mnóstwa czytelników.

Większość akcji utworu rozgrywa się w fikcyjnym miasteczku Boone Creek na terenie Karoliny Północnej, zrodzonym z inspiracji Sparksa amerykańskim hrabstwem Pamlico. Tam właśnie trafia Jeremy Marsch, nowojorski dziennikarz śledczy, którego specjalizację stanowią artykuły dotyczące zjawisk nadprzyrodzonych. Mężczyzną nie kieruje bynajmniej chęć podążania za tanią sensacją ani ślepa fascynacja wszystkim tym, co niezwykłe. To człowiek twardo stąpający po ziemi. Przekonany, że pełni ze swoim publicystycznym piórem ważną służbę, znajduje naukowe wyjaśnienia pewnych fenomenów, a także demaskuje potencjalnych oszustów wśród uzdrowicieli i posiadaczy talentów mediumistycznych. Do Boone Creek sprowadza go zresztą praca – Jeremy podejmuje się zadania rozgryzienia zagadki świateł, jakie nawiedzają lokalny cmentarz.

wtorek, 20 czerwca 2017

"Wybór", Nicholas Sparks - recenzja

Travis Parker to przesympatyczny facet, lecz ma w sobie coś z dużego dzieciaka. Lubiący podróże i sporty weterynarz nie traktuje serio związków z kobietami, w odróżnieniu od najlepszych kumpli, którzy już dawno pozakładali własne rodziny. Z kolei lekarka Gabby Holland, swoją drogą też miła osoba, wykazuje bardziej stateczne podejście do życia, marząc zarówno o sukcesie na gruncie zawodowym, jak i prywatnym, czyli w roli zamężnej pani domu. Tę, skądinąd skontrastowaną dwójkę, rzuci naprzeciw siebie Nicholas Sparks, który wsławił się takimi powieściami jak m.in. „Pamiętnik” czy „List w butelce”.

Amerykański spec od romantyczno-obyczajowych historii nie odchodzi w „Wyborze” od swoich piśmienniczych zwyczajów. Stąd sercowe perypetie Gabby i Travisa stanowią kluczowy wątek omawianej książki, a przy okazji potwierdzają teorię, według której przeciwieństwa mogą się uzupełniać. Początki owej znajomości nie należą do najłatwiejszych, choć z punktu widzenia czytelnika wypadają ciekawie, skutkując całą serią zabawnych nieporozumień. Kobiecie nie odpowiada ponadto sposób bycia mężczyzny, a konkretnie lekki stosunek do życia. Bliskie sąsiedztwo sprzyja jednak częstym kontaktom, które z czasem nabierają coraz bardziej obiecujących kształtów, mimo wstępnych postanowień Gabby o unikaniu przystojnego faceta z domu obok.

piątek, 20 listopada 2015

"Pamiętnik", Nicholas Sparks - recenzja

Uczucie, jakie połączyło Allie i Noaha, było czymś więcej niż przelotnym wakacyjnym romansem. Czy jednak siła powstałej między nimi więzi wystarczy, by spędzili razem resztę życia? I to pomimo lat rozłąki oraz innych przeciwności losu? O tym właśnie opowiada „Pamiętnik” spod pióra Nicholasa Sparksa.

Nazwisko amerykańskiego pisarza powinno być dobrze znane nawet tym czytelnikom, którzy nie mieli bezpośredniej styczności z jego utworami. Sparks specjalizuje się w obyczajówkach z elementami romansu, a popularność owego literata wykracza poza ramy książkowego świata, owocując niejedną filmową adaptacją. Nie inaczej było w przypadku „Pamiętnika”, na podstawie którego powstał znany obraz z Ryanem Goslingiem i Rachel McAdams w rolach młodych kochanków.

Historię miłości głównych bohaterów spina klamra w postaci wydarzeń, jakie mają miejsce współcześnie w pewnym domu opieki. Przebywa tam starszy pan, który posiada tytułowy pamiętnik. Można powiedzieć, iż notatnik stanowi część codziennego rytuału mężczyzny. Każdego dnia staruszek odwiedza bowiem inną pacjentkę ośrodka – chorą na alzheimera kobietę, a robi to dlatego, by odczytać jej owe zapiski. Treść zeszytu obejmuje natomiast losy Noaha Calhouna i Allie Nelson, które rozgrywają się w latach trzydziestych oraz czterdziestych minionego stulecia.

sobota, 14 lutego 2015

"Szczęściarz" - recenzja



Na koncie Nicholasa Sparksa znajdują się bestsellery, łączące w sobie cechy powieści obyczajowej oraz romansu. Jak to zwykle bywa w przypadku popularnych literatów, sława amerykańskiego pisarza nie umknęła oczom twórców filmowych, którzy postanowili uszczknąć co nieco z jego sukcesu. Tak więc w 1999 r. na ekrany kin wkroczył „List w butelce”, czyli pierwszy obraz oparty na książce Sparksa. Z kolei w roku 2012 swoją premierę miał melodramat pt. „Szczęściarz”, będący siódmą już produkcją na podstawie twórczości tego autora.

Film w reżyserii Scotta Hicksa przybliża nam losy sierżanta piechoty morskiej Logana Thibaulta. Odbywając służbę w Iraku, główny bohater na własnej skórze przekonuje się, czym jest piekło wojny. Pobyt na Bliskim Wschodzie nie pozostaje bez wpływu na życie protagonisty. Logan nabawia się powojennej traumy, a co za tym idzie ma problemy z normalnym funkcjonowaniem po powrocie do rodzinnych Stanów. Nerwowo reaguje na hałasy przypominające przeżyty koszmar, np. na odgłosy strzałów w grze video. Poza tym, niezbyt dobrze czuje się ze świadomością, iż zginął niejeden towarzysz broni. Jednak to właśnie w Iraku spotyka go coś, co daje mu szansę na spokojną i szczęśliwą egzystencję. Mężczyzna znajduje tam bowiem fotografię młodej kobiety. W pierwszej chwili, fakt ten nie wydaje się niczym szczególnym. Ot komuś wypadło zdjęcie, dlatego leżało sobie wśród piachu i kamieni. W ferworze walk łatwo przecież o zgubienie różnorakich drobiazgów, nawet jeśli są ważne dla ich posiadaczy. Być może pan Thibault również nie rozwodziłby się dłużej nad cudzą fotką, lecz przez wzgląd na pewne wydarzenia, nie zapomni o swoim znalezisku.