Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2024

[18+] "Scarlet", Yuino Chiri - recenzja

 


Co by było, gdyby Wilk i Czerwony Kapturek okazali się hojnie obdarzonymi przez naturę niewiastami? Swoistej odpowiedzi na takie pytanie udziela manga „Scarlet” autorstwa Yuino Chiri.

poniedziałek, 15 lipca 2024

"Znaki naszych uczuć", tomy 4 i 5 - recenzja

 


Pierwsze etapy romantycznej relacji są przeważnie zdominowane przez czułe słowa, spojrzenia, uściski itp. Niemniej początek związku nie zamyka się na owych kwestiach, bo przecież dochodzi jeszcze wszystko, co dotyczy poznawania siebie nawzajem, również w sferze najbliższego otoczenia obu stron. A jak to wygląda na kartach czwartego i piątego tomu mangi „Znaki naszych uczuć”?

niedziela, 7 lipca 2024

"Znaki naszych uczuć", tomy 2 i 3 - recenzja

 


Miłość potrafi niespodziewanie uderzyć w człowieka, o czym przekonuje się studentka Yuki z mangi „Znaki naszych uczuć”, wyratowana pewnego dnia z kłopotliwej sytuacji przez innego żaka. Dziewczyna i obiekt jej westchnień – uczęszczający na tę samą uczelnię Itsuomi – potwierdzają też, że różnice pomiędzy dwojgiem osób mogą dodatkowo przyczynić się do wzmocnienia wzajemnego zainteresowania.

poniedziałek, 23 października 2023

[18+] "Miłosne marzenia detektywa", Linda Sumi - recenzja

 


To miał być tylko seks, po czym każde poszłoby w swoją stronę. Zupełnie jakby pełne namiętności zdarzenia nie wystąpiły. Jakby nikt z nikogo nie zdzierał ubrań ani nie szeptał zmysłowym głosem sprośnych tekstów wprost do ucha drugiej osoby. I choć nierzadko przelotni kochankowie faktycznie pozostają dla siebie nieistotnym epizodem, bywa też tak, iż zapomnieniu o całej sprawie daleko do błahostki. A jak to jest w przypadku bohaterów jednotomowej mangi „Miłosne marzenia detektywa”?

 

niedziela, 20 sierpnia 2023

"Znaki naszych uczuć", t. 1, Suu Morishita - recenzja

 


Ona od urodzenia funkcjonuje w świecie ciszy, co niesie ze sobą pewne ograniczenia. On to obieżyświat, który zwiedza różne zakątki globu, wykorzystując podczas swoich podróży znajomość języków obcych. Dwie odmienne rzeczywistości, lecz mimo wszystko okażą się źródłem wzajemnego przyciągania dla bohaterów „Znaków naszych uczuć”. Co więcej, otwarcie tej romantycznej historii zachęca, by zostać z ową mangą na dłużej.

 

wtorek, 14 lutego 2023

Romantyczne książki nie tylko na walentynki (2023)

 


Dziś walentynki – święto zakochanych, które, pod względem literackim, niewątpliwie kojarzy się z książkami o miłości. Dlatego pozwoliłam sobie opublikować wpis z kilkoma propozycjami lektur, które przypadły mi do gustu i w których kluczową rolę odgrywają właśnie wątki romantyczne. Być może znajdziecie wśród poniższych tytułów coś dla siebie, jeśli lubicie takiego rodzaju lektury. Bez względu na to, czy celebrujecie 14 lutego, czy też traktujecie ten dzień jak każdy inny.

 

wtorek, 29 listopada 2022

"Gorąca gwiazdka" - recenzja

 


Dwanaście polskich autorek i figlarne, okołoświąteczne historie dla (nie)grzecznych dziewczynek. Oto „Gorąca gwiazdka”. Rzecz, która zawiera więcej sztuki kochania w praktyce niż świąt, choć te również dadzą tu o sobie znać.

 

wtorek, 15 listopada 2022

"Niebezpieczne prądy", Nora Roberts - recenzja

 


„Niebezpieczne prądy”, czyli druga odsłona „Sagi rodu Quinnów” autorstwa Nory Roberts, ponownie zaprasza odbiorców w rejony wschodniego wybrzeża amerykańskiego stanu Maryland i malowniczej Zatoki Chesapeake. Znów więc będziemy świadkami siły braterskiej solidarności, aczkolwiek tym razem stery przejmie inny z motywów przewodnich cyklu. Mowa o typowo romantycznej relacji, jaka rozkwitnie pomiędzy jednym z braci i kobietą z ich bliskiego otoczenia.

 

poniedziałek, 12 września 2022

"Wzburzone fale", Nora Roberts - recenzja


 

Nora Roberts, która zasłużenie cieszy się opinią ekspertki od tworzenia romantycznych historii, zabiera czytelników w angażujący rejs po „Wzburzonych falach”. Ale choć kluczowi bohaterowie przebywają w scenerii, gdzie nie brak miejsc do pływania, prym wiodą tu swoiste fale życiowe. Bo przecież tak wygląda ludzka egzystencja, nie szczędząc zarówno chwil szczęścia, jak i problemów, z którymi w różny sposób trzeba się uporać.

 

niedziela, 26 grudnia 2021

"Zasypani zakochani", Agnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

 


Los potrafi być tak przewrotny, że kiedy człowiek szuka świętego spokoju, to na głowę spada mu nagle szereg komplikujących życie niespodzianek. Ale czy z takich zawirowań nie może czasem wyniknąć coś dobrego czy wręcz rozgrzewającego serce balsamem miłości? Zwłaszcza wtedy, gdy Boże Narodzenie tuż tuż? Bo przecież w święta ponoć wszystko jest możliwe.

 

sobota, 18 grudnia 2021

"Mikołaj na zamówienie", Jenika Snow, Jordan Marie - recenzja

 


Przystojny i młody Mikołaj, który „zapomniał” założyć koszulki. Plus obietnica iście niegrzecznej historii w świątecznej oprawie. Tego typu okładka niewątpliwie ma szansę skusić takie czytelniczki, którym marzy się lektura z pieprzykiem i których wyobraźnia preferuje niestandardowy wizerunek słynnego jegomościa od rozwożenia gwiazdkowych prezentów. A co dokładnie serwuje nam treść książki pt. „Mikołaj na zamówienie”, stanowiącej owoc współpracy dwóch autorek – Jeniki Snow i Jordan Marie?

 

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Miejsce na ziemi", Anna Balińska - recenzja

 


Gdy wzięłam do ręki powieść Anny Balińskiej, niemal natychmiast wpadło mi w oczy wydrukowane na okładce przesłanie. Słowa o tym, by nie poddawać się i dążyć do upragnionego celu, a także o tym, iż – jak w tytule książki – każdy ma szansę znaleźć swoje miejsce na ziemi. Niby truizmy, ale zarazem aktualne, motywujące i podnoszące na duchu rady. Dobrze też zresztą oddają treść historii, która została opowiedziana na kartach tego utworu.

 

wtorek, 5 stycznia 2021

"Kolacja z Tiffanym", Agnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

 


„Kolacja z Tiffanym” pozwoliła mi skosztować lekkiego i smacznego dania, które bez najmniejszego trudu powinno zaspokoić czytelniczy apetyt osób gustujących w komediach romantycznych. Powieść spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej bardzo dobrze spełnia bowiem założenia takiej właśnie konwencji, gdyż częstuje odbiorców zarówno zabawnymi scenami, jak też obowiązkowymi w historiach miłosnych składnikami.

 

piątek, 3 lipca 2020

"Telefon o północy", Tess Gerritsen - recenzja


Intryga o szpiegowskim zabarwieniu, sensacyjne pościgi i ucieczki oraz miłosne uniesienia w tle. Brzmi niemal jak kolejna część przygód Jamesa Bonda, bo choć słynny agent 007 stara skupiać się na pracy, to przecież nie odpuszcza sobie amorów, a nawet umie wykorzystać swój urok w celach służbowych. Pomimo tego „Telefon o północy” jest rzeczą innego kalibru niżli perypetie kultowego szpiega. Otóż książka autorstwa Tess Gerritsen zalicza się jednocześnie do kategorii literatury kobiecej. Powieść nie smakuje też niczym wykwintne danie, acz w roli niewymagającej rozrywki może spisać się całkiem nieźle.

Mieszkającej w Stanach Sarah Fontaine, głównej bohaterce powieści, nie jest dane długo nacieszyć się szczęściem u boku męża Geoffreya. A to przez tytułową rozmowę o późnej porze, która nieodwracalnie burzy życie kobiety po raptem dwóch miesiącach małżeństwa. Samo usłyszenie nocnego dzwonka nie wzbudziło w protagonistce niepokoju. Ukochany regularnie telefonował bowiem do niej z Londynu, dokąd udawał się, aby pracować w tamtejszym banku. Tyle że tym razem po drugiej stronie słuchawki odzywa się ktoś inny – dyplomata Nick O’Hara z Departamentu Stanu. Na domiar złego, mężczyzna oświadcza, iż Geoffrey zginął w pożarze. Co ciekawe, do wypadku doszło pod dachem berlińskiego hotelu, a przecież pan Fontaine miał przebywać akurat na terenie Anglii. Różnych znaków zapytania pojawia się zresztą jeszcze więcej, włącznie z faktycznym losem Geoffreya, jego prawdziwą tożsamością i przypuszczalnie szpiegowską działalnością. Sarah tym bardziej więc pragnie znaleźć odpowiedzi na wszystkie dręczące kwestie, podobnie jak Nick, w którego głowie także pełno wątpliwości odnośnie do całej sprawy. Tak oto oboje wpadają na trop szeroko zakrojonej konspiracji, przez co nad nimi również zawiśnie nieliche niebezpieczeństwo.

czwartek, 4 czerwca 2020

"Spójrz na mnie", Nicholas Sparks - recenzja


Prawniczka i facet, który niejednokrotnie był na bakier z prawem. Czy taka para ma szansę na stworzenie szczęśliwego związku? Cóż, nie da się zaprzeczyć temu, iż miłość potrafi połączyć takie połówki, które zdają się pochodzić z kompletnie różnych światów. Ale prawdziwe uczucie nie oznacza automatycznego usunięcia wszelkich komplikacji, zwłaszcza że te mogą przecież wystąpić nawet w życiu zakochanych o podobnych do siebie życiorysach. Bądź co bądź, Marii i Colina, czyli głównych bohaterów powieści „Spójrz na mnie” Nicholasa Sparksa, nie ominą duże zmartwienia, aczkolwiek swoje trzy grosze dołoży tutaj tajemniczy prześladowca kobiety.

O pojawieniu się największych kłopotów na drodze protagonistów wiadomo zresztą od razu. I to zanim nabiorą najpoważniejszych kształtów, kiedy już przypuszczą bezpośredni szturm. Nie chodzi mi akurat o sam opis z okładki książki, który ewentualnie można wszak sobie odpuścić. Mianowicie autor otwiera powieść krótkim prologiem, gdzie trzecioosobowa narracja przyjmuje perspektywę sprawcy owego najgorszego zamieszania, zdradzając co nieco z jego planów. Niemniej chwilę potem amerykański pisarz kieruje swoją historię na charakterystyczne dla siebie, romantyczno-obyczajowe tory. Przybliżając dwójkę pierwszoplanowych postaci, początek i rozwój ich relacji, Sparks przeplata odtąd rozdziały z punktu widzenia Colina fragmentami, które skupiają się na Marii.

wtorek, 12 maja 2020

"Pomyślne wiatry", Nora Roberts - recenzja


Choć historia należących do Calhounów szmaragdów została zamknięta w czterech opowieściach o losach sióstr z tejże familii, Nora Roberts postanowiła jeszcze raz powrócić do urokliwego miasteczka Bar Harbor, gdzie rozgrywa się akcja cyklu „Zamek Calhounów”. Tak oto powstały „Pomyślne wiatry”, na kartach których autorka przygląda się bliżej pewnej kobiecie z otoczenia wyżej wymienionej rodziny. Amerykańska pisarka nie zapomina przy tym o swojej gatunkowej specjalizacji, czyli romantycznej literaturze rozrywkowej. Stąd też bohaterka książki zostanie postawiona w obliczu sercowych zawirowań, mimo że za wszelką cenę stara się ich uniknąć.

Protagonistką, która tak usilnie próbuje trzymać porywy serca na wodzy, jest Megan O’Riley. Postać, jaką powinny kojarzyć obeznane z serią osoby, acz wcześniej przewinęła się jedynie na drugim planie. A co Megan porabia aktualnie w Bar Harbor? Ano przeprowadza się tam ze swoim synkiem Kevinem, by przyjąć posadę dyrektorki do spraw finansowych hotelu, który ulokowany jest w Towers, rodzinnej posesji Calhounów. Kobieta pragnie skupić się na wykonywanej pracy i zapewnieniu dziecku jak najlepszej opieki. Do tego nie lubi iść na żywioł, w zamian twardo stąpając po ziemi. Nie ma więc zamiaru zakochiwać się, a jej lęk przed uczuciem stanowi efekt dawnego zranienia. Tyle że w mieście przebywa też akurat Nathaniel „Nate” Fury, zaprzyjaźniony z Calhounami facet i drugi główny bohater powieści, który to zajmuje się lokalnym sklepem żeglarskim oraz organizacją rejsów. Jak nietrudno przewidzieć, Megan szybko wpada mężczyźnie w oko. O ile jednak Nate, który posiada niejedną zaletę (m.in. dobry kontakt z dziećmi), śmiało przystępuje do inicjatywy, tak upór obiektu jego westchnień zdecydowanie nie ułatwia mu zadania.

środa, 18 marca 2020

"Ich obietnice", Tessa Dare - recenzja


Niewiasta, która w zalotnej pozie zdobi okładkę polskiego wydania książki Tessy Dare, nie pozostawia złudzeń, z czym mamy tutaj do czynienia. „Ich obietnice” to standardowe romansidło, aczkolwiek w tym konkretnym wypadku mowa o jego historycznej odmianie. Całkiem zatem możliwe, iż największe miłośniczki takowej konwencji będą generalnie zadowolone z lektury. A ci, którzy starają się omijać podobne pozycje z daleka, na pewno nie zmienią swojego nastawienia, jeżeli zechcieliby zrobić jednorazowy wyjątek od dotychczasowych zwyczajów czytelniczych, sięgając właśnie po ów utwór.

Co istotne, amerykańska pisarka konstruuje swoją opowieść na bazie motywu rodem z „Pięknej i Bestii”. Odpowiednikiem Pięknej jest doświadczona przez los Emma Gladstone, która musi zarabiać na własne utrzymanie, trudniąc się krawieckim fachem. Funkcję Bestii pełni zaś zgorzkniały książę Ashbury. Blizny, które przywiózł do domu jako pamiątkę z wojny, wywołały też bowiem głębokie rany na jego duszy. Ash najchętniej na stałe zaszyłby się sam w czterech ścianach, lecz – wiedziony poczuciem obowiązku – szuka żony, która urodziłaby mu dziecko, gwarantując przedłużenie rodu. Miał już zresztą narzeczoną, tylko że ostatecznie nic z tego nie wyszło. Za to została suknia ślubna, którą uszyła Emma i za którą młoda krawcowa żąda od księcia zapłaty. Arystokrata proponuje jednak pannie Gladstone układ, by pobrali się według ustalonych warunków.

środa, 29 stycznia 2020

"Jego banan", Penelope Bloom - recenzja


Amerykańska pisarka Penelope Bloom postanowiła poczęstować odbiorców apetycznym romansem, z powodzeniem doprawiając go nie tylko nutą figlarnego pieprzu, lecz również wyraźną dawką humoru. Na bazie powyższego przepisu przyrządziła bowiem romantyczną komedię w pikantnym sosie i tak oto „Jego banan” podany został do czytelniczego stołu.

Natasha Flores jest młodą dziennikarką, która zgłasza się na staż w Galleon Enterprises, prężnie działającej firmie marketingowej. Kobieta bynajmniej nie planuje zmieniać branży, gdyż chodzi o tzw. pracę pod przykrywką. Gwoli ścisłości, nasza protagonistka ma tam węszyć za domniemanymi machlojkami Bruce’a Chambersona, jednego z dyrektorów generalnych Galleon Enterprises i zarazem drugiego głównego bohatera powieści. Wszystko po to, by móc przygotować artykuł o ciemnych sprawkach tejże korporacji, a w szerszej perspektywie zapewnić sobie dostęp do lepszych zleceń, rozwijając wreszcie reporterskie skrzydła.

czwartek, 5 września 2019

"Prokurator", Paulina Świst - recenzja


Zdradzona przez męża, a za krewniaka ma kryminalistę. Na dokładkę, przelotny – wedle wstępnych założeń – kochanek oskarżycielem w tym samej sprawie, w której ona pełni funkcję obrońcy. A jeśli ów amant na sali rozpraw równie dobry jak w łóżku, to lekko nie będzie. Iskry polecą więc nie tylko w sądzie, zaś kosmate myśli zaszaleją, co rusz rwąc się do sfery praktycznej.

Prawniczka Kinga Błońska, bo to o niej wyżej mowa, jest jedną z dwóch postaci, które grają pierwsze skrzypce na kartach „Prokuratora”. Debiutu polskiej autorki, piszącej pod pseudonimem Paulina Świst. Nasza protagonistka uważała się do niedawna za spełnioną na gruncie prywatnym, lecz widok małżonka w niedwuznacznej sytuacji dobitnie zrewidował dotychczasową opinię kobiety. Praca też zresztą przysparza obecnie komplikacji, choć nikt nie odbiera Kindze prawa do radości z zawodowych sukcesów. Ale jak się cieszyć, skoro przyrodni brat – gangster „Szary” – zmusza do oficjalnej obrony jego zadka? Z kolei przeciwnikiem w procesie tegoż mafiosa jest doświadczony prokurator Łukasz Zimnicki, czyli drugi, obok pani Błońskiej, główny bohater. Jednakże to nie sądowe talenty rywala stanowią największy problem, a wspólna, gorąca noc. Co zabawniejsze, przedstawiciele prawniczego światka nie znali jeszcze wtedy swojej tożsamości. Ot, Kinga, przytłoczona ostatnimi kłopotami, chciała po prostu ostro zaszaleć w jednym z pubów. Łukasz w sumie także wypatrywał tam zabawy, a potem popędzili prosto do jego lokum i tak jakoś wyszło.

niedziela, 4 sierpnia 2019

"Anioł stróż", Nicholas Sparks - recenzja


„Anioł stróż” to powieść z jednej strony wierna elementom klasycznego repertuaru Nicholasa Sparksa. Z drugiej, pod pewnymi względami wyróżnia się w twórczości popularnego amerykańskiego pisarza, który ma na koncie takie pozycje jak dla przykładu „Pamiętnik”, „List w butelce” czy „Jesienna miłość”. A to dlatego, że romantyczno-obyczajowa konwencja została tu znacząco doprawiona formułą thrillera. Co najważniejsze, taka gatunkowa komitywa bardzo dobrze się autorowi udała.

W centrum przedstawionej historii figuruje postać Julie Barenson, która straciła męża mając zaledwie 25 lat. Główną bohaterkę poznajemy akurat w momencie, kiedy jest jeszcze całkiem świeżo po przedwczesnej śmierci ukochanego Jima. Wtedy też młoda wdowa dostaje zaskakujący pakunek, którego to wysłanie zlecił jej małżonek, nim definitywnie przegrał walkę z ciężką chorobą. Jak się okazuje, w środku jest nie tylko wzruszający list pożegnalny, lecz także sympatyczny szczeniak. Po tym krótkim i melancholijnym prologu, akcja przeskakuje zaś o 4 lata do przodu. Julie oczywiście nie zamierza zapominać o Jimie, ale zdążyła dojść do siebie, w czym pomogło wsparcie psa. Śpiewak, bo tak wabi się pupil protagonistki, dawno już zresztą wyrósł na pokaźnego zwierza – w końcu to dog niemiecki. Z kolei pani Barenson, choć kilka lat minęło, wciąż wiekowo bliżej do matury niż emerytury. Tym bardziej nie dziwi zatem fakt, że kobieta jest aktualnie gotowa do otwarcia nowego, miłosnego rozdziału i umawia się od pewnego czasu na randki.