Co by było, gdyby Wilk i Czerwony Kapturek okazali się hojnie obdarzonymi przez naturę niewiastami? Swoistej odpowiedzi na takie pytanie udziela manga „Scarlet” autorstwa Yuino Chiri.
Co by było, gdyby Wilk i Czerwony Kapturek okazali się hojnie obdarzonymi przez naturę niewiastami? Swoistej odpowiedzi na takie pytanie udziela manga „Scarlet” autorstwa Yuino Chiri.
Pierwsze etapy romantycznej relacji są przeważnie zdominowane przez czułe słowa, spojrzenia, uściski itp. Niemniej początek związku nie zamyka się na owych kwestiach, bo przecież dochodzi jeszcze wszystko, co dotyczy poznawania siebie nawzajem, również w sferze najbliższego otoczenia obu stron. A jak to wygląda na kartach czwartego i piątego tomu mangi „Znaki naszych uczuć”?
Miłość potrafi niespodziewanie uderzyć w człowieka, o czym przekonuje się studentka Yuki z mangi „Znaki naszych uczuć”, wyratowana pewnego dnia z kłopotliwej sytuacji przez innego żaka. Dziewczyna i obiekt jej westchnień – uczęszczający na tę samą uczelnię Itsuomi – potwierdzają też, że różnice pomiędzy dwojgiem osób mogą dodatkowo przyczynić się do wzmocnienia wzajemnego zainteresowania.
To miał być tylko seks, po czym każde poszłoby w swoją stronę. Zupełnie jakby pełne namiętności zdarzenia nie wystąpiły. Jakby nikt z nikogo nie zdzierał ubrań ani nie szeptał zmysłowym głosem sprośnych tekstów wprost do ucha drugiej osoby. I choć nierzadko przelotni kochankowie faktycznie pozostają dla siebie nieistotnym epizodem, bywa też tak, iż zapomnieniu o całej sprawie daleko do błahostki. A jak to jest w przypadku bohaterów jednotomowej mangi „Miłosne marzenia detektywa”?
Ona od urodzenia funkcjonuje w świecie ciszy, co niesie ze sobą pewne ograniczenia. On to obieżyświat, który zwiedza różne zakątki globu, wykorzystując podczas swoich podróży znajomość języków obcych. Dwie odmienne rzeczywistości, lecz mimo wszystko okażą się źródłem wzajemnego przyciągania dla bohaterów „Znaków naszych uczuć”. Co więcej, otwarcie tej romantycznej historii zachęca, by zostać z ową mangą na dłużej.
Dziś walentynki – święto zakochanych, które, pod względem literackim, niewątpliwie kojarzy się z książkami o miłości. Dlatego pozwoliłam sobie opublikować wpis z kilkoma propozycjami lektur, które przypadły mi do gustu i w których kluczową rolę odgrywają właśnie wątki romantyczne. Być może znajdziecie wśród poniższych tytułów coś dla siebie, jeśli lubicie takiego rodzaju lektury. Bez względu na to, czy celebrujecie 14 lutego, czy też traktujecie ten dzień jak każdy inny.
Dwanaście polskich autorek i figlarne, okołoświąteczne historie dla (nie)grzecznych dziewczynek. Oto „Gorąca gwiazdka”. Rzecz, która zawiera więcej sztuki kochania w praktyce niż świąt, choć te również dadzą tu o sobie znać.
„Niebezpieczne prądy”, czyli druga odsłona „Sagi rodu Quinnów” autorstwa Nory Roberts, ponownie zaprasza odbiorców w rejony wschodniego wybrzeża amerykańskiego stanu Maryland i malowniczej Zatoki Chesapeake. Znów więc będziemy świadkami siły braterskiej solidarności, aczkolwiek tym razem stery przejmie inny z motywów przewodnich cyklu. Mowa o typowo romantycznej relacji, jaka rozkwitnie pomiędzy jednym z braci i kobietą z ich bliskiego otoczenia.
Nora Roberts, która zasłużenie cieszy się opinią ekspertki od tworzenia romantycznych historii, zabiera czytelników w angażujący rejs po „Wzburzonych falach”. Ale choć kluczowi bohaterowie przebywają w scenerii, gdzie nie brak miejsc do pływania, prym wiodą tu swoiste fale życiowe. Bo przecież tak wygląda ludzka egzystencja, nie szczędząc zarówno chwil szczęścia, jak i problemów, z którymi w różny sposób trzeba się uporać.
Los potrafi być tak przewrotny, że kiedy człowiek szuka świętego spokoju, to na głowę spada mu nagle szereg komplikujących życie niespodzianek. Ale czy z takich zawirowań nie może czasem wyniknąć coś dobrego czy wręcz rozgrzewającego serce balsamem miłości? Zwłaszcza wtedy, gdy Boże Narodzenie tuż tuż? Bo przecież w święta ponoć wszystko jest możliwe.
Przystojny i młody Mikołaj, który „zapomniał” założyć koszulki. Plus obietnica iście niegrzecznej historii w świątecznej oprawie. Tego typu okładka niewątpliwie ma szansę skusić takie czytelniczki, którym marzy się lektura z pieprzykiem i których wyobraźnia preferuje niestandardowy wizerunek słynnego jegomościa od rozwożenia gwiazdkowych prezentów. A co dokładnie serwuje nam treść książki pt. „Mikołaj na zamówienie”, stanowiącej owoc współpracy dwóch autorek – Jeniki Snow i Jordan Marie?
Gdy wzięłam do ręki powieść Anny Balińskiej, niemal natychmiast wpadło mi w oczy wydrukowane na okładce przesłanie. Słowa o tym, by nie poddawać się i dążyć do upragnionego celu, a także o tym, iż – jak w tytule książki – każdy ma szansę znaleźć swoje miejsce na ziemi. Niby truizmy, ale zarazem aktualne, motywujące i podnoszące na duchu rady. Dobrze też zresztą oddają treść historii, która została opowiedziana na kartach tego utworu.
„Kolacja z Tiffanym” pozwoliła mi skosztować lekkiego i smacznego dania, które bez najmniejszego trudu powinno zaspokoić czytelniczy apetyt osób gustujących w komediach romantycznych. Powieść spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej bardzo dobrze spełnia bowiem założenia takiej właśnie konwencji, gdyż częstuje odbiorców zarówno zabawnymi scenami, jak też obowiązkowymi w historiach miłosnych składnikami.
Intryga o
szpiegowskim zabarwieniu, sensacyjne pościgi i ucieczki oraz miłosne uniesienia
w tle. Brzmi niemal jak kolejna część przygód Jamesa Bonda, bo choć słynny
agent 007 stara skupiać się na pracy, to przecież nie odpuszcza sobie amorów, a
nawet umie wykorzystać swój urok w celach służbowych. Pomimo tego „Telefon o
północy” jest rzeczą innego kalibru niżli perypetie kultowego szpiega. Otóż książka
autorstwa Tess Gerritsen zalicza się jednocześnie do kategorii literatury
kobiecej. Powieść nie smakuje też niczym wykwintne danie, acz w roli niewymagającej
rozrywki może spisać się całkiem nieźle.
Prawniczka i
facet, który niejednokrotnie był na bakier z prawem. Czy taka para ma szansę na
stworzenie szczęśliwego związku? Cóż, nie da się zaprzeczyć temu, iż miłość
potrafi połączyć takie połówki, które zdają się pochodzić z kompletnie różnych
światów. Ale prawdziwe uczucie nie oznacza automatycznego usunięcia wszelkich
komplikacji, zwłaszcza że te mogą przecież wystąpić nawet w życiu zakochanych o
podobnych do siebie życiorysach. Bądź co bądź, Marii i Colina, czyli głównych
bohaterów powieści „Spójrz na mnie” Nicholasa Sparksa, nie ominą duże
zmartwienia, aczkolwiek swoje trzy grosze dołoży tutaj tajemniczy prześladowca
kobiety.
Choć historia
należących do Calhounów szmaragdów została zamknięta w czterech opowieściach o
losach sióstr z tejże familii, Nora Roberts postanowiła jeszcze raz powrócić do
urokliwego miasteczka Bar Harbor, gdzie rozgrywa się akcja cyklu „Zamek
Calhounów”. Tak oto powstały „Pomyślne wiatry”, na kartach których autorka
przygląda się bliżej pewnej kobiecie z otoczenia wyżej wymienionej rodziny.
Amerykańska pisarka nie zapomina przy tym o swojej gatunkowej specjalizacji,
czyli romantycznej literaturze rozrywkowej. Stąd też bohaterka książki zostanie
postawiona w obliczu sercowych zawirowań, mimo że za wszelką cenę stara się ich
uniknąć.
Niewiasta, która
w zalotnej pozie zdobi okładkę polskiego wydania książki Tessy Dare, nie
pozostawia złudzeń, z czym mamy tutaj do czynienia. „Ich obietnice” to standardowe
romansidło, aczkolwiek w tym konkretnym wypadku mowa o jego historycznej
odmianie. Całkiem zatem możliwe, iż największe miłośniczki takowej konwencji będą
generalnie zadowolone z lektury. A ci, którzy starają się omijać podobne
pozycje z daleka, na pewno nie zmienią swojego nastawienia, jeżeli zechcieliby
zrobić jednorazowy wyjątek od dotychczasowych zwyczajów czytelniczych, sięgając
właśnie po ów utwór.
Amerykańska
pisarka Penelope Bloom postanowiła poczęstować odbiorców apetycznym romansem, z
powodzeniem doprawiając go nie tylko nutą figlarnego pieprzu, lecz również
wyraźną dawką humoru. Na bazie powyższego przepisu przyrządziła bowiem romantyczną
komedię w pikantnym sosie i tak oto „Jego banan” podany został do czytelniczego
stołu.
Zdradzona przez
męża, a za krewniaka ma kryminalistę. Na dokładkę, przelotny – wedle wstępnych
założeń – kochanek oskarżycielem w tym samej sprawie, w której ona pełni
funkcję obrońcy. A jeśli ów amant na sali rozpraw równie dobry jak w łóżku, to
lekko nie będzie. Iskry polecą więc nie tylko w sądzie, zaś kosmate myśli
zaszaleją, co rusz rwąc się do sfery praktycznej.
„Anioł stróż” to
powieść z jednej strony wierna elementom klasycznego repertuaru Nicholasa
Sparksa. Z drugiej, pod pewnymi względami wyróżnia się w twórczości popularnego
amerykańskiego pisarza, który ma na koncie takie pozycje jak dla przykładu „Pamiętnik”,
„List w butelce” czy „Jesienna miłość”. A to dlatego, że romantyczno-obyczajowa
konwencja została tu znacząco doprawiona formułą thrillera. Co najważniejsze, taka
gatunkowa komitywa bardzo dobrze się autorowi udała.