niedziela, 22 lutego 2015

The Inner World (PC) - recenzja



Dobra historia powinna nie tylko wciągać, lecz również posiadać interesującego głównego bohatera. Takiego, który szybko zapada w pamięć i potrafi wzbudzić sympatię odbiorców. Robert, protagonista gry The Inner World, bez zarzutu spełnia swoją rolę, podobnie zresztą jak cała fabuła. Debiutancka przygodówka niemieckiego studia Fizbin to urocza baśniowa opowieść, która nie pozwala oderwać się od monitora.

Zanim jednak poznamy naszego herosa, twórcy przedstawiają pokrótce nietuzinkowe realia, w jakich została osadzona fabuła produkcji. Otóż uruchamiając The Inner World, odwiedzimy krainę o nazwie Aposia, która znajduje się wewnątrz wszechświata złożonego z samej ziemi. Jej mieszkańcy mogą normalnie funkcjonować za sprawą wietrznych fontann, dbających o dopływ świeżego powietrza. Niestety Asposii daleko obecnie do miejsca, w którym wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Fontanny przestają działać, natomiast ludność nękają rozwścieczeni bogowie wiatru – Bazylianie. Owe smokopodobne stwory należą do wyjątkowo niesympatycznych istot, gdyż niczym bazyliszki potrafią zmieniać swoje ofiary w kamień.

Opowieść o dobrym chłopcu

W tych ciężkich czasach jedyną ostoją wydaje się być opat Conroy, który pilnuje ostatniej czynnej fontanny i sprawuje surową władzę nad krainą. To właśnie pod jego dachem mieszka nastoletni Robert. Wychowanek i uczeń zakonnika nie ma lekko, ponieważ mentor nie jest zbyt wylewną osobą ani nie w głowie mu zabawy z przybranym synem. Na dodatek, stary mężczyzna separuje młodzieńca od reszty społeczeństwa. Konieczność izolacji tłumaczy wyglądem chłopaka, a konkretnie jego nosem. Tradycyjny asposiański narząd węchu ozdobiony jest bowiem pasami, podczas gdy Robert ma zamiast nich kilka dziurek. Co więcej, dzięki owym otworom chłopak może dosłownie grać na własnym nosie jak na flecie. Wprawdzie dostaje okazje do popisywania się muzycznymi predyspozycjami, lecz wyłącznie w obecności Conroya.


Robert to sympatyczny, wrażliwy i ciut naiwny nastolatek, który nie traci pogody ducha. Nie narzeka na swoje położenie, wierząc w słuszność opatowych decyzji. W końcu nadchodzi jednak dzień, kiedy przyjdzie mu wyściubić nosa daleko poza pałacowe mury. Gruntowne zmiany w życiu chłopaka zaczynają się od pozornie błahego incydentu, jakim jest nieoczekiwana wizyta pewnego gołębia. Ptak wykazuje wyraźne zainteresowanie wisiorkiem Conroya, a co za tym idzie – postanawia przywłaszczyć sobie ową ozdobę. Jako że mnich darzy naszyjnik ogromnym sentymentem, Robert czym prędzej wyrusza na poszukiwania skradzionego rekwizytu. Po drodze natyka się na złodziejkę Laurę, która stanowi zupełne przeciwieństwo pokornego młodziana. Dziewczyna jest pewna siebie, krnąbrna, wyszczekana, a także otwarcie kwestionuje rządy opata. Losy obojga bohaterów zostają nierozerwalnie splecione, co nie przeszkadza naszemu protagoniście. Młoda kryminalistka wywołuje motylki w brzuchu Roberta, który chętnie podąża śladem dziewczyny. Towarzysząc Laurze, uczeń Conroya trafi w sam środek wydarzeń, przybliżających do odkrycia przyczyny wyschnięcia fontann. Podróż da też młodzieńcowi szansę na poznanie prawdy o własnym pochodzeniu.

Mądra bajka

Jak widać, baśniowa otoczka nie uczyniła The Inner World banalną opowiastką dla małych dzieci. Jednocześnie twórcy nie przesadzają ze smutnymi wątkami, mimo że Asposianie doskonale znają biedę, strach itd. Historia poczciwego Roberta i nieco mniej grzecznej Laury z powodzeniem łączy poważniejszą tematykę z zabawnymi treściami. Zawarty w grze humor nie przyprawi odbiorców o skurcze przepony, ale oferuje więcej niż tzw. głupie komedie. Wśród klasycznego komizmu sytuacyjnego i postaciowego, dopatrzymy się niekiedy gorzkich bądź krytycznych nut. Rządy Conroya przywodzą na myśl totalitarne państwo religijne, co stwarza deweloperom pretekst do wyśmiania owego ustroju. Dowodzą tego m.in. pacynka wygłaszająca mądrości opata oraz automaty, którym obywatele wyznają swoje grzechy. Ponadto autorzy rzeczywiście postarali się przy kreowaniu tytułowego wewnętrznego świata, zasiedlając go oryginalnymi stworzeniami, np. odpowiedzialnymi za oświetlenie fosfosami czy elokwentnymi gorfami z nadzwyczajnie rozwiniętym mechanizmem obronnym. Uwagę zwracają również Asposianie, wśród których nie brakuje tak barwnych indywiduów jak frywolna właścicielka baru i recepcjonista z rozdwojeniem jaźni.


Zadania wewnętrznego świata

W trakcie naszej przygody, zajmiemy się głównie konwersacjami oraz zadaniami polegającymi na zbieraniu i używaniu przeróżnych szpargałów. Opuściwszy pałac, Robert zostaje zderzony z twardą rzeczywistością, w związku z czym często trochę się napoci w celu zdobycia przydatnego przedmiotu lub istotnej informacji. Przez krótki czas zastąpi go w tym Laura, będąca drugą grywalną postacią. Załatwianie drogiego odzienia dla ubogiego dziecka oraz pieczenie klucza to zaledwie ułamek pomysłowych wyzwań, jakie postawiła przed nami niemiecka ekipa. Rozwiązania zagadek bywają w mniejszym bądź większym stopniu zakręcone, co zapewne zadowoli fanów staroszkolnych przygodówek. Po The Inner World śmiało mogą sięgnąć też osoby, które nie są z gatunkiem point and click za pan brat. Prócz funkcji podświetlania hotspotów, programiści z Fizbin zaimplementowali w swojej produkcji bardzo rozbudowany system podpowiedzi. Jeżeli zatniemy się podczas rozgrywki, z pomocą przychodzi przycisk ukryty w górnej części ekranu. Początkowo wyświetla on ogólną listę bieżących zadań, lecz za naszym przyzwoleniem ujawnia coraz bardziej precyzyjne wskazówki. Na końcu ujrzymy zaś instrukcję z dokładnym opisem danej akcji.

The Inner World jest tradycyjną przygodówką, gdzie poczynaniami bohaterów kierujemy przy użyciu myszki. W przypadku Roberta niezbędna okaże się także klawiatura, ponieważ granie na fujarkowym nosie wymaga niekiedy naciśnięcia stosownych klawiszy. Jak przystało na pozycję spod znaku point and click, obsługa generalnie nie dostarcza powodów do narzekań. Mały wyjątek stanowi wyjmowanie przedmiotów z ekwipunku, gdyż trzeba wtedy pamiętać o przytrzymaniu lewego przycisku gryzonia. Takie rozwiązanie trudno nazwać wygodnym, mimo że z czasem można się do niego przyzwyczaić. Sama niejednokrotnie pomstowałam w duchu, kiedy odruchowo zwalniałam palec z myszki i musiałam ponownie odwiedzać inwentarz.


Jak w kreskówce

Na pierwszy rzut oka wizualna warstwa losów Roberta nie prezentuje się zbyt okazale, zwłaszcza w porównaniu z przepięknymi i kunsztownymi planszami z przygodówki pt. The Dark Eye: Klątwa Wron, autorstwa Daedalic Entertainment. Studio Fizbin postawiło na raczej uproszczony, komiksowy styl, który przypomina kreskówki dla dzieci. Niemniej jednak dwuwymiarowa grafika The Inner World od razu kupiła mnie swoim niezaprzeczalnym urokiem. Zarówno postaci, jak i lokacje zostały starannie wykonane, a oblicza bohaterów nie są pozbawione emocji. Płynne animacje pogłębiają ponadto wrażenie uczestnictwa w filmie rysunkowym. Jeśli chodzi o zastosowaną w grze kolorystykę, dominują tu beże, brązy, szarości oraz przytłumiona zieleń, co pasuje do umiejscowienia akcji wewnątrz ziemi. W zgodzie z fabułą pozostaje również dźwiękowa strona produkcji. Melodie, które usłyszymy w trakcie rozgrywki, współgrają z przedstawionymi na ekranie wydarzeniami. A jak oceniam angielski dubbing? Ogólnie dobrze, aczkolwiek zdecydowanie najlepiej spisał się aktor użyczający głosu Robertowi.

The Inner World można nabyć w polskiej wersji językowej za sprawą firmy Techland, która podjęła się dystrybucji tego tytułu w naszym kraju. Rodzima edycja dostępna jest w formie elektronicznej oraz pudełkowej, kusząc klientów atrakcyjną ceną. Niecałe 20 złotych, jakie wydamy na zakup gry, nie oznacza, że odstawiono fuszerkę przy tłumaczeniu napisów. Wręcz przeciwnie, kinowa lokalizacja cechuje się wysoką jakością wykonania. A skoro dzieło studia Fizbin jest bardzo dobrym point and clickiem, miłośnicy gatunku nie powinni wahać się nad zainwestowaniem w The Inner World. Drodzy przygodówkowicze, poświęćcie więc te 6-7 godzin na dotrzymanie towarzystwa Robertowi.


Ocena: 8/10


Plusy:
+ przesympatyczny główny bohater
+ wciągająca fabuła
+ humor
+ ciekawe uniwersum, zamieszkane przez oryginalne postaci
+ satysfakcjonujący poziom trudności
+ rozbudowany system podpowiedzi
+ oprawa audio-wizualna
+ solidne polskie tłumaczenie

Minusy:
- niezbyt wygodna obsługa ekwipunku
- hardcorowi gracze będą kręcić nosem na bardzo rozbudowany system pomocy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz