środa, 30 grudnia 2015

The Old Tree (PC) - recenzja

The Old Tree poniekąd funduje nam lekcję kosmicznego macierzyństwa, a to dlatego, że trzeba pomóc malutkiej pozaziemskiej istocie. Ale spokojnie! Osoby z alergią na brudne pieluchy i inne tego typu atrakcje nie muszą się tu czegoś takiego obawiać.

Darmowa produkcja, za której opracowaniem stoi studio Red Dwarf Games, jest nieskomplikowaną przygodówką, acz nazwanie jej po prostu grą logiczną również nie byłoby błędem. Nie uświadczymy bowiem dialogów ani opowieści z prawdziwego zdarzenia, lecz bardzo delikatnie zarysowane tło, usprawiedliwiające czynności, jakie narzuca odbiorcom gameplay. Taka konstrukcja fabularna wypada zresztą całkiem zadowalająco, gdyż pasuje do skromnej konwencji całości i wywołuje subtelne poczucie wyobcowania. Nieźle komponuje się też z położeniem głównego bohatera, czyli wspomnianego we wstępie nowonarodzonego kosmity. Drobne stworzonko dopiero co otworzyło swoje oczęta, a tym samym stawia pierwsze, tak na marginesie nie do końca samodzielne, kroki.

Jak The Old Tree przedstawia się od strony technicznej? Sterowanie pozostaje w zgodzie z zasadą „wskaż i kliknij”, oddając do dyspozycji gracza poczciwą myszkę. Nieprzypadkowo jednak zasygnalizowałam wyżej brak stuprocentowej samodzielności ze strony kosmicznego berbecia. Owszem, nasz maluch wędruje o własnych siłach, a w zasadzie pełza na odnóżach, przypominając wyglądem coś w rodzaju pociesznej ośmiorniczki. Niemniej nie kierujemy owym stworkiem bezpośrednio. Mimo że kosmita przemieszcza się po pionowych ścianach i suficie, nie potrafi otwierać drzwi ani wciskać przycisków, nie wspominając już o obiektach, które znajdują się poza jego zasięgiem. I w tych właśnie sytuacjach do akcji wkraczamy my – gracze.

Kluczowe interakcje ze środowiskiem spadają zatem na barki odbiorców, umożliwiających nieletniemu ufoludkowi podróż. W ten sposób gracz pełni rolę swoistego opiekuna, który trzyma pieczę nad dzieckiem w pierwszych chwilach jego życia i pomaga brzdącowi uporać się z napotkanymi przeszkodami. Co istotne, nasz podopieczny nie gna, wzorem kultowych Lemingów, wprost ku niebezpieczeństwu. Bez względu na to, czy na drodze staną mu niegroźne drzwi, czy pokaźnych rozmiarów stwór, bohater zawsze grzecznie poczeka, aż oczyścimy dany odcinek trasy. W The Old Tree nie odczujemy więc frustracji z powodu błędu kosztującego życie grywalnej postaci. Nie grozi nam również migrena od ślęczenia nad przekombinowanymi zagadkami. To łatwiutka produkcja, a przy tym bardzo krótka, bo napis „THE END” ujrzymy po około 15 minutach zabawy.


Oprawa audiowizualna wpisuje się w minimalistyczną stylistykę, obraną przez ekipę z Red Dwarf Games. Jak napisałam wcześniej, perypetie młodego kosmity obywają się bez konwersacji. Ba, nie ma tutaj nawet komiksowych dymków z obrazkami, które zastępowały tradycyjne dialogi w Machinarium od studia Amanita Design czy w The Shine of a Star autorstwa Forgotten Key. Bardzo oszczędna muzyka wspiera natomiast grafikę przy kreowaniu surrealistycznej atmosfery. Wędrówkę rozpoczynamy od podziemnej wylęgarni i kierujemy się w górę, odwiedzając takie lokacje jak szyb wentylacyjny czy kuchnia obsługiwana przez robota. Poszczególne miejsca cechują się dominacją beży i szarości, a także czerni. To odpowiedni dobór kolorów zważywszy na ogólną estetykę produkcji.

Jeżeli szukacie czegoś na umilenie sobie chwili w ramach krótkiej przerwy od pracy lub innych obowiązków, sympatyczne i zarazem nieco dziwne The Old Tree wydaje się być w takiej sytuacji dobrym wyborem. Raczej nikt nie powinien narzekać na zmarnowany czas, włącznie z osobami, którym ten niezależny projekt finalnie nie przypadłby do gustu. Zabawa nie trwa przecież długo, a poza tym – deweloperzy udostępniają ów tytuł za darmo, co z kolei niweluje też narzekania na krótką rozgrywkę. Podsumowując, to niezła rzecz nie tylko dla amatorów prostych gier.


------------------------------------------------------------

The Old Tree można znaleźć na Steamie oraz na oficjalnej witrynie gry (wersja przeglądarkowa).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz