To miał być taki
szybki wypad przed śniadaniem. Zgarniasz trochę żarcia, by czym prędzej zanieść
jadło do domu i opychać się wraz z rodzinką. Niestety, po drodze doszło do
„drobnych” komplikacji, które musisz jakoś pokonać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą freeware. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą freeware. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 sierpnia 2017
sobota, 7 stycznia 2017
Sunset's Ashes (PC) - recenzja
Bycie z kimś w
związku nie oznacza posiadania wyłącznie identycznych zainteresowań, przy czym
nie chodzi mi akurat o skrajne przykłady przyciągających się przeciwieństw.
Wiadomo – są jakieś wspólne pasje oraz takie hobby, które fascynuje tylko jedną
osobę. Nie inaczej jest w przypadku Alexa i Nic, bohaterów krótkiej, lecz
niebanalnej produkcji pt. Sunset’s Ashes. On uwielbia górskie wspinaczki, natomiast
kobieta długo nie widziała w tym nic ciekawego. Nadchodzi jednak czas, kiedy
piękniejsza połowa duetu zmienia swoje nastawienie.
Sunset’s
Ashes to darmowa gra z gatunku visual novel, którą opracowała mała niezależna
ekipa, działająca pod szyldem Fifth One. Jak dowiadujemy się z fabuły, protagoniści
nie należą do wiekowych osób, ale zdążyli już przeżyć ze sobą parę ładnych lat.
Dlatego przedstawiona tu wyprawa stanowi dla obojga doskonałą okazję do szeregu
wspominek, w tym przykładowo o nieudanym eksperymencie kulinarnym, pierwszym
pocałunku czy miesiącu miodowym. Oczywiście w trakcie konwersacji nie zabraknie
rozluźniających atmosferę żarcików oraz pytań, które wyrażają troskę o komfort Nic,
będącej de facto wspinaczkową nowicjuszką. Kobieta na szczęście dzielnie znosi
trudy wędrówki, do czego mobilizuje ją choćby chęć ujrzenia zachodu słońca z
górskiego szczytu.
środa, 26 października 2016
Blameless (PC) - recenzja
To miało być
takie szybkie i korzystne zlecenie! Innymi słowy, łatwa kasa, mało roboty.
Niestety, rzeczywistość grubo rozminęła się z oczekiwaniami Malcolma Garretta,
architekta pracującego jako wolny strzelec. Pół biedy, gdyby chodziło tylko o
Janusza Biznesu, który szukałby darmowego robola, z cwaniacką werwą wymigując
się od płacenia…
Gwoli
ścisłości, wynajmujący Malcolma facet i tak nie zamierza uszczuplać sobie
zbytnio portfela, zwłaszcza w obliczu dalszego rozwoju wypadków. Ale zacznijmy
od samego początku. Wymieniony na wstępie architekt to główny i zarazem
grywalny bohater darmowej produkcji Blameless, za którą odpowiada Vaclav Hudec.
Protagonistę poznajemy w momencie, kiedy zostaje poproszony o przygotowanie
projektów z myślą o pewnej, niedokończonej jeszcze, posiadłości. Co prawda mężczyzna
jest zdziwiony wymogiem niemalże natychmiastowego wyjazdu, lecz nie oponuje,
kierując się zasadą „Klient nasz Pan”. Tak więc zleceniodawca zawozi go na
miejsce, które trudno uznać za urokliwą okolicę. Najgorsze jednak dopiero przed
Malcolmem. Gdy ten zauważa na terenie parceli ślady krwi, jego towarzysz w
międzyczasie zaczaja się od tyłu i przydzwania biedakowi pałką w łeb.
środa, 20 lipca 2016
Ceasing to be Her Demise (PC) - recenzja
A Fragment of
Her twardo trzymało się rzeczywistości, podczas gdy Being Her Darkest Friend
fundowało nam podróż do świata upiornych snów. A co robi gra Ceasing to be Her
Demise – następczyni tychże produkcji? W zgrabnym stylu miesza jedne realia z
drugimi.
Na
dobry początek parę słów wyjaśnień na temat serii. Wszystkie powyższe tytuły
tworzą trylogię „Fragments of Being Her Demise”, która została opracowana przez
niezależne studio Chronerion Entertainment z Austrii i przybliża odbiorcom losy
młodej kobiety o imieniu Selina. Istotnym elementem fabuły jest tutaj wątek
sztuki, czym swoją drogą zajmuje się nasza protagonistka, przysparzając sobie
zarówno powodów do zadowolenia, jak i nielichych trosk. Można zresztą
powiedzieć, że to właśnie zmartwienia dziewczyny stają się dla deweloperów
przysłowiowym oczkiem w głowie. Bo choć chwytanie za pędzel sprawia Selinie
satysfakcję, marzenia o karierze malarskiej wiele ją kosztują. Owszem, panna
faktycznie posiada talent, ale gdy przyjeżdża do miasta na studia,
przestąpienie uczelnianych progów w A Fragment of Her owocuje przykrą
znajomością z profesorem Albertem Seligmannem. Ciężkie przeżycia, jakich
doświadczyła w pierwszej części, znajdują zaś odzwierciedlenie w koszmarze,
będącym miejscem akcji dla drugiej odsłony, czyli „Being Her Darkest Friend”.
czwartek, 5 maja 2016
Lucid9: Inciting Incident (PC) - recenzja
Darmowe
produkcje, z jakimi miałam ostatnio styczność, nie oferowały długich kampanii fabularnych.
Przeważnie około godzinki lub półtorej, i po sprawie. Oczywiście nie brakuje
jeszcze krótszych pozycji, a także takich, które stoją po przeciwnej stronie
barykady, mile zaskakując pod kątem czasu rozgrywki. Do tej drugiej, chlubnej
grupy zalicza się między innymi Lucid9: Inciting Incident – visual novel
autorstwa niezależnej ekipy z Fallen Snow Studios. Ba, to, co proponuje nam ów
nieodpłatny projekt, wcale nie wypada biednie w porównaniu z komercyjnymi
grami.
Choć
teoretycznie dobrnęłam do końca po solidnych ośmiu godzinach zabawy z hakiem,
nie jest to najbardziej adekwatny w moim przypadku wynik, gdyż ujrzałam wtedy
tzw. bad ending. W rzeczywistości poświęciłam grze koło dziesięciu godzin, przy
czym dodatkowy czas spędziłam na rozgryzaniu decyzji, prowadzących do
kanonicznego finału. Ten zaś, jak przystało na właściwe zwieńczenie, wiązał się
z wchłonięciem bogatszej treści i prześledzeniem większej liczby scen. Na
dokładkę, Inciting Incident jest dopiero pierwszą częścią opowiadanej przez
twórców Lucid9 historii – co prawda ów początek również sam w sobie stanowi
pewną całość, lecz mocny finał niewątpliwie każe czekać na ciąg dalszy, który
powinien wyjaśnić podjęte wcześniej wątki. Ale po kolei…
piątek, 8 kwietnia 2016
Lost girl's [diary] (PC) - recenzja
Kiedy grupa
ludzi urządza o późnej porze towarzyskie spotkanie przy ognisku, kominku lub
świecach, zazwyczaj nie przesiaduje w grobowej ciszy, lecz ucina sobie
pogawędki na różne tematy. I to nawet wtedy, gdy zamierza przy okazji coś
przekąsić. A prócz typowych rozmów o pierdołach, znajomi snują czasami na takich
zgromadzeniach opowieści, włącznie z mniej bądź bardziej strasznymi
historyjkami. No bo przecież tak fajnie poczęstować siebie szczyptą grozy dla
dodatkowego podkreślenia klimatu! W podobny sposób postępują też bohaterowie
rosyjskiej produkcji pt. Lost girl’s [diary].
Wyżej
wymieniona gra zawiera bowiem to, o czym wspomniałam na wstępie. Akcja została
osadzona w późnych godzinach wieczorno-nocnych, a skład tzw. dramatis personae
tworzy paczka zaprzyjaźnionych dziewcząt, plus dwóch ich kolegów. Mamy również
kominek oraz świeczki, rozświetlające ciemności po zgaszeniu światła w pokoju,
gdzie przebywają uczestnicy prywatnego zebrania. Co w ogóle sprowadziło młodych
ludzi do tego miejsca? Ano spędzają tam świąteczną przerwę zimową. Jako że mróz
nie sprzyja wędrówkom na świeżym powietrzu, postanawiają umilić sobie czas
wewnątrz czterech ścian, które tak na marginesie stanowią dziewczęce lokum.
Kumpele planowały zresztą wieczór wyłącznie w żeńskim gronie, poświęcając go
sztuce wróżenia. Właściwie to powiedzmy, że chodzi o coś jeszcze, ale nie będę
rzucać większymi spoilerami. Przystojni młodzianie składają zaś panienkom
wizytę, co staje się pretekstem do podlanego dreszczykiem gawędziarstwa.
środa, 30 grudnia 2015
The Old Tree (PC) - recenzja
The Old Tree
poniekąd funduje nam lekcję kosmicznego macierzyństwa, a to dlatego, że trzeba
pomóc malutkiej pozaziemskiej istocie. Ale spokojnie! Osoby z alergią na brudne
pieluchy i inne tego typu atrakcje nie muszą się tu czegoś takiego obawiać.
Darmowa
produkcja, za której opracowaniem stoi studio Red Dwarf Games, jest
nieskomplikowaną przygodówką, acz nazwanie jej po prostu grą logiczną również
nie byłoby błędem. Nie uświadczymy bowiem dialogów ani opowieści z prawdziwego
zdarzenia, lecz bardzo delikatnie zarysowane tło, usprawiedliwiające czynności,
jakie narzuca odbiorcom gameplay. Taka konstrukcja fabularna wypada zresztą
całkiem zadowalająco, gdyż pasuje do skromnej konwencji całości i wywołuje
subtelne poczucie wyobcowania. Nieźle komponuje się też z położeniem głównego
bohatera, czyli wspomnianego we wstępie nowonarodzonego kosmity. Drobne
stworzonko dopiero co otworzyło swoje oczęta, a tym samym stawia pierwsze, tak
na marginesie nie do końca samodzielne, kroki.
czwartek, 26 listopada 2015
Being Her Darkest Friend (PC) - recenzja
Droga ku
realizacji marzeń bywa ciężka i wyboista, o czym w grze A Fragment of Her przekonaliśmy
się na przykładzie Seliny, głównej bohaterki tejże produkcji. Kontynuację owego
wątku poznamy zaś w Being Her Darkest Friend, za które ponownie odpowiada
niezależne studio Chronerion Entertainment z Austrii.
Pierwsze
skrzypce w omawianym dziś tytule po raz kolejny gra Selina, dziewczyna, która
wyjechała do wielkiego miasta, aby studiować malarstwo. Młoda kobieta dostała
się na Wydział Sztuk Pięknych, gdzie pomimo talentu ciągle spotykała ją krytyka
ze strony prowadzącego zajęcia Alberta Seligmanna. Co z tego, że to cieszący
się renomą profesor, skoro jednocześnie jest człowiekiem typu do rany przyłóż,
a gangrena murowana? Ba, nie ma przesady w stwierdzeniu, iż jego zachowanie
potrafi przekroczyć normy przyzwoitości.
poniedziałek, 23 listopada 2015
A Fragment of Her (PC) - recenzja
Jak wiele innych
rzeczy, studenckie życie ma zarówno dobre, jak i złe strony. Do tych pierwszych
prawdopodobnie sporo osób zaliczy zawieranie nowych znajomości czy imprezowanie
w większym towarzystwie. Wśród minusów znajdziemy zaś dla przykładu kaca, jaki
pojawia się po całonocnej bibie. Co więcej, trudności nie omijają żaków, którzy
zazwyczaj stronią od tankowania. No bo przecież trzeba wkuwać dużo materiału, a
czasem też zmagać się z wyjątkowo kłopotliwymi profesorami.
A
Fragment of Her, które przygotowało austriackie studio Chronerion Entertainment,
zajmuje się właśnie ciemniejszymi stronami studiowania. Nie chodzi jednak o
odchorowywanie imprez, lecz o problemy z humorzastym wykładowcą. Wiadomo –
trudni ludzie trafiają się wszędzie, np. upierdliwi sąsiedzi w naszym
blokowisku czy nawet zupełnie obcy pyskacze, którzy szukają zaczepki na ulicy.
Niestety, nieprzyjemne teksty z ust belfra lepiej czasem zbyć milczeniem,
zamiast jeszcze bardziej się narażać.
wtorek, 10 listopada 2015
Z wizytą u szalonów klaunów - parę słów o Clown House i gameplay
Odpalenie Clown
House potraktowałam jako coś w rodzaju próby zmierzenia się z demonami
przeszłości. W dzieciństwie naszło mnie bowiem na ukradkowe podglądanie
telewizyjnej adaptacji powieści „To”, która wyszła spod pióra Stephena Kinga.
Skutek był taki, że nabawiłam się lęku przed klaunami. Co prawda z biegiem lat
trauma zblakła, lecz cyrkowe błazny do dziś przywołują niezbyt przyjemne
wspomnienia, a zwłaszcza wtedy, gdy natrafiam na ich mniej przyjazne wcielenia.
Do
grona milusińskich na pewno nie da się zaliczyć jegomości, którzy występują w
grze opracowanej przez niezależne Aslan Game Studio z Turcji. Jak słusznie
wskazuje tytuł tejże produkcji, lądujemy w domu, gdzie, oprócz nas, przebywają
klauny. Na dodatek, wypacykowani panowie mają wyraźnie nierówno pod sufitem.
Zasadniczo szaleni delikwenci stoją lub siedzą, pogrążeni w dziwacznym transie.
Nie są to jednak totalne pierdoły, które ograniczają się wyłącznie do udawania
nieruchomych posągów. Owszem, czasami rzeczywiście nic nie ich nie ruszy –
nawet taniec cycatej panny na rurze. Kiedy indziej zaś czekają, aż stracimy
czujność i odwrócimy się do nich plecami. Gdy posępna muzyka zostanie nagle
zakłócona jeszcze bardziej złowieszczymi dźwiękami, lepiej spojrzeć za siebie.
To znak, że jeden z niemilców zaczaił się od tyłu i napiera na nas z ostrym
nożem.
wtorek, 26 maja 2015
Patchwork (PC) - recenzja
Znacie to
uczucie, kiedy człowiek pracuje nad czymś bardzo ważnym? Tę rozpierającą
energię, chęć działania oraz podniecenie na myśl ukończenia własnego dzieła? Zapewne
więc potraficie wyobrazić sobie ekscytację, jaka towarzyszy Danielowi, głównemu
bohaterowi gry Patchwork. A ma facet się z czego cieszyć, bowiem nie skonstruował
byle pierdółki, lecz urządzenie do teleportacji.
Patchwork
to niezależna przygodówka z 2012 roku, którą zaprojektował Ivan Ulyanov,
podpisujący się też ksywką Ilyich. Przedstawiona w grze historia przybliża nam
perypetie młodego naukowca Daniela, od kilku lat pracującego nad teleportem.
Jako że maszyna już gotowa, pora na przeprowadzenie próby generalnej z udziałem
człowieka. Daniel jest tak rozentuzjazmowany, iż postanawia przetestować sprzęt
na sobie, widząc w tym spełnienie marzeń z dzieciństwa. Nie czeka nawet na
większą widownię i czym prędzej rozpoczyna proces teleportacji.
piątek, 15 maja 2015
Rosemary (PC) - recenzja
Małe dzieci
często posiadają wyimaginowanych przyjaciół, którzy dotrzymują im towarzystwa w
zabawach, a także pomagają poradzić sobie z różnymi emocjami. Rosemary, tytułowa
bohaterka darmowej przygodówki z 2009 roku, kojarzy, że również miała takiego
kompana – chłopca o imieniu Tom. Problem w tym, że on raczej nie był wytworem dziewczęcej
wyobraźni…
Rosemary
dochodzi do takiego wniosku w trakcie przeglądania zgromadzonych na strychu
rupieci. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Dziewczyna znalazła dowód świadczący
o tym, że Tom to osoba z krwi i kości. W ręce protagonistki wpada bowiem album
ze starymi zdjęciami, wśród których szczególną uwagę zwraca pewna podarta
fotografia. Prócz małej wówczas Rosemary, widać na niej inne dziecko –
domniemanego przyjaciela na niby. Nietrudno zgadnąć, iż odkrycie zrodzi w
głowie bohaterki szereg pytań. Dlaczego jej rodzice upierali się, że chłopiec
istnieje wyłącznie w umyśle dziewczyny? Kim konkretnie jest Tom? Co się z nim
stało? Niestety, nasza heroina nie może liczyć na wyjaśnienia ani ze strony
matki, ani ojca, ponieważ oboje zmarli całkiem niedawno temu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
