sobota, 7 stycznia 2017

Sunset's Ashes (PC) - recenzja

Bycie z kimś w związku nie oznacza posiadania wyłącznie identycznych zainteresowań, przy czym nie chodzi mi akurat o skrajne przykłady przyciągających się przeciwieństw. Wiadomo – są jakieś wspólne pasje oraz takie hobby, które fascynuje tylko jedną osobę. Nie inaczej jest w przypadku Alexa i Nic, bohaterów krótkiej, lecz niebanalnej produkcji pt. Sunset’s Ashes. On uwielbia górskie wspinaczki, natomiast kobieta długo nie widziała w tym nic ciekawego. Nadchodzi jednak czas, kiedy piękniejsza połowa duetu zmienia swoje nastawienie.

Sunset’s Ashes to darmowa gra z gatunku visual novel, którą opracowała mała niezależna ekipa, działająca pod szyldem Fifth One. Jak dowiadujemy się z fabuły, protagoniści nie należą do wiekowych osób, ale zdążyli już przeżyć ze sobą parę ładnych lat. Dlatego przedstawiona tu wyprawa stanowi dla obojga doskonałą okazję do szeregu wspominek, w tym przykładowo o nieudanym eksperymencie kulinarnym, pierwszym pocałunku czy miesiącu miodowym. Oczywiście w trakcie konwersacji nie zabraknie rozluźniających atmosferę żarcików oraz pytań, które wyrażają troskę o komfort Nic, będącej de facto wspinaczkową nowicjuszką. Kobieta na szczęście dzielnie znosi trudy wędrówki, do czego mobilizuje ją choćby chęć ujrzenia zachodu słońca z górskiego szczytu.

Zaliczenie produkcji przy pierwszym podejściu zajęło mi mniej więcej 15 minut, z dokładnym czytaniem dialogów, a także z równoczesnym robieniem drobnych notatek. Co istotne, krótki czas rozgrywki nie broni się jedynie tym, iż Sunset’s Ashes zostało udostępnione za darmo. Owszem, gameplay sprowadza się do śledzenia kolejnych linijek tekstu, nie licząc momentu, kiedy musimy dokonać wyboru spośród trzech możliwych wariantów. Decyzja ta dotyczy zaś trasy, jaką bohaterowie obiorą w drodze do celu. Skutek? Inna sceneria, co wpływa też na pogawędki. Niby nic wielkiego, ale historia małżeńskiej wycieczki kupiła mnie właśnie prostotą w wyrazistym i emocjonalnym przekazywaniu treści. W tej wizualnej opowieści czuć, że rozmawiają prawdziwi ludzie, a nie mdłe postacie wycięte z papieru. Do tego pokuszono się o rzeczywiście wzruszający finał, którego kulisów nie zamierzam tutaj odsłaniać. Ba, jakaś mała łezka tliła się w środku nawet wtedy, gdy przechodziłam grę ponownie, by sprawdzić wszystkie opcje wyboru. I to pomimo faktu, że samo zakończenie było już mi znane.


Chociaż w Sunset’s Ashes nie uświadczymy voice actingu, produkcja świetnie obywa się bez lektorów. Można śmiało stwierdzić, iż projekt studia Fifth One tego nie potrzebuje. Zwyczajnie czytałam dialogi w niespiesznym tempie, chłonąc emocje protagonistów. W tle towarzyszyła mi z kolei ładna i nastrojowa muzyka, której przyjemne nuty witają już na etapie menu. O pozytywne wrażenia dba ponadto oprawa wizualna, złożona ze statycznych, acz klimatycznych ilustracji oraz urokliwego ozdobnika w postaci padającego na ekranie śniegu. Nie dziwię się zatem, że zaimplementowano też oddzielną galerię z odblokowywanymi podczas rozgrywki grafikami. Wprawdzie nie ma ich dużo, lecz jakość wykonania rekompensuje ograniczoną liczbę plansz.

Wspinaczkę Nic i Alexa znajdziecie na Steamie oraz w serwisie itch.io, skąd można pobrać grę bez żadnych opłat. Oprócz tego, istnieje dodatkowa zawartość – Special Edition, którą w sklepie firmy Valve nabędziecie za symboliczną kwotę równą 0,99 euro. Sama przetestowałam póki co podstawową, darmową wersję, ale nie wykluczam późniejszego zakupienia DLC. W każdym razie, zachęcam do zapoznania się z tym tytułem. Nie każda pozycja musi kusić rozbudowanym gameplayem lub wielowątkowym scenariuszem, czego dobitnie dowodzi Sunset’s Ashes. Deweloperzy postawili na skromną opowieść, która pokazuje, iż niewielka forma potrafi nieść ze sobą mocny przekaz. Od siebie dodam jeszcze, że narracyjna warstwa produkcji skłoniła mnie do kilku przemyśleń i powzięcia pewnych decyzji. Gwoli ścisłości, nie mam identycznych problemów jak bohaterowie gry. Niemniej odczytanie przesłania na bardziej uniwersalnym gruncie pozwoliło mi zrozumieć parę spraw – tych toksycznych, od których lepiej się wreszcie odciąć, a także takich, których nie powinnam odkładać na później, bo obejmują warte realizacji plany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz