
U
podstaw problemów, jakie skłaniają protagonistów do działania, leży Święto
Dziękczynienia. Tak się składa, że nasi bohaterowie są indykami, a ptaki te
lądują owego dnia na obiadowym stole. Franek, skromnej postury inteligent, od
dawna zdaje sobie sprawę ze świątecznych zwyczajów. Niestety, jego pobratymcy
ignorują wszelkie ostrzeżenia, widząc w ludziach dobrodziei, chętnie
rozdających smaczne ziarno. Odtrącony przez stado Franek o mały włos staje się kulinarnym
przysmakiem, lecz unika marnego losu dzięki ingerencji prezydenckiej córeczki,
która zapewnia mu ułaskawienie ze strony przywódcy USA. Dziewczynka zabiera
indyka do siebie, gdzie, jako domowy pupil, rozsmakowuje się w wygodzie,
jedzeniu pizzy i oglądaniu telewizji.
O
dawnym życiu przypomina Frankowi Olo – nawiedzony indyczy komando, który nie
grzeszy zbyt bystrym umysłem, ale nadrabia wielką krzepą oraz silnym duchem
walki. Nowy kolega pragnie cofnąć się w czasie, by dokonać stosownych zmian w
dziękczynnym menu. Zasiedziały w domowych pieleszach Franek nie garnie się zaś
do jakichkolwiek podróży, mimo że Olo wyznaje bliskie mu niegdyś ideały. Skoro
ma teraz tak dobrze, to po co wychylać dziób? Nieustępliwy osiłek zaciąga
jednak pana wygodnickiego na misję, w efekcie czego obaj przenoszą się do roku
1621. Tam spotykają grupę indyków, które muszą bronić się przed apetytem amerykańskich
osadników.
Zakręcone
perypetie bohaterów posłużyły twórcom do poczęstowania widzów niejedną komiczną
sytuacją oraz galerią interesujących postaci. W początkowej części obrazu
szczególnie rozbroiła mnie mała prezydentówna i trochę nawet żałuję, że nie
poświęcono jej ciut więcej czasu antenowego. Niemniej nie ma co rozpaczać, tym
bardziej że, jak wspomniałam wcześniej, „Skubani” posiadają inne atuty.
Zderzenie spokojnego Franka z dynamicznym Olem wypada całkiem zabawnie, a
wehikułowi czasu wbudowano sztuczną inteligencję o imieniu S.T.E.V.E., której
przypadło w udziale kilka humorystycznych momentów. W filmie znalazło się też
miejsce dla żartobliwego wytknięcia paradoksów, związanych z takimi podróżami.
Oprócz tego, wizyta w przeszłości, gdzie nasi herosi zabawią najdłużej,
zaowocuje dla przykładu rywalizacją pomiędzy Olem a lokalnym samcem alfa. Ich konfrontacja
doprowadzi do prześmiesznego popisu umiejętności, który wygląda niczym taneczny
układ – tę scenkę po prostu trzeba zobaczyć!
Co
istotne, siedemnastowieczne indyki przedstawiono w ciekawy i barwny sposób. Stado
zostało wystylizowane na indiańskie plemię, które ma swojego wodza oraz
osobnika pełniącego funkcję na wzór szamana. Ponadto grupa dzielnie opiera się
najeźdźcom, a tym samym stanowi opozycję dla współczesnych ptaków, leniwie
przesiadujących na farmach. Jednocześnie
warto podkreślić, że Frank i Olo dokonają w trakcie wyprawy rewizji własnych poglądów
oraz poczynań. „Skubani” to bowiem nie tylko historia ku rozbawieniu
publiczności, lecz również okazja do zaserwowania paru wzruszających akcentów.
Podsumowując,
przygody indyków są sympatyczną propozycją dla młodych widzów, ale i dorośli
nie powinni nią pogardzić. Niektóre fragmenty celują zresztą bardziej w
starszych odbiorców, jak choćby odniesienia do innych produkcji, np. „Powrotu
do przyszłości” czy „Supermana”. Obraz jest także przyjemny dla oka pod kątem jakości
animacji, co należy uznać za kolejny plus. Wprawdzie „Skubani” ponadczasowym
klasykiem nie zostaną, lecz nie przeszkadza im to w zapewnieniu udanego seansu.
Ocena:
7,5/10
Tytuł
polski: Skubani
Tytuł
oryginalny: Free Birds
Reżyseria:
Jimmy Hayward
Scenariusz:
Scott Mosier, Jimmy Hayward
Gatunek:
animacja, familijny, przygodowy, komedia
Produkcja:
USA
Rok
produkcji: 2013
Czas
trwania: 87 minut
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.