Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica Roth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Veronica Roth. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2018

"Cztery", Veronica Roth - recenzja


Trylogia „Niezgodna” to opowieść przedstawiona przede wszystkim z perspektywy głównej bohaterki cyklu – nastoletniej Beatrice „Tris” Prior. Dopiero w „Wiernej”, czyli trzecim tomie serii, Veronica Roth, autorka dystopijnego hitu, pozwoliła też dojść do głosu Tobiasowi „Cztery” Eatonowi, przeplatając jego sekwencje ze wstawkami widzianymi oczami dziewczyny. Ostatnio miałam zaś okazję przeczytać książkę pt. „Cztery”, która posuwa się jeszcze dalej na tym polu. Rola pierwszoosobowego narratora przypada tu bowiem wyłącznie chłopakowi, będącego zresztą drugim – po Tris – kluczowym bohaterem sagi. Ale ta konkretna pozycja to właśnie jego historia, którą przyrządzono w formie swoistego zbioru opowiadań.

Jak dowiadujemy się ze wstępu, w którym amerykańska pisarka zwraca się do czytelników, omawiana dziś książka jest poniekąd pochodną pierwotnej koncepcji na trylogię. Mianowicie pani Roth zaczęła tworzenie swojego literackiego projektu od perspektywy Tobiasa, lecz zaistniały z pewnych przyczyn zastój sprawił, że przerwała pisanie. Do pomysłu wróciła po czterech latach, ale tym razem postawiła na znany nam obecnie kształt serii, wprowadzając postać poszukującej własnej tożsamości Tris. Myśl, by skupić się bardziej na niepozbawionym wszak potencjału młodzianie, nie popadła jednak w zapomnienie. Tak oto zrodziła się zawartość tego tomiku, którą w dużej mierze można nazwać prequelem, acz są również fragmenty, nakładające się z debiutancką odsłoną perypetii panny Prior.

wtorek, 24 lutego 2015

"Wierna", Veronica Roth - recenzja



Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany… Takie hasło jest całkiem adekwatne dla „Wiernej”, czyli trzeciego tomu cyklu „Niezgodna”, który wyszedł spod pióra Veronici Roth. Na pewno nie zmieniło się jednak to, iż w dalszym ciągu mamy do czynienia z dobrą, acz utrzymaną w poważnym tonie rozrywką. Mało tego, zwieńczenie przygód Beatrice „Tris” Prior przewyższa poprzednie części, okazując się najlepszą odsłoną tej dystopijnej trylogii.

Druga książka z serii („Zbuntowana”) zakończyła się mocnym akcentem, który wstrząsnął zarówno bohaterami, jak i czytelnikami. Ujawnione wówczas rewelacje bez wątpienia rodziły kolejne pytania. Nic więc dziwnego, że na początku „Wiernej” postaci muszą przetrawić informacje, jakie wypłynęły na światło dzienne. Bynajmniej nie jest to jedyna rzecz, z którą trzeba się oswoić. Otóż dotychczasowy porządek został oficjalnie zburzony, co zresztą wyraźnie sygnalizowała fabuła poprzedniego tomu. Nie ma już podziału na frakcje, gdzie znajdowali się ludzie z predyspozycjami do rozwijania konkretnych cech charakteru (Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Serdeczność, Prawość). Władzę przejęli tzw. bezfrakcyjni, wcześniej pełniący funkcję marginesu społecznego.

sobota, 7 lutego 2015

"Zbuntowana", Veronica Roth - recenzja



Środkowe części trylogii nie mają lekko. Muszą zgrabnie pociągnąć wątki rozpoczęte w pierwszych odsłonach, dodać coś ciekawego od siebie i zakończyć się w taki sposób, by wzbudzić u odbiorców chęć poznania finału całej historii. Na szczęście, „Zbuntowana”, czyli drugi tom „Niezgodnej”, dobrze wywiązuje się z powierzonego jej zadania.

Doszło to tego, co było nieuniknione… W obliczu wydarzeń z poprzedniej części, niesnaski pomiędzy poszczególnymi frakcjami nie zatrzymują się na etapie wzajemnego obrzucania błotem. Wybucha wojna, dobitnie potwierdzająca zawodność systemu, jaki został utworzony na terenie zrujnowanego Chicago. Na czym on w ogóle polega? W ramach krótkiego przypomnienia: społeczeństwo podzielono na pięć stronnictw, których członkowie rozwijają w sobie konkretne cechy charakteru (Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Serdeczność, Prawość). Ludzie niepasujący do żadnej z grup określani są z kolei mianem bezfrakcyjnych i pełnią funkcję lokalnej biedoty. Oprócz tego, istnieją jeszcze Niezgodni, którzy stanowią niepożądany element w przyjętym ustroju. Dzieje się tak za sprawą ich predyspozycji do kilku frakcji jednocześnie.

niedziela, 1 lutego 2015

"Niezgodna", Veronica Roth - recenzja




Mając w pamięci pozytywne wrażenia, jakie pozostawiły po sobie „Igrzyska śmierci” Suzanne Collins oraz ekranizacje dwóch pierwszych tomów tego cyklu, postanowiłam ostatnio dać szansę innej młodzieżowej dystopii. Mój wybór padł na trylogię „Niezgodna”, która, wzorem losów Katniss, również doczekała się wersji filmowej. Póki co do kin zawitała pierwsza część, ale kolejne w drodze. Jaką wizytówką dla całej serii jest otwierający ją tom? Po lekturze owej książki, palmę pierwszeństwa przyznaję na razie utworom Collins, co nie znaczy, że historia autorstwa Veronici Roth pozostaje bardzo daleko w tyle.


„Niezgodna” zabiera czytelników do niezbyt odległej przyszłości, w której ruiny Chicago zamieszkuje ludność podzielona na pięć frakcji: Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość i Serdeczność. Taka organizacja społeczeństwa została niegdyś ustalona w celu uniknięcia konfliktów nierzadko prowadzących do rozlewu krwi. Aby zapobiec chaosowi oraz wojnom, ludzie zaczęli żyć zgodnie z normami, jakie obowiązują w poszczególnych grupach. Ma to bowiem służyć likwidacji negatywnych cech charakteru i maksymalnemu rozwijaniu tych pozytywnych, skupionych wokół jednej nadrzędnej, która stanowi zarazem nazwę danego stronnictwa.