poniedziałek, 6 maja 2024

"Mieruko-chan. Dziewczyna, która widzi więcej", t. 8, Tomoki Izumi - recenzja

 


Fascynacja może przybrać niepokojące rozmiary, ale żeby to był tylko jeden problem, jaki pojawił się na drodze tytułowej bohaterki mangi „Mieruko-chan. Dziewczyna, która widzi więcej”. Co nowego przyszykował dla czytelników Tomoki Izumi, autor tej horrorowo-komediowej serii?


Jak już pisałam w recenzjach poprzednich tomów, Miko, bo ta właśnie licealistka jest centralną postacią owego mangowego cyklu, niespodziewanie zaczęła widzieć pewnego dnia istoty ze sfery paranormalnej. Ich obecność w swoim życiu postanowiła zaś – przynajmniej póki co – ignorować, udając, że totalnie nie dostrzega żadnych zjaw. Ósma część rozpoczyna się z kolei od wprowadzonego w siódmej odsłonie wątku Michiru. To nowa uczennica w szkole, do której uczęszczają protagonistka i jej kumpele Hana oraz Julia. Dziewczyna ta jak najbardziej wpisuje się w wiodącą tematykę mangi, bo choć jest jednocześnie wziętą modelką, w oczach samej Miko ma wygląd mackowatego monstrum.


Nawiedzona modelka i duchy w szpitalnych murach

Dotychczasowa strategia z olewaniem wszelkiej maści nadnaturalnych bytów okazuje się w przypadku Michiru mocno problematyczną kwestią, skoro owa panna przejawia nad wyraz duże zainteresowanie osobą głównej bohaterki. Z jednej strony, niby jest miła. Z drugiej, emanuje z niej coś przytłaczającego. Widać, że jej wprowadzenie do fabuły może sporo namieszać, choć na razie poprzestano na podrzucaniu zagadkowych i alarmujących sygnałów. Co ciekawe, sprawa Michiru nie wypełnia wszystkich stron omawianego tomu, dochodząc w zamian do głosu na otwarcie i zamknięcie tego zeszytu. Natomiast środek, który stanowi większą część ósmej odsłony, skupia się na pobycie Miko w szpitalu, dokąd protagonistka trafia po niefortunnym uderzeniu się w głowę.



Wątek szpitalny, płynnie zresztą wynikający z wydarzeń związanych z osobliwą gwiazdą modelingu, wypada nawet jeszcze bardziej interesująco. Owszem, posiada w sobie coś z klasycznych opowieści o duchach, w których pierwsze skrzypce grają nawiedzone budynki. Niemniej takowy motyw bardzo dobrze pasuje do opowieści o paranormalnie wyczulonej nastolatce. Przyznać wszak trzeba, iż teren placówki medycznej został satysfakcjonująco wykorzystany jako skupisko nadprzyrodzonej aktywności. Nie dość, że napotkamy tam dużo duchów, to w dodatku, dostaniemy więcej tropów dotyczących ich świata i szerszych możliwości interakcji Miko z takimi bytami.


Kreska z klimatem

Jeśli chodzi o ilustracje, które zdobią komiksowe karty, „Mieruko-chan” nie spada z wysokiej półki, jaką zajmuje od pierwszego tomu. Wzorem poprzedniej części, Michiru ponownie pokazana jest w dwóch postaciach – ludzkiej i potwornej widzianej oczami Miko. Jednak dodatkowo jej normalna aparycja, pomimo fizycznej atrakcyjności, przemyca nieco upiornych pierwiastków. Co się tyczy szpitala, w obrębie ścian budynku kręcą się zarówno duchy, których można pomylić z żywymi ludźmi, jak też upiory rodem z koszmarnych snów. Tomoki Izumi potrafi przy tym zadbać o odpowiedni nastrój także z użyciem prostych środków w rodzaju pustego korytarza i samotnie stojącego wózka inwalidzkiego.


Jest bardzo dobrze

Reasumując, ósmy tom perypetii Miko i spółki nie poprzestaje wyłącznie na rozwijaniu wątku enigmatycznej Michiro, który znajdzie swój ciąg dalszy w kolejnych zeszytach. To również intrygujący prognostyk na przyszłość w kwestii zachowania Miko podczas kontaktów z duchami, co pozwala mieć nadzieję, że seria nie zatrzyma się w miejscu i nie będzie kręcić się jedynie wokół ignorowania zjaw przez protagonistkę. A wszystko to jak zwykle przyozdobiono bardzo dobrą szatą graficzną.  



-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Mieruko-chan. Dziewczyna, która widzi więcej (tom 8)
Tytuł oryginalny: Mieruko-chan
Autor: Tomoki Izumi
Wydawnictwo: Studio JG

6 komentarzy:

  1. Czuję się zachęcony do tej serii, pozdrawiam Julito .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria warta poznania, acz uprzedzam, by się zrażać się do niej po pierwszym, dość średnim tomie. :)

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie. U mnie też azjatyckie klimaty. Czytam właśnie książkę "Kawiarnia Pod Pełnym Księżycem", którą napisała Mai Mochizuki. Bardzo oryginalna! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tych tomów ale recenzja bardzo ciekawa i szczegółowa.
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Również pozdrawiam. P.S. Skomentowałam Twój obraz, ale nie mogłam się zalogować i jako anonim napisałam.

      Usuń

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.