niedziela, 18 czerwca 2017

Grim Legends 2: Song of the Dark Swan (Xbox One) - zapowiedź

Zdolna i ambitna ekipa z Artifex Mundi kontynuuje ekspansję swego katalogu na konsolach bieżącej generacji. Tym razem to posiadacze Xboksów One mogą zacierać ręce, albowiem już 23 czerwca wyjdzie dziesiąta z kolei gra w wersji na sprzęt Microsoftu. Ową pozycją jest druga część Grim Legends – Song of the Dark Swan.

Grim Legends 2, które testowałam niegdyś na pececie, to prywatnie jedna z moich ulubionych gier HOPA, podobnie zresztą jak inne odsłony tejże serii – zbliżona klimatycznie poprzedniczka oraz znacznie mroczniejsza „trójka”. Fabuła „dwójki” prezentuje wzorem „jedynki” tradycyjne spojrzenie na baśń, lecz trzeba przy tym nadmienić, iż mamy tutaj do czynienia z samodzielną historią. Ściślej rzecz ujmując, scenariusz gry stanowi luźną interpretację wątków zaczerpniętych z „Sześciu łabędzi” braci Grimm oraz „Dzikich Łabędzi” Hansa Christiana Andersena.

Polscy deweloperzy zmieszali autorskie pomysły i motywy z klasycznych pierwowzorów po to, by zaprosić graczy do przywdziania szat pewnej znachorki. Na dodatek, nie byle jakiej, a wieści o jej uzdrowicielskich talentach rozchodzą się nawet wśród potężnych ludzi. Takim dobrze ustawionym klientem jest władca Królestwa Orłów, który potrzebuje umiejętności bohaterki do wyleczenia małżonki. Nietrudno odgadnąć, że sprawa okaże się bardziej skomplikowana. Otóż wkrótce po naszym przybyciu znika maleńki następca tronu, zaś wina spada na młodą królową, która zostaje też oskarżona o paranie się czarną magią.

Jak zatem widać, afera staje się na tyle poważna, że sam fakt noszenia korony przestaje być gwarancją nietykalności. W obliczu obciążających dowodów król nie może tak po prostu uratować ukochanej żony przed wyrokiem skazującym na stos, aczkolwiek ani przez moment nie przestaje wątpić w jej niewinność. Nie wspominając o tym, iż należy jeszcze odnaleźć zaginionego księcia. Dlatego mężczyzna prosi uzdrowicielkę o pomoc w ocaleniu bliskich, zanim będzie za późno. Droga ku rozwiązaniu problemów prowadzi natomiast do tajemniczego Królestwa Łabędzi, nad którym ciąży potężna klątwa.

Grim Legends 2 nie tylko opowiada urokliwą baśń, ale i wygląda jak przepiękna tego typu historia. Dzięki magicznej oprawie wizualnej odbiorców nie powinno opuszczać wrażenie oglądania książkowych ilustracji, z tą różnicą, że interaktywnych. Taki efekt dodatkowo potęgują animacje postaci – oszczędniejsze niż we wcześniejszej odsłonie cyklu, ale dzięki temu upodobnione do ożywionych obrazków. Wystarczy spojrzeć choćby na jedną z wielu ręcznie malowanych plansz, by dać się porwać bogactwu detali oraz intensywnych kolorów.


Rozgrywka, która w konsolowej edycji zostanie podporządkowana sterowaniu przy użyciu pada, zaserwuje nam wciągające, casualowe połącznie point and clicka z szukaniem ukrytych obiektów. Teoretycznie mogliby się zmartwić ci, których poprzednia część ujęła obecnością pomocnika w postaci rudego kociątka. Nie ma jednak co płakać, ponieważ sequel oferuje kreatywne rozwinięcie patentu ze wsparciem od mniejszego towarzysza. Mianowicie Song of the Dark Swan wprowadza aż trzech różnych i zarazem sympatycznych kompanów, w tym m.in. pocieszną wydrę.

Niesamowicie baśniowo, kolorowo i przyjemnie – tak w telegraficznym skrócie podsumowałabym moje odczucia za każdym razem, kiedy powrócę myślami do Grim Legends 2: Song of the Dark Swan. Kogo więc kuszą takie klimaty, a jeszcze nie miał styczności z tym tytułem lub chciałby go ponownie przeżyć w wydaniu na konsolę Xbox One, powinien obowiązkowo odhaczyć sobie w kalendarzu datę 23 czerwca 2017 roku.


2 komentarze:

  1. Grim Legends, to według mnie bardzo wyróżniająca się na tle bardzo pokaźnego dorobku śląskiego studia seria, która poprzez swoje baśniowe historie, baśniową grafikę, tak naprawdę wraca do tego, co ostatnio w branży gier, gdzieś zostało w cieniu, bo trzeba iść do przodu, bo grafika 3D, bo sieciowe zmagania. Będę musiał przy pierwszej lepszej okazji ograć 2 i 3, bo jedynkę skończyłem wiele razy i nawet udało mi się ostatnio splatynować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, no i gratuluję wbicia platynki z GL1. :) "Dwójkę" i "trójkę" oczywiście polecam, acz przy GL3 nastaw się na zmianę klimatyczną - jest znacznie mroczniej, wprawdzie mamy tam elementy baśniowe, lecz dominują klimaty a la Supernatural i Van Helsing (motywem przewodnim jest walka z demonami). Tak czy siak, cała trylogia warta poznania.

      Usuń