piątek, 11 stycznia 2019

Eleusis (PC) - recenzja



Nieoczekiwany postój na środku drogi nie należy do kuszących perspektyw, zwłaszcza jeśli nastąpi w godzinach nocnych, a okolice świecą pustkami. W tego typu sytuacjach nawet szukanie pomocy wydaje się być ryzykownym posunięciem. Kto wie, czy nie wpadniemy wówczas w jeszcze większe tarapaty zamiast odnaleźć upragnione wsparcie?

Taki właśnie nieszczęśliwy wypadek przydarzył się bohaterowi gry pt. Eleusis, stanowiącej debiut niezależnego studia Nocturnal Works. Mężczyznę poznajemy w chwili, kiedy jedzie złożyć wizytę matce. Kobieta chce ponoć podzielić się ważnymi informacjami na temat ojca protagonisty, który zmarł przed jego narodzinami. Wyżej wspomniany incydent drogowy uniemożliwia niestety szybkie dotarcie na rodzinne spotkanie. Utkwiwszy w bliżej nieznanym miejscu, główny bohater nie zamierza bezczynnie tkwić przy uszkodzonym aucie, aczkolwiek przebycie reszty trasy na piechotę nie wchodzi w rachubę. Dlatego też zapuszcza się w głąb leśnych terenów z nadzieją, że natrafi na jakiekolwiek ślady cywilizacji.

Już wkrótce nieborakowi będzie dane ujrzeć inne źródło światła niż latarka w dłoni czy Księżyc na niebie. Obrana ścieżka prowadzi go do starej wioski, gdzie powinien znaleźć pomoc oraz schronienie. Wstępne oględziny wystarczają jednak do ostudzenia entuzjazmu naszego protegowanego, ponieważ nigdzie nie widać ani jednej żywej duszy. Co prawda późniejsze wydarzenia zaprzeczają pierwszemu wrażeniu, lecz nie poprawia to położenia mężczyzny. Wręcz przeciwnie, lepiej byłoby, gdyby rzeczywiście nikt nie mieszkał w owej wiosce. Tymczasem okazuje się, że rezyduje tam pewna sekta. Jak łatwo zgadnąć, tajemnicze zgromadzenie nie składa się z przyjaźnie nastawionych osobników. Na domiar złego, odprawiają oni mroczne rytuały w celu przywołania pradawnych sił ciemności.

Motyw demonicznego kultu nie grzeszy oryginalnością, ale początek gry robi całkiem niezłe wrażenie, obiecując nastrojową opowieść z dreszczykiem. Sama fabuła nie jest zbyt rozbudowana, zaś poszczególne karty owej historii odkryjemy głównie dzięki napotkanym w trakcie wędrówki dokumentom oraz notatkom z dziennika naszej postaci. Jako że akcja została osadzona w Grecji, lektura dostarczy ponadto kilku ciekawostek związanych z mitologią tego kraju. Szkoda tylko, że twórcy nie zdołali utrzymać stosownego napięcia. W miarę upływu czasu, z klimatu często wybije nas konieczność ciągłego kręcenia się po odwiedzonych wcześniej rejonach. O ile za pierwszym czy drugim razem takie spacery nie przeszkadzają, o tyle wielokrotne latanie po bliźniaczo podobnych chaszczach i opustoszałych budynkach bywa nużące tudzież irytujące.

Teoretycznie poruszanie się po świecie gry powinna ułatwić mapa, którą zdobędziemy w wyniku przetrząsania okolic. Rzeczywistość nie pozostawia jednak złudzeń co do przydatności owego dokumentu. Mapa wpadnie w nasze ręce dopiero po zaliczeniu ponad połowy produkcji, kiedy już z grubsza ogarniemy topografię terenu. Oprócz tego nie jest zbyt czytelna ani nie umożliwi graczowi natychmiastowego transportu do pożądanej miejscówki. Prawdę mówiąc, przyda się wyłącznie po to, aby bohater przyłożył do niej pewien rekwizyt. W ten sposób otrzyma wskazówki odnośnie lokacji, których zbadanie przybliży nas do finału.

A czym konkretnie zajmiemy się usiłując pokrzyżować plany członków sekty? Chociaż sporo się nabiegamy, nie mamy tutaj do czynienia z symulatorem joggingu, lecz z przygodówką. Eksploracja zaowocuje zatem znalezieniem przedmiotów, które będziemy musieli wykorzystać we właściwych miejscach. Zagadki inwentarzowe nie naginają praw logiki, ale potrafią napsuć trochę krwi. Duży odsetek zgromadzonych rzeczy stanowią bowiem klucze, niezbędne oczywiście do otwarcia różnych drzwi. Niestety natkniemy się na niemało zamkniętych przejść, a co za tym idzie ? graczy czeka dopasowywanie kluczy metodą prób i błędów. Podejrzewam, że ów zabieg częściowo posłużył do wydłużenia rozgrywki. Pomimo tego nie spędzimy w wirtualnej Grecji wiele czasu, gdyż napisy końcowe ujrzymy najpóźniej po około pięciu godzinach.

Oprawienie Eleusis w ramy opowieści grozy to doskonały pretekst do zaimplementowania elementów survival horroru. Tak więc przemierzając greckie ostępy, trzeba liczyć się z ryzykiem napotkania wrogów, np. wilków. Wprawdzie można spróbować trzymać ich na dystans poprzez rzucenie kamieniem, ale szybszą i skuteczniejszą taktyką jest po prostu branie nóg za pas. Osobiście nie przepadam za tego typu rozrywką w przygodówkach, w związku z czym ucieszyła mnie zaproponowana przez twórców alternatywa. Mianowicie w momencie uruchomienia aplikacji wolno nam odznaczyć opcję zagrożenia ze strony NPC-ów. Dezaktywacja tej funkcji bynajmniej nie oznacza, że bohaterowi nie grozi przedwczesny zgon, m.in. przez nieostrożność w pobliżu skalnego urwiska.

Jeśli chodzi o sterowanie, obsługa produkcji nie wzbudza większych zastrzeżeń. Interakcja z uniwersum gry odbywa się przy pomocy klawiatury oraz myszy, co jest wygodnym rozwiązaniem ze względu na trójwymiarowe środowisko przygodówki. Sporo obiektów możemy podnieść i przesuwać niczym w Penumbrze od Frictional Games, lecz zabawa z fizyką pełni tu raczej rolę ciekawostki niż pełnoprawnego składnika. Otóż w tytule autorstwa Nocturnal Works nie ma ona szerszego zastosowania prócz ciskania przedmiotami w opcjonalnych przeciwników. Zdobycie bądź użycie niezbędnego dla fabuły rekwizytu wymaga zaledwie pojedynczego kliknięcia jak w klasycznym point and clicku.

Wizualna strona niezależnego projektu powstała dzięki wykorzystaniu technologii Unreal Engine. Grafika została starannie wykonana i podkreśla mroczną atmosferę, tym bardziej że akcja rozgrywa się pod osłoną nocy. Niski budżet kłuje w oczy wyłącznie w niektórych momentach, kiedy deweloperzy unikają pokazywania czynności w rodzaju rozkręcania magnetofonu itp. W takich chwilach nie ujrzymy nic poza czarnym ekranem. Oszczędność cechuje również ścieżkę dźwiękową, lecz ubogi soundtrack nie przemawia na niekorzyść produkcji. Nadmiar pełnych przepychu melodii nie pasowałby zresztą do scenerii, która potęguje nastrój osamotnienia i niepokoju. Odpowiedzialna za grę ekipa postąpiła słusznie, posiłkując się często ciszą w celu wyeksponowania takich odgłosów otoczenia jak kroki, wycie wilka czy pohukiwanie sowy.

Choć starcie ze złowrogą sektą przyprawi głównego bohatera Eleusis o szybsze bicie serca, gracze prawdopodobnie nie poczują podobnego zastrzyku adrenaliny. Winę za taki stan rzeczy ponoszą niedoskonałości, które trapią debiutancką pozycję studia Nocturnal Works. Po intrygującym początku, szwankujący gameplay niejednokrotnie wytrąci odbiorców z ponurej atmosfery mimo odpowiedniej warstwy audio-wizualnej. W efekcie otrzymaliśmy niedopracowany projekt, cierpiący na syndrom zmarnowanego potencjału.



---------------------------------------------------

Powyższa recenzja jest jednym z moich starszych tekstów. Pierwotnie opublikowałam ją w lutym 2014 roku na łamach portalu Save!Project, lecz zdecydowałam się zamieścić ów artykuł również na swoim na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.