środa, 8 stycznia 2020

"Pozwól mi wrócić", B.A. Paris - recenzja


„Pozwól mi wrócić” nie błyszczy tak jak pierwszorzędne „Za zamkniętymi drzwiami”, od którego rozpoczęłam swoją czytelniczą przygodę z piórem B.A. Paris. Pod pewnymi względami wypada też słabiej od „Na skraju załamania”, solidnego następcy wyśmienitego debiutu. Mimo to kolejna książka w dorobku pani Paris z niezłym skutkiem przekonuje, że ta brytyjska pisarka wciąż potrafi opowiadać nam historie w konwencji thrillera psychologicznego.

Tym, co od razu wyróżnia „Pozwól mi wrócić” na tle dwóch poprzednich powieści autorki, jest uczynienie pierwszoosobowym narratorem mężczyzny, acz na dalszym etapie fabuły nie brak również rozdziałów przedstawionych z kobiecej perspektywy. Jednakże to ów jegomość jest tutaj głównym bohaterem. Finn McQuaid, bo tak nazywa się nasz protagonista, zapałał niegdyś gorącym i odwzajemnionym uczuciem do niejakiej Layli Gray. Niestety, wyjazd zakochanych do Francji miał tragiczny finał w postaci tajemniczego zniknięcia dziewczyny. 12 lat później, kiedy to rozgrywa się właściwa akcja utworu, pan McQuaid wiedzie zaś życie u boku kobiety o imieniu Ellen. Wprawdzie nad obojgiem wisi swoiste widmo Layli, zwłaszcza iż obecna partnerka Finna to siostra jego dawnej miłości, ale facet stara się ułożyć sobie wszystko od nowa. Tyle że ostatnio zaczyna być z tym trudniej przez różne dziwne sygnały. A to ponoć gdzieś nagle zauważono zaginioną, a to ktoś podrzuca bohaterowi matrioszki i wysyła mu zagadkowe maile. Inną komplikacją, która także nie wpływa dobrze na samopoczucie nieboraka, jest dodatkowo fakt, iż przed laty przemilczał co nieco na temat swoich francuskich wakacji.

Jak napisałam we wstępie, tę konkretną pozycję oceniam niżej niż wcześniejsze książki B.A. Paris. Co zawiniło? Ano fabuła po prostu rozwija się trochę za wolno. Owszem, sam wstęp z powodzeniem rozbudził moje zainteresowanie, zwiastując tajemnice, o których Finn wie, lecz które zachowuje dla siebie. Niemniej sęk w tym, że chwilę potem stosowna atmosfera słabnie. Niby autorka urozmaica wtedy akcję dwiema płaszczyznami czasowymi, przeplatając teraźniejszość z przeszłością. Podrzuca ponadto elementy rodem z thrillerów, aczkolwiek towarzyszyły mi wpierw głównie umiarkowane emocje. W efekcie wkradała się niekiedy lekka nuda, bowiem w tej początkowej fazie niepotrzebnie przedłużano moment ujawniania kluczowych informacji. Na szczęście, po pewnym czasie historia skierowała się na bardziej intrygujące tory, stopniowo nabierając coraz większych rumieńców. Bez nie wiadomo jakich fajerwerków, ale zwyczajnie zrobiło się ciekawiej, gdy Finn zaczął intensywniej węszyć za wyjaśnieniem dziwnych incydentów. Udanie pokazano też narastające rozterki bohatera i związane z tym kłopoty, serwując zarazem kolejne niespodzianki. A pod kątem fabularnych zaskoczeń powieść spisała się nawet lepiej niż „Na skraju załamania”, które sprawniej budowało napięcie, lecz jednocześnie nie ustrzegło się pewnej przewidywalności.

Reasumując, „Pozwól mi wrócić” to – w ogólnym rozrachunku – całkiem przyzwoity thriller psychologiczny. Historia o miłości, która nie daje o sobie zupełnie zapomnieć, wprowadzając niemały zamęt. Historia o sekretach, które również umieją w życiu namieszać. Nie obyło się co prawda bez mankamentów, widocznych na gruncie dynamiki, ale z czasem następuje wyraźna poprawa. Dlatego finalnie nie żałuję spotkania z tą książką, lecz uprzedzam, by zainteresowani lekturą nie nastawiali się na pierwszoligową powieść, jeśli chodzi o wyżej nadmieniony podgatunek dreszczowców.



-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Pozwól mi wrócić
Tytuł oryginalny: Bring Me Back
Autor: B.A. Paris
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 320

12 komentarzy:

  1. chętnie bym sobie przeczytała w jakiś wolny wieczór;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie polecam "Za zamkniętymi drzwiami", jeśli chodzi o tę autorkę. "Pozwól mi wrócić" też generalnie warte uwagi, acz jak już pisałam w recenzji, wypada wg mnie słabiej niż jej poprzednie książki. :)

      Usuń
  2. Wiesz, ja jeszcze nie poznałam tej autorki, to może zacznę od "Za zamkniętymi drzwiami", skoro taka dobra. :) uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Za zamkniętymi drzwiami" jest świetne wg mnie. Gorąco polecam. Ode mnie również moc uścisków i serdeczne pozdrowienia. :)

      Usuń
  3. Tyle tej autorki w mediach społecznościowych, ze chyba podziekuje. Ja zawsze pod prąd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Ja akurat pewnie dam jej jeszcze szansę, kiedy wyda kolejne książki. Może niekoniecznie zaraz po premierze (z poprzednimi powieściami tej autorki też się zresztą nie spieszyłam), ale będę chciała jeszcze coś przeczytać spod jej pióra. :)

      Usuń
  4. Słyszałam o tej autorce, choć nigdy nie czytałam. Może kiedyś zajrzę, jeśli będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprawdzić i wyrobić sobie własne zdanie. Ja w każdym razie najbardziej polecam "Za zamkniętymi drzwiami" tej autorki. :)

      Usuń
  5. Mnie ta książka ogromnie zmęczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było z kolei tak, że w początkowej fazie lektury towarzyszyło mi czasem lekkie znużenie, ale jak już wszystko zaczęło się rozkręcać, to było całkiem ok. :)

      Usuń

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.