Problem ze
szczególnie potężnymi siłami zła polega czasami na tym, że niby kiedyś udało
się je wreszcie pokonać, ale – niestety – nie do końca. Mianowicie jakaś tam
cząstka danego licha zdołała wtedy przetrwać, czyhając odtąd gdzieś w ukryciu.
Ba, potrafi bardzo długo czekać, aż nadarzą się stosowne warunki do odzyskania
dawnej mocy i przypuszczenia kolejnego uderzenia. Tak jak to ma miejsce w
przypadku Odessy, czyli czarnego charakteru z casualowej gry Bractwo Tajemnic
7: Istota Cienia (The Secret Order 7: Shadow Breach).
Wyżej
wymieniona postać wyrządziła przed wiekami dużo szkód, lecz – po ciężkich
bojach – została unieszkodliwiona i uwięziona w zaklętym almanachu. Oczywiście
zadbano potem o odpowiednie zabezpieczenie księgi, umieszczając ją z dala od niepożądanych
rąk. Niemniej zastosowane rozwiązanie przestało pewnego dnia zdawać egzamin, a
co za tym idzie – nad współczesnym światem zawiśnie widmo ogromnego zagrożenia.
I choć kluczowym przeciwnikiem uczyniono tutaj właśnie Odessę, siódma odsłona
Bractwa Tajemnic nie zapomina o istnieniu Klanu Smoka, z którym gracze ścierali
się w poprzednich częściach serii. Grupa ta stoi wszak za odnalezieniem
tomiszcza, pragnąc zrealizować swoje podstępne plany. Misja ocalenia ludzkości
tradycyjnie zostaje zaś przydzielona Sarze Pennington, której sympatykom cyklu przedstawiać
nie trzeba, podobnie jak zatrudniającego ją Zakonu Gryfa.





