Tragedia na
Przełęczy Diatłowa to jedna z takich, wymyślonych przez życie, historii, która
stanowi doskonały materiał na film, książkę albo grę. Polskie studio IMGN.PRO
zdecydowało się na ostatnie z wymienionych mediów i tak oto powstał KHOLAT –
produkcja intrygująca, solidna, klimatyczna, lecz, przez swoją specyfikę, nie
dla każdego.
Z
kronikarskiego obowiązku pozwolę sobie wtrącić wpierw parę słów na temat
autentycznego wydarzenia, które posłużyło za kanwę rodzimego projektu. W tym
celu cofnijmy się na chwilę w przeszłość, a konkretnie do roku 1959. Grupa studentów
pod przewodnictwem Igora Diatłowa wyruszyła wtedy na wyprawę po północnym
paśmie Uralu, by zdobyć jeden z tamtejszych szczytów – górę Otorten. Mimo że
czekała ich niełatwa podróż, teoretycznie wszystko powinno pójść raczej gładko,
gdyż drużyna składała się z doświadczonych alpinistów. Po dotarciu do celu
zespół miał w drodze powrotnej nadać stosowną depeszę, ale tak się niestety nie
stało. Na skutek drastycznego pogorszenia pogody zboczono z trasy, a potem
rozbito obóz na stoku owianej złą sławą góry Chołaczatl, co przypieczętowało
los feralnych uczestników eskapady.





