„Confess” to coś
więcej niż historia romansu z przystojnym i wrażliwym malarzem, której jedynym
celem byłoby spąsowienie czytelniczych policzków. Owszem, nie zabraknie tu
typowo miłosnej aury, ale nie tylko, gdyż znalazło się też miejsce dla
szerszego wachlarza emocji. Bo to również opowieść o silnym uczuciu między
dwojgiem ludzi, którzy – mimo młodego wieku – zostali już solidnie doświadczeni
przez życie. Na domiar złego, wciąż nie mają lekko. A czy zdołają wreszcie przezwyciężyć
wszelkie przeszkody? Warto się przekonać, sięgając po książkę autorstwa Colleen
Hoover.
Fryzjerka
Auburn Reed rozgląda się za dodatkowym zatrudnieniem, a to dlatego, że przez pewne
problemy zależy jej na zdobyciu grubszej gotówki. Uwadze dziewczyny nie uchodzi
zatem ogłoszenie wywieszone na szybie budynku, gdzie ulokowane jest studio Owena
Gentry’ego, czyli wspomnianego we wstępie malarza. Jak się okazuje, mężczyzna pilnie
poszukuje kogoś do pomocy podczas wystawiania własnych obrazów w swojej
galerii. Naturalną koleją rzeczy Auburn zostaje asystentką Owena, a praktycznie
natychmiastowa nić porozumienia, która to nawiązuje się pomiędzy bohaterami,
wykazuje wyraźne ciągoty ku rozszerzeniu znajomości poza grunt zawodowy. Tak
zresztą będzie, choć wzajemnej fascynacji towarzyszy zarazem lęk – głównie przez
skrywane w sobie zmartwienia. No i niestety, prywatne kłopoty protagonistów
faktycznie położą się cieniem na ich relacjach. Szczególnie wiele ma zaś do
stracenia panna Reed, lecz – podobnie jak pan Gentry – wie, że ewentualna rezygnacja
z tej miłości nie da stuprocentowego happy endu.





